Raz go szablą, raz rapierem

Wychowane na Trylogii Sienkiewicza pokolenia mają chyba słabość do czasów tamtej Rzeczypospolitej i sarmacka tradycja wciąż w nich żyje. Dowodzi tego pierwszy i zapewne nie ostatni festiwal odwołujący się do szlacheckich tradycji.

Niedzielne wydarzenie było taką tematyczną pigułką, zawierającą skondensowaną wiedzę o epoce i jej obyczajach, zarówno tych salonowych, jak i zbrojnych. Były opowieści o genealogii, heraldyce, szlacheckimsavoir-vivrze, wykład na temat polskiego ubioru i pokaz pojedynku na szable przygotowany przez Stowarzyszenie Semper Fidelis Res Publicae. Dzięki temu ostatniemu mogliśmy też dotknąć broni białej i prochowej, poznać różnice między mieczem, szablą, rapierem i szpadą, a także postrzelać z łuków. Ciekawe wydawnictwa oferowały pawilon Związku Szlachty
Polskiej i pawilon czytelniczy z plenerową wypożyczalnią książek i albumów związanych z tematyką szlachecką – tu gospodarzem była biblioteka.

Wiele propozycji miała strefa warsztatowa, m.in. kaligrafię i zajęcia plastyczne.Dzieci wyżywały się w walce na gąbkowe szable i w morzu klocków MuBaBao. Na scenie śpiewali z humorem panowie z Zespołu Pieśni Myśliwskiej Nemrod oraz zespół wokalno-instrumentalny Artes Ensemble. Festiwal zakończyły „Bal w polskim salonie” z udziałem Zespołu Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej i plenerowa zabawa taneczna, podczas której uczono tańczyć poloneza, prezentowano muzykę salonową oraz elementy XIX-wiecznej etykiety pod hasłem „Bal w letnim ogrodzie”.

REKLAMA

REKLAMA