Zakręcone na punkcie Teosia

Dla Renaty Kąkol, Justyny Prejs i Luizy Mieszkowskiej to była niezwykła przygoda i wielkie wyzwanie. Trzy zapalone rowerzystki wyruszyły w zagraniczną trasę. Kręciły dla chorego dwuletniego Teosia Górskiego, który zbiera pieniądze na kosztowną operację w USA. Do akcji „Kręcimy dla Teosia”, nad którą patronat medialny objęła „Linia”, włączyło się mnóstwo osób!

AGNIESZKA JASKULSKA

Plan był prosty. Rowerzystki miały przejechać kilkaset kilometrów przez Półwysep Bałkański. Tak planowały spędzić wymarzony urlop, który połączyły
z akcją charytatywną na rzecz Teosia Górskiego. – Za to kręcenie nikt nam nie płacił, nie miałyśmy sponsora, ale poprzez naszą wyprawę chciałyśmy zmobilizować ludzi do pomocy i nagłośnić sprawę chorego Teosia – tłumaczą rowerzystki.

W sobotę, 15 lipca o świcie Renata Kąkol oraz dwie zawodniczki TS Meran Justyna Prejs i Luiza Mieszkowska wsiadły do samochodu, którym miały dotrzeć do portu w Chorwacji. Potem planowały przesiąść się na rowery i pokonać trasę wzdłuż wybrzeża Adriatyku, a następnie jechać przez Bośnię i Hercegowinę. Jednak los spłatał im figla i ich przygoda rozpoczęła się dość pechowo. – W Czechach miałyśmy poważną awarię samochodu i auto musiało wrócić do Polski. Wiedziałyśmy, że już nie dotrzemy na Bałkany – przyznają uczestniczki wyprawy.

– Mimo diametralnej zmiany planu uznałyśmy, że będziemy kręcić dalej. Chciałyśmy dojechać z Czech do Chorwacji. Jednak docierały do nas informacje o pożarach w Chorwacji, dlatego zmieniłyśmy kierunek. Nie miałyśmy konkretnego planu, trasę obmyślałyśmy raczej z dnia na dzień. Tak rozpoczęła się nasza prawdziwa przygoda wzdłuż trasy Euro Velo, która prowadzi przez kilka państw od Bałtyku do Adriatyku – tłumaczą z entuzjazmem rowerzystki.

Przejechałyśmy ponad 800 km w upale
Justyna, Luiza i Renata przejechały przez malownicze czeskie Morawy, potem przez Austrię, Słowację, m.in. wzdłuż rzek Moravy i Dunaju, i dotarły na Węgry. – Przejechałyśmy ponad 800 km – mówi Luiza Mieszkowska, mieszkanka Otwocka. – Żar dosłownie lał się z nieba. Często wstawałyśmy bardzo wcześnie, aby wyruszyć w trasę. Pedałowanie w 40-stopniowym upale to było istne szaleństwo – tłumaczy Justyna Prejs z gminy Celestynów. uuu uuuRowerzystki często musiały pokonać wiele długich, czasami kilkukilometrowych podjazdów.

Rowerem przez Europę
Dziewczyny wspominają, że czasami gubiły się na trasie. – W niektórych miejscach brakowało właściwego oznakowania, ale większość trasy Euro Velo ma bardzo dobrą infrastrukturę rowerową. Najlepiej pod tym względem było w Czechach i na Węgrzech. Tam chyba wszyscy jeżdżą tylko rowerami, szczególnie w Czechach. Podczas wyprawy spotkałyśmy wiele osób podróżujących w podobny sposób jak my z sakwami i namiotami – tłumaczy Justyna.

– Na dwóch kółkach można śmiało przejechać Europę. Wszędzie jest mnóstwo szlaków rowerowych, nie ma kłopotu z noclegami, gastronomią. Niemal w każdym mieście dostawaliśmy za darmo mapę regionu – dodaje Luiza. – Spałyśmy w różnych miejscach, m.in. w namiocie, na campingu, w kwaterach. Byłyśmy zmęczone, ale szczęśliwe. Oczywiście po drodze trochę zwiedzałyśmy i smakowałyśmy regionalnych przysmaków – przyznaje Renata.

Po przejechaniu kilkuset kilometrów, pokonując długie podjazdy górskiego pasma Lasy Ba- końskie, rowerzystki dotarły nad Balaton na Węgrzech. Tam zrobiły dłuższy przystanek, aby złapać oddech i zregenerować siły. – Pod koniec wyprawy upał trochę zelżał. Objechałyśmy Balaton
i wiele innych miejscowości, których nazw nie sposób zapamiętać – mówi Justyna.

W dniu oddawania gazety do druku rowerzystki były już w drodze powrotnej do Polski. – Wracamy w niedzielę do domu, bo w poniedziałek musimy już być w pracy – podkreśla Renata.

Teoś nadal potrzebuje pomocy

Mały Teoś Górski cierpi na jedną z odmian dysplazji, która jest chorobą genetyczną. Stwierdzono u niego również wiotkość mięśni. Chłopczyk nie może chodzić ani biegać tak jak jego rówieśnicy. Ma zwichnięte biodra, kolana, stawy, łokcie i nadgarstki. Potrzebuje pieniędzy na leczenie i intensywną rehabilitację. Leczenie Teosia w USA kosztuje około 800 tys. zł. Dotychczas udało się uzbierać ponad 172 tys. zł. Jednak wciąż brakuje ponad 600 tys. zł!

  • Nadal możesz pomóc Teosiowi. Jak? Wystarczy wpłacić dowolną kwotę na konto Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” na numer rachunku bankowego: 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994. W tytule: 28184 Górski Teodor darowizna na pomoc i ochronę zdrowia – kręcimy kilometry.

 

Błażej też zakręcił dla Teosia

Ta podróż była wyzwaniem! Błażej przejechał na specjalnym rowerze ponad 15 km, aby odwiedzić Teosia. – Nieważne, czy są to dwa, czy trzy kółka. Najważniejsze, aby aktywnie włączyć się w akcję i wpłacać pieniądze na konto Teosia – podkreśla Błażej, który stracił nogi w wypadku.

Drużyna Błażeja również kręci dla Teosia. W czwartek, 20 lipca w strugach deszczu Błażej wyruszył w drogę razem z tatą Tomaszem Cymermanem i niepełnosprawnym Piotrem, który podobnie jak on w wypadku stracił obie nogi. Pan Piotr to mistrz Polski w handbike, czyli jeździe rowerem z napędem ręcznym.

– Przejechałem 15 km na rowerze i wpłaciłem na konto chłopca 150 zł – mówi Błażej, który zachęca wszystkich, żeby poszli w jego ślady. – Najważniejsze, aby aktywnie włączyć się w akcję i wpłacać pieniądze na konto Teosia. Chłopiec potrzebuje kosztownej operacji w USA. Nadal brakuje trochę kasy – podkreśla Błażej. On sam podarował Teosiowi w prezencie piłkę. – Na razie obaj nie możemy zagrać na boisku, ale może już niedługo to się uda. Moja forma jest coraz lepsza. Jednak w przypadku Teosia niezbędna jest operacja w Stanach Zjednoczonych, która pozwoli mu stanąć na nogach – tłumaczy Błażej. – Jeżeli możecie, pokręćcie dla Teosia i zasilcie jego konto w fundacji. Niekoniecznie dzisiaj, jutro czy pojutrze. Może w przyszłym tygodniu?! Jak będziecie wspólnie jeździć, pomyślcie o Teosiu – apeluje.

– Nie zapomnę tego spotkania… Oczu Błażeja i spojrzenia Teosia. To było coś niezwykłego… Obaj są wojownikami i mocno wierzę, że każdy z nich wygra swoją bitwę! – wzrusza się Emilia Górska, mama Teosia.

 

Do akcji „Kręcimy dla Teosia” przyłączyło się mnóstwo osób!

  • Do poniedziałku, 31 lipca do godz. 22 na stronie www.allegro.pl trwa licytacja wczasów w pensjonacie w Tatrzańskiej Sztrybie w Tatrach Wysokich na Słowacji (termin: 15-22 września, siedem dni, nocleg bez wyżywienia). Pieniądze z aukcji zostaną przekazane na rzecz Teosia Górskiego.
  • Towarzystwo Przyjaciół Świdra również zakręciło dla chłopca. W niedzielę, 30 lipca zorganizowało rekreacyjną wycieczkę rowerową (10 km) dla miłośników aktywnego wypoczynku.
  • W niedzielę, 23 lipca na plaży miejskiej nad Świdrem odbyły się zajęcia fitness na rzecz Teosia. Żaneta Kornatowska, profesjonalna instruktorka fitness, porwała plażowiczów do aktywnego wypoczynku nad rzeką. Przez godzinę można było rozruszać ciało i poćwiczyć. Była to również okazja do spotkania się z małym Teosiem i jego mamą Emilią Górską. – Dziesiątki spalonych kalorii podczas treningu to jest tylko bonus do fantastycznie spędzonego czasu nad rzeką – podkreśla Żaneta, która prowadzi treningi fitness na plaży miejskiej
    w każdą niedzielę w godz. 13-14 aż do końca wakacji.
  • W piątek, 21 lipca jeden z kibiców OKS Otwock również zakręcił dla Teosia, apelując o wsparcie finansowe dla chłopca. Kibic OKS wsiadł na rower i kręcił kilometry po Otwocku, aż wykręcił… napis „LEGIA”, który wyświetlił się na mapie. Wielkie brawa dla niego!

REKLAMA

REKLAMA