Pod tym samym niebem

Z perspektywy zwykłego człowieka udało się w tym roku spojrzeć na dramat sprzed 75 lat. To bezcenne i zarazem budujące. Zarówno w Otwocku, jak i Falenicy wspomnieniom i historycznym odniesieniom towarzyszyła też solidna dawka sztuki.

PRZEMEK SKOCZEK

Gdy czytamy lub słuchamy o wielkiej historii, przytłaczają nas często suche fakty, liczby, statystyki, uogólnienia. Robią wrażenie, ale nie wywołują takich emocji jak opowieści o zwykłych ludziach, jak losy konkretnego człowieka, dramat konkretnej rodziny. Te emocje potęgują się jeszcze bardziej, gdy słuchamy opowieści o tych, którzy żyli tu, gdzie my teraz, pod tym samym niebem. Tak chyba oddziaływały na wszystkich uczestników tegoroczne obchody likwidacji gett w Otwocku i Falenicy, ponieważ dały nam możliwość obcowania z bardzo osobistymi historiami. Co ważne, przynajmniej kilka z nich udowadnia, że nawet po najstraszniejszej burzy przychodzi spokój, życie się odradza i nawet w cieniu tragedii jest miejsce na happyend.

Dobre i złe przygody
W czwartkowy wieczór w sali miejskiego teatru mogliśmy posłuchać o „Niezwykłych przygodach rodziny doktora Przygody”. Gościem specjalnym była Karen Kirsten z Bostonu, praprawnuczka Józefa Przygody, który w 1895 roku założył pierwszy w Otwocku „zakład leczniczy dyjetetyczno-hygieniczny dla Izraelitów” przy ul. Warszawskiej 5. Losy jej rodziny, te przedwojenne, okupacyjne i późniejsze, stały się jej pasją.

Od lat idzie ich tropem, wciąż znajdując nowe informacje, poznaje ludzi i ich historie, splatające się z rodzinnymi wątkami. W Otwocku Karen – osoba niezwykle ciepła, pogodna, uśmiechnięta – opowiadała o wojennym dramacie, dziadkach, mamie, która jako ledwie kilkuletnia dziewczynka znalazła pomoc u sióstr zakonnych, o tułaczce zakończonej w dalekiej Australii. W historii rodziny Przygodów przeplatają się: wizja i przedsiębiorczość, szczęście i tragedie, podłość i szlachetność, zdrajcy i sprawiedliwi. Efekty swoich poszukiwań opisuje na anglojęzycznym blogu www.findingbabcie.blogspot.com, do którego warto zajrzeć. Potomkini rodu Przygodów pracuje też nad książką, która zostanie na pewno wydana również w języku polskim.

Wstrząsy
Piątkowy „Spacer po nieistniejącym mieście – śladami otwockiego getta” oraz sobotni spektakl Grupy Supermarket miały już mniej tych jasnych stron. Dosłownie i w przenośni zabrały nas w podróż do wstrząsającej przeszłości, czasów i czynów, których nie sposób wciąż pojąć i usprawiedliwić. Wędrówka ulicami Otwocka ze Zbigniewem Nosowskim, przewodniczącym Społecz- nego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich oraz Sebastianem Rakowskim prezesem Towarzystwa Przyjaciół Otwocka, w roli przewodników, była mocnym przeżyciem. Przywoływano historie bardzo konkretne, z imionami i nazwiskami, ogromnie przejmujące. Wspomnienia tych, którzy byli i widzieli. I tu jednak nie brakowało wątków pogodnych, gdy opowiadający wracali do czasów przedwojennych, gdy miasto tętniło jeszcze dwujęzycznym życiem.

Spektakl „Wbrew swojej woli” to z kolei dwa monodramy oparte na autentycznych wspomnieniach okupacyjnych, m.in. „Spowiedzi” Calka Perechodnika, żydowskiego policjanta w tutejszym getcie, który nie zdołał uchronić przed komorami gazowymi swojej żony i córeczki.

Upamiętnione życie
Tradycyjnie momentem kulminacyjnym obchodów był Marsz Pamięci i Modlitwy, w tym roku wyjątkowo odbył się nie 19 (tego dnia wypadał szabat), lecz 20 sierpnia. I nie rozpoczął się przy kolejowej rampie, lecz na nowo utworzonym skwerze Pamięci Żydów Otwockich u zbiegu ulic Świderskiej i Andriollego. Odsło-nięto tam kamień i tablicę informacyjną, a znamienne słowa wypowiedział Sebastian Rakowski: – Dotąd mieliśmy w Otwocku tylko miejsce upamiętniające zagładę i śmierć (chodzi o kamień przy ul. Reymonta – przyp. red.), teraz upamiętniamy też życie, ponieważ znajdujemy się w miejscu będącym sercem żydowskiej części miasta, gdzie tętniło życie, kwitł handel.

Tuż obok mieszkał m.in. Symcha Symchowicz, poeta i pisarz zmarły przed kilkoma tygodniami w Kanadzie. Hołdem dla jego osoby były słowa wspomnienia oraz wiersze Symchowicza, czytane przez poetkę Renatę Senktas.

Spotkanie na skwerze było również okazją do przypomnienia o ważnej inicjatywie, jaką jest odtworzenie w tym miejscu dawnej pompy. To właśnie na okładce słynnego „Pasierba nad Wisłą”, czyli otwockich wspomnień Symchy Symchowicza, znajduje się fotografia przedstawiająca ową pompę. O akcji opowiedział jej inicjator Dariusz Węgrowicz. Do puszki trafiło nieco pieniędzy, ale zbiórka wciąż trwa. Oby się udała. Pojawienie się pompy byłoby jeszcze lepszym upamiętnieniem życia niż odsłonięty tam kamień.

Hołd, film, muzyka

  • 20 sierpnia odbyła się także ceremonia rocznicowa przy pomniku upamiętniającym zagładę Żydów w Falenicy, po której w sąsiedniej kinokawiarni Stacja Falenica wyświetlono wstrząsający dokument „Portrecista”. Bohaterem filmu Ireneusza Dobrowolskiego jest Wilhelm Brasse, przedwojenny fotograf, który był zmuszony do dokumentowania życia i śmierci w Auschwitz. Trzy dni później, w minioną środę, w tej samej sali porywający koncert dał zespół Bester Quartet – mistrzowie awangardowej improwizacji, których twórczość zanurzona jest w muzyce klezmerskiej. Czapki z głów!

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl