Rowerzysta uciekał z maryśką w słoiku

OTWOCK: WOZIŁ NARKOTYKI NA BAGAŻNIKU.

Bartłomiej B. zwrócił uwagę patrolujących miasto policjantów. Na widok mundurowych 20-latek wskoczył na rower i cisnął na pedały, aż się za nim kurzyło. Ale daleko nie odjechał. Okazało się, że wiózł dużą ilość narkotyków. Naiwnie tłumaczył stróżom prawa, że z suszu zaparza sobie… napar na ból głowy. Teraz grozi mu nawet 10 lat za kratami.

AGNIESZKA JASKULSKA

Amatora maryśki zdradziły nerwy. 20-latek był niespokojny i ciągle rozglądał się po ulicy, jakby na kogoś czekał. To zwróciło uwagę policjantów, którzy właśnie patrolowali okolicę. Kiedy zmierzali w jego kierunku, aby przeprowadzić rutynową kontrolę, mężczyzna wpadł w panikę. – Gdy policjanci zaczęli zbliżać się do mężczyzny, ten niespodziewanie wsiadł na rower i zaczął uciekać. Po krótkim pościgu 20-latek został zatrzymany – tłumaczy asp. sztab. Anna Wasilewicz z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Szybko na jaw wyszedł powód nerwowego zachowania rowerzysty. Okazało się, że Bartłomiej B. miał przy sobie dużą ilość marihuany. – Narkotyki znajdowały się w litrowym słoju, który był owinięty w bluzę i przymocowany do bagażnika roweru – informuje policjantka. 20-latek posiadał aż 205 gramów narkotyku! Policyjne badania potwierdziły, że jest to marihuana. Mężczyzna naiwnie tłumaczył stróżom prawa, że kiedy boli go głowa, to zamiast herbatki zaparza sobie wywar z roślinnego suszu i migrena raz-dwa mu przechodzi.

Policjanci nie uwierzyli w te tłumaczenia i zamknęli 20-latka w policyjnej celi. – Podczas przeszukania jego mieszkania policjanci znaleźli woreczki, w których znajdowały się dwa zawiniątka z niewielką ilością różowego proszku. Po zbadaniu substancji okazało się, że jest to amfetamina – mówi asp. sztab. Wasilewicz.

Bartłomiej B. nie uniknie odpowiedzialności. Teraz za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi mu nawet 10 lat za kratami.

Dodaj komentarz