Ktoś tu w końcu zginie! – pełny artykuł

„WIELKA DZIURA” MIEJSCEM ZABAW NASTOLATKÓW.

Nie tylko od lat straszy w centrum Otwocka. Jest też śmiertelnie niebezpieczna. „Wielka dziura”, czyli teren niedokończonej galerii, stała się miejscem spotkań i zabaw uczniów. Wystające pręty, gwoździe, głębokie wykopy – to tylko niektóre zagrożenia czyhające na nastolatków. Okazuje się, że władze miasta, inspektorat budowlany i inwestor nie robią nic, aby prawidłowo ogrodzić popadającą w ruinę nieruchomość

TEKST I ZDJĘCIA: AGNIESZKA JASKULSKA

TAKI FILM TYLKO U NAS!
Zobacz, co kryje „Wielka dziura”

Ciekawość to pierwszy stopień do odwiedzenia „wielkiej dziury”.

– W mieście jest nudno. Nie ma, co robić. Ileż można chodzić do parku, cukierni albo siedzieć na ławce przed blokiem, czy jeździć na rowerze? Dlatego lubimy zwiedzać takie mroczne, opuszczone miejsca. Są emocje, jest ekstra! – mówią zgodnie uczniowie, których przypadkiem spotkałam, gdy kręcili się przy ogrodzeniu niedokończonej inwestycji w centrum Otwocka.

To tu miało powstać nowoczesne centrum handlowe i spełnić się jedno z największych marzeń mieszkańców. Ponad 10 lat temu w miejscu starych pawilonów u zbiegu ul. Powstańców Warszawy i Pl. Niepodległości zaczęły wyrastać mury nowej galerii. Potem jednak inwestycja stanęła. Od tego czasu obiekt popada w ruinę i straszy swoim wyglądem! Tam czas dosłownie się zatrzymał! Porośnięty mchem strop, gigantyczne pająki, martwe ptaki, zbutwiałe deski, zardzewiałe pręty. To mroczne miejsce naszpikowane jest pułapkami, co jednak tylko dodatkowo podsyca ciekawość nastolatków.

Można wpaść i się utopić

Grupę uczniów z plecakami spotkałam kilka dni temu, kiedy kręcili się przy ogrodzeniu. Bez problemu przecisnęli się przez dziurawe ogrodzenie i poszli poszwendać się po terenie. – Nikt nas tu nie widzi, możemy rozrabiać i robić, co chcemy – mówi 13-letni Bartek. Jego koleżanka Kamila dodaje: – Można głośno gadać, a nawet krzyczeć. Mimo że jesteśmy w centrum miasta i ludzie chodzą tuż za płotem, to i tak nikt nas tu nie usłyszy, nie zwraca uwagi na to, co się tutaj dzieje. Nie zwracają na nas uwagi nawet mieszkańcy bloku obok – tłumaczy nastolatka. – Raczej nie przychodzimy tu nocą, bo trochę boimy się tego miejsca. Czasami przychodzą tu też bezdomni i menele. Wtedy uciekamy – wtrąca 12-letni Adam.

– Trzeba uważać, gdzie stawia się stopy, bo w wielu miejscach są deski z wystającymi gwoździami, pręty wystające z ziemi. Wszędzie jest też woda, ale najgorzej jest pod piętrem. Wszystkie dolne kondygnacje, tam chyba miały być garaże, są całkowicie zalane. Łatwo można tam wpaść i się utopić. Ta woda jest śmierdząca i skażona, bo nawet gołębie, które ją piją, potem szybko zdychają – zaznacza Adam.

– Trzeba też uważać na bardzo głęboki wykop, który jest wokół murów budynku. Na dnie leżą sterty śmieci, rozbitych butelek i różnych prętów – dodaje 14-letni Janusz.

– Po co tu przychodzicie, przecież tu jest niebezpiecznie? – dociekam. – Dzięki temu jest fajna zabawa – mówią uczniowie. – Wszystkie opuszczone miejsca w mieście, takie jak „Zofiówka”, zwiedziliśmy już wiele razy. Teraz buszujemy na terenie „wielkiej dziury” w centrum miasta. Byliśmy też w tej „drugiej dziurze” przy Kupieckiej, koło starych PKS-ów. Jeśli pani chce, możemy tam iść, bo ogrodzenie też jest dziurawe. Można się przecisnąć i wszystko zobaczyć. Fajniejsza jednak jest ta dziura w samym centrum przy banku – tłumaczy z entuzjazmem Janusz.

Nikt nie usłyszy wołania o pomoc

Poprosiłam nastolatków, aby więcej nie przychodzili w te miejsca i odesłałam ich do domu. Obiecali, że już tu nie wrócą, ale nie oznacza to, że inni nie zorganizują sobie „zwiedzania dziury”, choć na ogrodzeniu wiszą tabliczki zakazujące wstępu. Na drugi dzień skontaktował się ze mną ojciec jednego z chłopców, któremu syn opowiedział, gdzie razem z kolegami spędzają popołudnia.

– Co miasto, służby i nadzór budowlany robią w tej sprawie, skoro moje nastoletnie dziecko bez przeszkód może wejść na tak niebezpieczny teren? – złości się mężczyzna. – Dlaczego ten plac nie jest właściwie ogrodzony? Dlaczego nikt nie reaguje na to, co się tam dzieje? Tam można umrzeć i nawet nikt o tym nie będzie wiedział, nikt nie usłyszy wołania o pomoc! Nawet karetka pogotowia i straż pożarna miałyby problem, aby wydostać rannego człowieka z wnętrza tej „dziury” – podkreśla ojciec.

Co na to władze miasta, inwestor i nadzór budowlany?

Inwestor, firma Dorex, niemal z dnia na dzień opuścił plac budowy, pozostawiając betonową konstrukcję z wystającymi szalunkami, prętami i innymi elementami budowlanymi. Teren został prowizorycznie odgrodzony blachą. Bramę wjazdową zamknięto na kłódkę i na tym się skończyło. Prowizoryczny, szpecący miasto płot nie wytrzymał upływu czasu i zaczął się rozpadać.

W 2016 r. na prośbę mieszkańców w sprawie zaczęli interweniować radni.

– Na naprawę ogrodzenia nieukończonej budowy w centrum miasta przeznaczyliśmy około 7 tys. zł – tłumaczy Jarosław Margielski, przewodniczący otwockiej rady miasta. Radni zwrócili się również z prośbą do Powiatowego Inspektoratu Budowlanego w Otwocku, aby wpłynął na inwestora, żeby właściwie ogrodził teren, a także zabezpieczył liczący ok. dziewięciu metrów głębokości wykop.

W listopadzie 2016 r. na terenie inwestycji od strony ul. Powstańców Warszawy doszło do katastrofy budowlanej. Pękł fragment zbutwiałej ścianki, przez co osunęła się ziemia przy ogrodzeniu. Dopiero wtedy miasto interweniowało. Na tym jednak działania się skończyły.

Zasypać „dziurę grozy”!

Obecnie władze miasta nie podejmują żadnych kroków w celu właściwego zabezpieczenia terenu, bo miasto od wielu lat próbuje w sądzie odzyskać prawo wieczystego użytkowania tego terenu. Próbowaliśmy skontaktować się z przedstawicielami spółki Dorex, ale bezskutecznie.

Problem dziury, w pierwszej kolejności jej ogrodzenia, mógłby rozwiązać Powiatowy Inspektorat Budowlany, ale inspektorzy również nie podejmują stanowczych kroków wobec inwestora. – Podejmujemy działania, aby teren inwestycji był właściwie zabezpieczony. Stale monitorujemy stan techniczny ogrodzenia – zapewnia Andrzej Ćwiek, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Otwocku. Inspektor nie chciał jednak zdradzić, jakie działania podejmuje w tej kwestii urząd.

Rdzewiejący, prowizoryczny płot z blachy nie stanowi bariery dla nikogo, a zwłaszcza dla nastolatków, którzy chcą przeżyć dreszczyk emocji. – Czy musi dojść do tragedii, aby władze miasta, inwestor i inne odpowiedzialne służby zadbały o bezpieczeństwo dzieci i porządnie ogrodziły tę „dziurę grozy”?! Zamiast czekać kolejne dziesięciolecia już teraz powinno się rozebrać tę konstrukcję. Ona jest całkowicie zniszczona.

Tę dziurę powinno się zasypać, bo tam już żadnej galerii handlowej nie będzie! – podkreśla tata jednego z nastolatków.

Imiona uczniów zostały zmienione.

  • Nie dało się już niżej zejść, a tam są skarby.

  • lara says:

    Swoją drogą to dziwne, że te wszystkie pręty jeszcze tam leżą, że nikt ich nie ukradł. Dziurę można by chociaż zasypać, niebezpieczne elementy poucinać – to chyba nie jest duży koszt. A pracę mogliby wykonać albo bezdomni za opłatą, albo osoby bezrobotne a może nawet osoby skazane na wykonanie prac społecznych…

  • Kamil says:

    Kris willa przy stylowej jest zabezpieczona i ogrodzona. Sam widziałem. Idąc twoim tokiem rozumienia to musimy zrobić dodatkową strefę wokół wielkiej dziury w centrum miasta!!!!!!! będzie JESZCZE WIĘKSZA!!!! O w mordę! Trzeba zamknąć lub zburzyć bank, bloki mieszkalne i rozebrać drogi razem z rondem!!!! I gołębiarzy też pogonić.

  • Z. says:

    Idź trollu i zobacz a nie strzępisz facjatę na daremno. Od ładnych paru lat nikt nie ma wstępu na ruiny willi Julia. A dzieci faktycznie bawią się, na pobliskim placu zabaw 😀

    • kris says:

      trolelem to ty jesteś skoro nie znasz prawa budowlanego, przykro mi że ojciec tobie na to pozwala. na takie komentarze 15 metrów od budynku który grozi zawaleniem nic nie można robić

      • wioska says:

        skad ten zapis o tych 15m? w Warszawie jest calkiem niemalo grozacych zawaleniem kamienic, nie ma przy nich takiego “buforu”, prosba o wyjasnienie, o co kaman, bo pierwsze slysze, nie zebym byl milosnikiem nowej-stylowej, aczkolwiek doceniam ten specyficzny otwocki konserwatyzm – jak zyje to ani stylowa nie byla stylowa, ani s.p. nowoczesna – nowoczesna 🙂

      • Euzebio says:

        Nic robić nie można?
        Normalnie jak za Kononowicza.
        Pierdnąć nie pozwolą!

  • kris says:

    a Pan Moch jak zabezpieczył nieruchomość przy Stylowej, gdzie bawią się dzieci, czemu o tym nie napiszecie, bo właściciel, i się boicie o pracę, szkoda że w otwocku brakuje niezależnych mediów.

8 thoughts on “Ktoś tu w końcu zginie! – pełny artykuł”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl