Spróchniała lipa mogła kogoś zabić!

POWALAJĄCA OTWOCKA NIEMOC.

Ofiarą mógł być pieszy albo kierowca, na szczęście lipa przewróciła się na pas zielni pomiędzy chodnikiem a jezdnią – opowiada pani Ryszarda, która już od roku prosiła w urzędzie miasta o usunięcie spróchniałego, dwumetrowego pnia drzewa. Urzędnicy stwierdzili jednak, że nie stanowi on zagrożenia i zostawili lipę, aż sama się przewaliła.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Wzdłuż ul. Kmicica w Otwocku, pomiędzy chodnikiem a jezdnią, rośnie szpaler lip. Jest to miejsce często uczęszczane przez mieszkańców pobliskiego osiedla. Niektóre drzewa są jednak w złym stanie i stanowią zagrożenie dla pieszych i kierowców.

– Ten stary, zbutwiały pień groził zawaleniem. Było widać, że jest martwy. Ze względu na swoje usytuowanie i zły stan stwarzał realne zagrożenie. Przecież tędy chodzą matki z dziećmi i starsi ludzie – opowiada pani Ryszarda, która mieszka w bloku z widokiem na szpaler drzew. – Już rok temu wysłałam w tej sprawie pismo do Ministerstwa Środowiska, bo wiedziałam, że prześlą je do urzędu miasta. Gdybym skierowała je od razu do magistratu, to nie byłoby żadnej reakcji.

A chodziło mi o to, żeby ktoś przyjechał i usunął ten pień. To przecież trwa kilka minut. Widziałam, co się dzieje z tymi drzewami – dodaje kobieta.

Drzewa się zestresowały…

Miejscy urzędnicy dokonali oględzin w terenie, po czym – jak czytamy w pisemnej odpowiedzi, stwierdzili, że „dwie lipy są całkowicie obumarłe, dwie kolejne mają osłabione korony, a pozostałe drzewa są żywe”. Korespondencja pochodzi z początku października ubiegłego roku. Już wtedy oceniono, że wtedy do usunięcia kwalifikowały się dwie całkowicie obumarłe lipy. Ale żadnych działań nie podjęto.

„Z uwagi na relatywnie niewielkie rozmiary, drzewa te nie stanowią zagrożenia dla otoczenia w stopniu, który uzasadniałby ich wycinkę. Występujący rozkład drewna jest zjawiskiem naturalnym, szczególnie w przypadku wiekowych, przyulicznych drzew rosnących w warunkach miejskich, gdzie narażone są na liczne czynniki stresowe” – odpowiedział pani Ryszardzie w piśmie wiceprezydent Otwocka Piotr Stefański.

Mając na uwadze istotne funkcje, jakie pełni drzewostan miejski (funkcje przyrodnicze, estetyczne, poprawę jakości powietrza), oceniono, że pozostałe lipy kwalifikują się do zachowania. Jak napisał wiceprezydent, drzewa miały być jednak poddawane systematycznej kontroli.

Brak odpowiedzialności

– Nic nie zrobili. Mieszkam obok i widzę, kto tu chodzi – stwierdza pani Ryszarda. – A wystarczyło podejść do tego pnia, pchnąć go mocniej ręką i już by się przewrócił. Gołym okiem było widać, że to drzewo jest bardzo zgniłe – nie może zrozumieć postawy urzędników mieszkanka.

Spróchniały pień przewrócił się kilka dni temu podczas jednej z wichur. Na szczęście upadł na pas zieleni, a nie chodnik czy ulicę.

– Byłam w urzędzie miasta, pokazałam zdjęcia przewalonego drzewa i przypomniałam naszą korespondencję. Ale dopiero po trzech dniach przyjechała firma i uprzątnęła pień – bulwersuje się pani Ryszarda. – Jak są wichury, to łamią się ogromne, zdrowe drzewa, a ja już rok temu mówiłam, że to martwe drzewo. Dla mnie to jest brak odpowiedzialności. Nie ma żadnej kontroli. Ile jest takich sosen, które należałoby usunąć? To jest tylko kwestia czasu, aż komuś coś się stanie – ostrzega mieszkanka.

Komentarz:

  • O zasadach usuwania drzew mówi JAKUB GRZYWACZ z wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta Otwocka
    Jeśli chodzi o drzewa w pasie drogowym, sprawę zgłasza się do wydziału ochrony środowiska w urzędzie miasta i wtedy to my prowadzimy całą procedurę związaną z wycinką. Najpierw jednak oceniamy, czy drzewa rzeczywiście kwalifikują się do usunięcia. Jeśli zgłoszenie jest zasadne, to musimy jeszcze uzyskać pozwolenie na wycięcie drzewa. Taki dokument wydaje starostwo powiatowe i ma na to maksymalnie 60 dni. Gdy je otrzymamy, zlecamy firmie zewnętrznej usunięcie drzewa. Poza tym jeśli chodzi o drzewa w pasie drogowym, to ich wycinka musi być uzgadniana z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska, w związku z czym cała procedura trwa dłużej.

    W szczególnych przypadkach, kiedy sprawa jest pilna, zwracamy się do RDOŚ z prośbą o jej przyspieszenie. Jeśli chodzi o oględziny stanu technicznego drzew, każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie. Sam fakt, że występuje rozkład drewna, nie świadczy jeszcze o tym, że drzewo trzeba usunąć. To zależy od indywidualnej oceny. Różne gatunki drzew mają różną odporność na ten rozkład. Jeśli drzewo jest suche i rośnie przy drodze, to nie ma żadnych wątpliwości i trzeba je wyciąć. Koszt usunięcia jednego drzewa wnosi zwykle kilkaset złotych.

  • wioska says:

    mogliby wywalić tych wszystkich dbających o nas urzędników i zatrudnić pro-publico-bono p. Ryszardę, byłoby o wiele przyjemniej w naszym nieszczęśliwym mieście…

  • A says:

    Podobna sytuacja jest ze starą sosną na skrzyżowaniu ul. Zygmunta i Prostej nikt się nie poczuwa do jej wycięcia, a chodzą tam m.in. dzieci do szkoły nr 1dopiero jak dojdzie do tragedii to będzie szukanie winnych

2 thoughts on “Spróchniała lipa mogła kogoś zabić!”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl