Maryśka prosto z ulicy

Samosiejka, jak obiegowo nazywa się dziko rosnące nawet w centrach miast konopie włókniste, to gatunek w zasadzie niezaliczany do narkotyków. Mimo wszystko jej posiadacz może mieć kłopoty.

PRZEMEK SKOCZEK

Konopia włóknista ma śladowe ilości THC, jednak miejsce, gdzie rośnie należy zgłaszać straży miejskiej

Charakterystycznych liści konopi nie pomylimy z żadnymi innymi. Można je często oglądać np. w telewizyjnych relacjach z policyjnych nalotów na kolejne nielegalne plantacje marihuany. O dziwo, często można je spotkać także w mieście, gdzie budzą skrajne emocje. Amatorom marihuany zaświecą się na ich widok oczy, jej przeciwników lub obawiających się o zdrowie dzieci rodziców ten obrazek zaniepokoi.

Właśnie takie zgłoszenie otrzymaliśmy od jednego z Czytelników, który zauważył skupisko konopi w centrum Otwocka. Jednak to, co rośnie dziko, to nie marihuana, trawa, zielsko. W zdecydowanej większości przypadków nie jest to narkotyk.

– Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii rozpatruje tylko konopie indyjskie ze zwiększoną zawartością THC (tetrahydrokannabinolu). Posiadanie tak zwanej konopi włóknistej, rosnącej dziko w Polsce, nie podlega sankcji, ponieważ zawiera ona śladowe ilości substancji psychoaktywnej. Jest tylko jeden wyjątek. Artykuł 65 ustawy mówi, że kto uprawia konopie włókniste, podlega karze grzywny. To samo dotyczy zresztą maku niskomorfinowego. Takie zachowanie jest zatem traktowane jako wykroczenie – wyjaśnia asp. sztab. Anna Wasilewicz z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

– Jednak nigdy nie jesteśmy pewni tego, z czym mamy do czynienia. Jeśli więc ktoś skusi się na zerwanie tej rośliny i zostanie z nią zatrzymany, musi liczyć się z sankcjami. Znaleziony środek jest wstępnie badany przez nas na miejscu, ale to pozwala tylko potwierdzić, czy mamy do czynienia z konopiami. Jeśli tak, susz trafia do laboratorium kryminalistycznego w Warszawie, a okres badań wynosi aż 10 miesięcy. Dopiero ich wynik pozwoli ustalić, czy to konopie indyjskie, które są zakazane, czy też nieobjęte sankcją konopie włókniste – tłumaczy policjantka.

– O sytuacji osoby zatrzymanej zdecyduje prokurator. Oczywiście mało prawdopodobne jest, aby te 10 miesięcy oczekiwania ktoś miał spędzić za kratami. Sprawa zostaje na ten czas zawieszona, ale jest to jednak mało komfortowe. Trzeba liczyć się z tym, że nawet dziko rosnące konopie mogą okazać się indyjskie, bo ktoś posadził je specjalnie lub „niechcący” wyrosły z wyrzuconego niedbale nasiona – dodaje Anna Wasilewicz.

Najbezpieczniej zatem omijać te samo wysiane krzaki szerokim łukiem, a o miejscach, w których rosną, informować straż miejską i policję. Służby zadbają o usunięcie kontrowersyjnych roślin.

Niebezpieczna tolerancja

  • Blandyna Barankiewicz-Prejs, kierownik Przychodni Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia w Otwocku
    Wszystkie substancje psychoaktywne są o tyle niebezpieczne, że pozornie łatwo i szybko zmieniają nastrój i samopoczucie, ale to pułapka psychologiczna. Skoro tak łatwo i szybko, to dlaczego nie robić tego częściej? Z czasem organizm przyzwyczaja się do substancji – aby osiągnąć ten sam, pożądany efekt, potrzeba jej coraz więcej, a po pewnym czasie okazuje się, że nie potrafimy się już cieszyć, śmiać, bawić, ale także przeżywać smutku, żalu, złości bez tego sztucznego stymulanta bądź uspokajacza. Nie potrafimy bez niego żyć – jesteśmy uzależnieni. Rośnie też potrzeba poszukiwania wciąż nowych doznań, więc sięgamy po inne, jeszcze groźniejsze substancje, aby dostarczyć sobie tych doznań. Narkotyk zastępuje naturalne bodźce, wywołuje zaburzenia w ośrodkowym układzie nerwowym, stąd częste u uzależnionych depresje i inne problemy z psychiką.
  • Czasem słyszę, że przecież taka marihuana jest niewinnym narkotykiem, roślinką, ziółkiem, że gorsze spustoszenie robi w organizmie legalnie sprzedawany alkohol. Nie zgadzam się z tą opinią. Każdy psychoaktywny środek jest niebezpieczny. Jego nadużywanie (w tym także alkoholu) czyni w organizmie i w psychice ogromne spustoszenie, ale istotna różnica zwiększająca zagrożenie polega na tym, że w odróżnieniu od pijących, u których tolerancja na alkohol stopniowo spada i potrzebują go mniej, by poczuć upojenie, w przypadku większości narkotyków tolerancja stale rośnie, bierze się więc więcej i więcej, stąd znacznie częściej i szybciej dochodzi do śmierci z przedawkowania, tzw. złotych strzałów. Warto także pamiętać, że młode osoby, z naturalną skłonnością do poznawania i eksperymentowania, są bardziej skłonne do sięgania po to, co nowe, ekscytujące, a oni uzależniają się szybciej. Podsumowując – jeśli widzimy zainteresowanie dziecka narkotykami, nawet, jeśli to na razie tylko samosiejka zerwana w mieście, warto się zainteresować, porozmawiać, uświadomić niebezpieczeństwo.

REKLAMA

REKLAMA