Zgubił się na mokradłach

Ponad 12 godzin trwały poszukiwania 64-letniego mężczyzny, który zgubił się na mokradłach na terenie Wawra. Mężczyzna zadzwonił na policję i poprosił o pomoc. Dzięki zaangażowaniu policjantów i strażaków oraz wsparciu policyjnego śmigłowca i psów ratowniczych udało się go odnaleźć.

AGNIESZKA JASKULSKA

Jego telefon postawił na nogi wszystkie służby. W piątek około godz. 22.30 mężczyzna zadzwonił na policję i poprosił o pomoc. – Powiedział, że znajduje się na podmokłym terenie w okolicy ulic Marsa, Grochowskiej i Ostrobramskiej i że nie jest w stanie samodzielnie się stamtąd wydostać – tłumaczy komisarz Joanna Węgrzyniak z komendy rejonowej Praga-Południe. – Od razu na ratunek pośpieszyli mu policjanci z Wawra. Miejsce, gdzie miał przebywać 64-letni mężczyzna, okazało się trudno dostępne, zalesione i bagniste. Nocna pora również utrudniała policyjne działania – dodaje komisarz Węgrzyniak.

Do akcji wkroczyli kolejni policjanci z Pragi-Południe, Piaseczna, a także strażacy z psami ratowniczymi. Jednak poszukiwania nie przynosiły rezultatu. – Około godz. 5.30 kontakt telefoniczny z mężczyzną urwał się. Działania nabrały wówczas jeszcze większej dynamiki – podkreśla komisarz.

Do poszukiwań wezwano policyjny helikopter. – Załoga śmigłowca pokierowana przez policjantów z Wawra, którzy od samego początku byli zaangażowani w poszukiwania, zlokalizowała mężczyznę. Całonocne działania zakończyły się sukcesem. Odnalezionego mężczyznę, wyczerpanego i z licznymi śladami zadrapań, przetransportowano w bezpieczne miejsce, gdzie zajęli się nim ratownicy medyczni – informuje komisarz Węgrzyniak.

REKLAMA

REKLAMA