Dzika turystyka

Wakacje się skończyły i wszystko wraca do normy. Uczniowie wracają do szkół, ludzie do roboty, a radni (w tym i przyszli) z nowym zapałem do snucia planów. Wpadł mi w ręce ostatni numer miesięcznika „Myśl Konserwatywna Otwocka” z wywiadem, jakiego udzieliła Monika Orłowska, kandydatka stowarzyszenia Prawe Miasto na miejską radną w sierpniowych wyborach uzupełniających.

JACEK KAŁUSZKO

Znalazłem w nim kilka spostrzeżeń, które dodały mi otuchy. Zgadzam się z niedoszłą radną, gdy mówi: „Nasze miasto potrzebuje wizji”, ale przy tym skromnie dodaje „nikt oprócz nas jej nie ma”. Optymistycznie uważa ona, że Otwock może stać się „głównym kurortem stolicy”. Tłumaczy, że „mamy piękne lasy i czystą, bezpieczną rzekę”. Pani Moniko! Piękne lasy i czyste rzeki ma wiele gmin w Polsce i nadal klepią biedę. Otwock, żeby nie wiem jak się wytężał, nie dorówna nigdy takiemu Konstancinowi. Nie ta liga, nie ci ludzie…

Zgadzam się z panią Moniką, gdy stwierdza, że „Otwock nie inwestuje w ogóle w rozwój turystyki i to jest największy błąd”. Nieskromnie uzupełnię, że powtarzałem to jak katarynka w swoich artykułach, mówiłem prezydentom miasta i oczywiście nikt tego nie słuchał, bo władze nadal uważają to za jakąś fanaberię. Jedną z moich koncepcji było wykorzystanie żydowskiej przeszłości miasta i zarabianie na tym konkretnych pieniędzy. Dlaczego nie widzimy, że tłumy starozakonnych ciągną do Góry Kalwarii? Otwock może być po drodze, tylko trzeba mieć jakąś wizję zarobienia kasy… Innym pomysłem było stworzenie w Otwocku silnego ośrodka leczniczego, co wspaniale zapoczątkowało powstanie Europejskiego Centrum Zdrowia, przywrócenie wiodącej roli szkolnictwa medycznego itd. Tyle tylko, że nadal brakuje dyskusji, do czego zmierzamy, jaki obieramy kierunek? Gdzie jest kompas, który nas prowadzi?

Jednocześnie, co dziwne, pani Monika, stawiając na rozwój turystyki, krytykuje budowę ścieżek rowerowych w mieście, „bo i tak jest już ciasno, a nie ma wystarczającej liczby parkingów”. Czy nie widzi pani, że takie ścieżki znacznie usprawniają ruch na drodze, zwalniając miejsce dla samochodów, nie mówiąc już o bezpieczeństwie miłośników dwóch kółek? Jest za ciasno, bo ludzie parkują, gdzie i jak chcą. Bogaty Otwock może sobie pozwolić na bezpłatne parkingi w centrum… Nie słyszałem, aby któryś radny podnosił ten problem. Może się boi, że ludzie nie zagłosują na niego w następnych wyborach? Tymczasem wygląda na to, że pani Monika jeszcze poczeka na wcielanie swoich wizji w życie. Przepadła w wyborach uzupełniających do rady miasta, otrzymując zaledwie 10 głosów.

Prawdziwi radni też nie próżnują, czego dowodzi niezrównany w przedstawianiu oryginalnych pomysłów Marek Leśkiewicz. Ostatnio zaproponował on ogrodzenie miejskich ulic drucianymi siatkami, żeby ochronić mieszkańców przed dzikami. Problem w tym, że sami nawarzyliśmy sobie piwa, dokarmiając te zwierzęta. Dziki nie są głupie i dawno pojęły, że w mieście jedzonko jest łatwiej dostępne i bardziej różnorodne, dlatego wolą stołować się w osiedlowych śmietnikach, niż grzebać ryjem w leśnych korzeniach.

W Polsce marnuje się rocznie sześć milionów ton żywności (!). Dodatkowo ludzie w swojej naiwności nieustannie dokarmiają nie tylko dziki, ale też np. gołębie. Wystarczy zobaczyć, co się dzieje w Małpim gaju i przy każdym osiedlowym śmietniku. Dlatego ustawienie siatek czy nawet betonowych murów nic tu nie da. Dziki i tak przyjdą po swoje, tak jak to było np. kilka dni temu na ul. Wiązowskiej, gdzie wataha 20 osobników dostojnie podążała
w stronę rzeki…

Poza tym gdzie mają mieszkać? To my, budując domy i osiedla, wyparliśmy je z naturalnego środowiska. Teraz biorą odwet. Musimy nauczyć się z nimi żyć jak mieszkańcy wielu dużo większych miast w Polsce. Cóż, „sosnowe klimaty” to nie tylko drzewa, ale i dzikie zwierzęta.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl