Niezwykłe życie pana Albina

Kazimierz Albin, były żołnierz Armii Krajowej, ps. „Jędrek”, to człowiek, który w swoim 95-letnim życiu przeżył piekło, ale i otarł się o niebo. Jego urodziny świętowano w józefowskim Domu Opieki „Józefina”, którego pensjonariuszem jest jubilat.

PRZEMEK SKOCZEK

Dziś trudno w to uwierzyć, ale jeszcze rok czy dwa lata temu Kazimierz był w świetnej formie, chodził, prowadził samochód, a przed czterema laty robiliśmy wypady do Puszczy Kampinoskiej, żeby pobiegać na nartach. Zawsze był aktywny, kochał góry i spędzał w nich mnóstwo czasu. Dbał o kondycję i długo nie dawał się chorobie, ale w końcu Alzheimer wziął górę – opowiadał na urodzinowym spotkaniu 88-letni Andrzej Niedziałkowski przyjaźniący się z Kazimierzem Albinem od 70 lat.

Poznali się zaraz po wojnie, podczas której jubilat przeżył bardzo wiele. W styczniu 1940 roku został zatrzymany na Słowacji w trakcie próby przedostania się do Francji, gdzie po przegranej kampanii wrześniowej tworzyły się pierwsze polskie oddziały. Został wywieziony pierwszym transportem do obozu w Auschwitz, otrzymał numer 118. Tam pracował w zakładzie odzieżowym, później w kuchni dla esesmanów, ale uprawiał też sporty, m.in. grał w piłkę nożną i siatkówkę. To pozwoliło mu zachować formę. W końcu 27 lutego 1943 roku razem z kolegą Franciszkiem Romanem udało się mu uciec z obozu.

W latach 1943-1945 pan Kazimierz działał w krakowskim podziemiu, wstępując w szeregi Armii Krajowej. Pełnił funkcję szefa dywersji bojowej III Odcinka Komendy Obwody Kraków. Uczestniczył m.in. w egzekwowaniu wyroków śmierci wydanych przez sąd podziemny.

Po wojnie studiował na Wydziale Lotniczym Politechniki Krakowskiej, pracował w Szybowcowym Zakładzie Doświadczalnym w Bielsku-Białej, a następnie został przeniesiony do Zjednoczenia Przemysłu Lotniczego w Warszawie. Od 1966 roku był zatrudniony jako ekspert techniczny i handlowy w CHZ Metalexport w Warszawie.

Kazimierz Albin jest też jednym z założycieli Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem i członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Otrzymał wiele odznaczeń wojskowych i cywilnych, m.in. Krzyż Walecznych oraz Krzyże: Kawalerski, Oficerski i Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

– Jego wojenne losy mogłyby stać się scenariuszem dla dobrego filmu historyczno-sensacyjnego, a biografia wypełniłaby spokojnie kilka życiorysów – mówiła podczas jubileuszu Beata Wiśniewska, kierownik „Józefiny”. Swoje przeżycia z lat 1939-1945 pan Kazimierz opisał w książce „List gończy”. Zachęcamy do jej lektury.

Dodaj komentarz