Dźwig Roman i „Poldek” zza krzaka

ZABYTKOWE AUTA WYJECHAŁY NA ULICE.
Orientacja w terenie, umiejętne czytanie tzw. itinererów, spostrzegawczość, rozległa wiedza, a nawet szybka jazda rowerem – to wszystko przydawało się na trasie I Rajdu Turystycznego Pojazdów Zabytkowych „ŚwidermajeRajd”. Trabant z reprezentantem „Linii Otwockiej” na siedzeniu pilota zajął siódme miejsce w gronie 32 załóg.

PRZEMEK SKOCZEK

O jaki oni pytają rejon?! Tu nic na ten temat nie ma! I dlaczego nie zaznaczyli, że trzeba przez tory przejechać?! – zastanawialiśmy się nieco poirytowani, zanim odkryliśmy własny błąd i przegapiony skręt w ul. Sosnową przy „Jaraczu”. To na jej końcu stoi kwiaciarnia ze znanym otwocczanom graffiti „Otwock pamięta. IV Rejon Fromczyn”. My dobre kilka minut szukaliśmy odpowiedzi zupełnie gdzie indziej.

Demoludy vs. zgniły Zachód

To była bardzo udana niedziela. Na starcie rajdu organizowanego przez Otwocki Klub Pojazdów Zabytkowych „Oldtimer Otwock” stanęło ponad 30 ekip nie tylko z całego powiatu, ale i stolicy. Oj, było co podziwiać! Licznie stawiły się auta z dawnych demoludów, m.in.: Fiaty 126p, żuki, wartburgi, syrena, nysa i trabant. „Zgniły Zachód” reprezentowały wyjątkowe maszyny, takie jak np.: Ford Mustang, Citroeny DS i CX, Rover 2000 (zdobył tytuł najbardziej eleganckiego samochodu rajdu, Fordy Scorpio i Fiesta, Peugeot 205, Renault 5, Volkswageny Golfy „dwójki”, Fiaty Tempra i 900 Pulmino, Volvo 940, Chevrolet Astro i oczywiście kilka mercedesów.

W tym gronie wyróżniali się Rafał Adamiak i Łukasz Segura, jako jedyni na motocyklu – był to radziecki, wojskowy model K-750 z obowiązkowym koszem dla pilota. Brawa dla obu panów, ponieważ zmienna tego dnia aura chwilami nie żałowała deszczu.

Po asfalcie i błocie

– Gotowi? 20 sekund, 10, 5, START! – krzyknął Mateusz Szymański i z piskiem opon ruszyliśmy sprzed otwockiego „Gałczyna”. Za kierownicą trabanta Kuba Marczak, w roli pilotów jego żona Gosia i ja.

– W lewo, na rondzie drugi zjazd, potem dwa razy w prawo, czyli w ul. Wyspiańskiego i w Lennona. Tam pierwsze pytanie – kierowałem wpatrzony w itinerer, a Kuba dusił pedał gazu. Gosia na tylnym siedzeniu notowała wszystkie odpowiedzi i czujnie obserwowała okolicę, co – jak się potem okazało – uratowało nas przed stratą paru punktów.

W podzielonym na trzy etapy rajdzie musieliśmy zmierzyć się z bardzo różnymi wyzwaniami. Około 55-kilometrowa trasa wiodła przez duże i całkiem małe ulice Otwocka, Karczewa, Otwocka Wielkiego i Janowa. Po drodze czekało na nas 40 punktów, które należało odnaleźć i odpowiedzieć na związane z nimi pytania. Czasem było to proste, np. wypisanie, kto jest trzeci od lewej na muralu przy ul. Lennona (chodziło o Juliana Tuwima), czyjego imienia jest skwer w centrum Karczewa (to rotmistrz Pilecki) albo kiedy obchodzono 60-lecie elektryfikacji linii kolejowej (rok 1996).

Trudniej robiło się, gdy odpowiedzi na pytanie skrywała niewielka kartka na drzwiach przeniesionego zakładu krawieckiego, niepozorna tabliczka z nazwą firmy ochroniarskiej, zardzewiały szyld czy też zaparkowany gdzieś w Świdrach Wielkich dźwig o imieniu Roman. Jednak takie wyzwania dawały najwięcej frajdy i zmuszały do większego wysiłku.

Co Tu Gnije?

Oddzielną kategorią były pytania oznaczane trzema literami: CTG (Co Tu Gnije?), które polegały na odszukaniu w wyznaczonych miejscach starych pojazdów, zazwyczaj w stanie agonalnym, i podanie ich marek. Nie wiem, czy wszyscy rozpoznali przerdzewiałego zaporożca na ul. Reymonta (kto jeszcze pamięta o tej marce?) albo lancię przy ul. Giżyckiej, ale na pewno wiele załóg miało problem z wypatrzeniem poloneza na ul. Napoleońskiej, niemal całkowicie zasłoniętego przez gęste krzaki. Trzeba było mieć sokole oko. Nam się nie udało.

Wiedzę z różnych dziedzin testowano na punktach kontrolnych. Przydawała się znajomość przepisów ruchu drogowego i zasad udzielania pierwszej pomocy, ale też rozpoznawanie marek samochodów po kształtach lamp, znajomość motywów muzycznych ze starych polskich seriali albo szybka jazda starym składakiem i wyszukiwanie wybitego na nim numeru ramy (tu niemal poległem).

Podczas przerwy po pierwszym etapie, która wypadła na terenie Pałacu Bielińskich, biegaliśmy po parku, liczyliśmy bocianie gniazda, szukaliśmy ukrytych literek i podglądaliśmy papugi.

Byle do wiosny!

Z tymi wszystkimi wyzwaniami najlepiej poradzili sobie… goście z Warszawy. Paweł Chojnacki i Adam Block w Wartburgu 353W to jednak weterani podobnych imprez i po prostu potrafią wygrywać nawet na nie swoim terenie. Gratulacje! Drugie miejsce zajęła załoga innego Wartburga w wersji 1.3 Tourist z Pawłem Starewiczem i Rafałem Stawarzem na pokładzie, a trzeci byli Aleksander Szwedziński i Leszek Szczęk w Mercedesie 300E. Nasza załoga w trabancie, czyli Marczak, Marczak i Skoczek, zajęła wysokie, siódme miejsce – duma nas rozpiera.

Pierwsza edycja rajdu okazała się dużym sukcesem. Ciekawe i urozmaicone zadania dały dużo frajdy. Mimo nie najlepszej pogody wszystkim dopisywały humory. Panowała zdrowa rywalizacja, wszyscy chcieliśmy po prostu dobrze się bawić i gdy było trzeba, podawano sobie pomocną dłoń. Owszem, było kilka minusów, czego organizatorzy absolutnie się nie wypierają. Wręcz przeciwnie, proszą o zgłaszanie uwag po to, aby te błędy wyeliminować w przyszłości. Bo kolejne edycje imprezy na pewno będą organizowane. Kto wie, może nawet już na wiosnę? Oby, bo ja nie mogę się już doczekać kolejnego rajdu.

Sponsorzy i partnerzy rajdu:
Prezydent Miasta Otwocka Zbigniew Szczepaniak, Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów WOT-011 ul. Żeromskiego 108, Opentravelers.com, Spotkane na ulicy, Stajnia Mazowiecka Mustang Klub Polska, Jasna 2c Auto Serwis, Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim, Muzeum Ziemi Otwockiej, Radio Praga, „Linia Otwocka”.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl