W cieniu Cadillaca

Otwocki zlot umacnia swoją pozycję. To przede wszystkim festiwal oldtimerów, czasem niepozornych i skromnych, czasem olśniewających. Towarzyszą mu koncerty, konkursy i bardzo ciekawe spotkania oraz niespodzianki, np. ekipa kręcąca w parku miejskim teledysk o… polonezie.

Tylko na tej imprezie można było zobaczyć, jak Chuck Norris zamyka kopniakiem z półobrotu drzwi stylowego garbusa, zaryzykować karkołomny slalom składakiem Wigry 3 i wymienić na czas świece zapłonowe w dużym fiacie. A przy okazji posłuchać country, rocka i ballad, a nawet motywów z filmów o Indianie Jonesie i Jamesie Bondzie w wykonaniu orkiestry dętej.

Otwocki zlot, już po raz czwarty organizowany przez Otwockie Stowarzyszenie Pojazdów Zabytkowych „Oldtimer”, staje się coraz bardziej znany i przyciąga coraz ciekawsze maszyny. Można było oglądać nie tylko auta osobowe, choć tych było oczywiście najwięcej, ale i motocykle, motorowery, rowery,  dostawczaki, ciężarówki i jednego wiekowego kampera. Zachwycać można było się na każdym kroku.

Fani najstarszej myśli technicznej okupowali przedwojenne auta, takie jak: dodge z 1927 roku, Mercedes-Benz W136 z 1938 r. czy dwa lata starszy Citroen BL 11. Mało kto przechodził obojętnie obok sportowych europejskich cacuszek,
wśród których znalazły się np. moje ukochane Volvo P1800, Fiat 124 Sport Spider, Jaguar XJS, liczne mercedesy.

Mocną reprezentację miała sekcja „PRL”, w której brylowały Fiaty 126p, polonezy, wartburgi, Syrena 105, „garbata” warszawa, żuki, tarpan, sporo jednośladów, np. motocykle WSK, a nawet 40-letni star wyglądający jak z fabryki. To wśród tych pojazdów rozłożyła się ekipa parodystycznej formacji Na pełnej, nagrywając materiał do najnowszego
teledysku, którego bohaterem ma być nasz swojski polonez. Zapowiada się ciekawie, o premierze materiału
będziemy informować.

W kontraście do dość siermiężnych konstrukcji z demoludów stały marki zza oceanu. To m.in. Corvetta 3 w limitowanej edycji na 25-lecie modelu, klasyczny pick-up Ford Serii F, policyjny dodge żywcem wyjęty z filmu „Blues Brothers” i oczywiście ogromne, zachwycające skrzydlaki z kolorowych lat 50.: Chevrolet Impala, Chevrolet Bel Air,
Edsel Corsair, a przede wszystkim pomarańczowy Cadillac Serii 62 Coupé de Ville z 1951 roku, który dotarł do parku jako jeden z ostatnich, ale zrobił furorę i został przez organizatorów uznany za najpiękniejsze auto zlotu.

REKLAMA

REKLAMA