Siła drużyny i rodziny

BŁAŻEJ ROK PO WYPADKU TO (NIE)ZWYKŁY NASTOLATEK.

Jeden dzień zmienił całe życie wówczas 14-letniego Błażeja Cymermana. Rok temu, kiedy jechał na trening piłkarski, chłopak uległ wypadkowi na torach i stracił obie nogi. Nastolatek nie załamał się, a dzięki stworzonej przez rodzinę i przyjaciół Drużynie Błażeja wrócił do formy i spełnia marzenia.

AGNIESZKA JASKULSKA

Mija rok od tragedii, która wydarzyła się w deszczowy poniedziałek, 10 października 2016 r. Po godz. 18 wówczas 14-letni Błażej, zawodnik Józefovii, syn byłego piłkarza Legii, jechał rowerem do klubu na trening piłkarski. Kiedy przechodził przez legalne przejście od strony ul. Piłsudskiego w Józefowie, zatrzymał się przed torowiskiem, ale pociąg zaczepił o koło roweru i wciągnął nastolatka pod koła.

Lekarze cudem go uratowali, ale Błażej stracił nogi. Jego życie zmieniło się nie do poznania. Wcześniej prowadził aktywny tryb życia, kochał jeździć na rowerze i grać w piłkę nożną. Teraz musiał przesiąść się na wózek inwalidzki. Jednak dzielnie stawił czoła przeciwnościom losu.

Rowerowe marzenie

Błażeja i jego rodzinę otoczyli opieką dobrzy ludzie, którzy zapewnili im potrzebne wsparcie. Jeszcze kiedy chłopak był w szpitalu, stworzyli Drużynę Błażeja, do której dołączyło wiele osób, w tym znane postacie ze świata sportu, polityki czy telewizji. Swoją pomoc zaoferowali m.in. para prezydencka, piłkarze reprezentacji Polski i aktorzy.

– Jednym z pierwszych pytań Błażeja po wybudzeniu ze śpiączki było, czy jeszcze kiedyś pojeździ na rowerze – wspominają bliscy nastolatka. Wtedy wszystkim wydawało się to niemożliwe. Pół roku później Błażej spełnił swoje pierwsze marzenie: pojechał na rowerze!

Dzięki determinacji, pomocy finansowej i ogromnemu wsparciu tysięcy osób i członków Drużyny Błażej prowadzi aktywne życie, angażuje się w pomoc innym, m.in. małemu Teosiowi, chodzi na siłownię i na basen, kosi trawnik przed domem, ma wielu przyjaciół, uczy się w szkole. Jest jak zwykły nastolatek, chociaż tak naprawdę to niezwykły chłopak.

Dzieli się dobrem i siłą, które otrzymał od drużyny

Dzięki wsparciu finansowemu Drużyny udało się m.in. wyremontować dom, w którym Błażej może funkcjonować bez ograniczeń. To tu stawiał pierwsze kroki i uczył się od nowa chodzić. Dzięki intensywnej rehabilitacji i nowoczesnym protezom obecnie może chodzić przy pomocy jednej kuli, a także swobodnie wchodzić i schodzić po schodach, jeździć na specjalnie dostosowanym dla niego trójkołowym rowerze.

W życiu Błażeja wiele się dzieje. Dzięki Łukaszowi Piszczkowi Błażej mógł obserwować trening Borussii Dortmund. Na żywo oglądał też mecz Borussia – Hertha Berlin, podziwiając z trybun piłkarskie umiejętności Piszczka, Mario Götze, Marcela Schmelzera czy Pierre-Emericka Aubameyanga. Ale jego przygoda ze sportem nie ogranicza się jedynie do kibicowania. W 73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wystartował w swoich pierwszych zawodach – w lipcu przejechał na rowerze 5 km i zajął w 27. Biegu Powstania Warszawskiego trzecie miejsce w kategorii handbike.

Niedawno spełnił też inne ze swoich największych marzeń. Był na koncercie rapera Quebonafide i spotkał się ze swoim muzycznym idolem. To było dla niego niesamowite przeżycie.

Błażej chce podzielić się dobrem i siłą, które otrzymał od ludzi. Dlatego teraz sam wspiera innych, którzy potrzebują pomocy.
W czerwcu odwiedził nastoletniego Adriana – wspólnie zbierali pieniądze na zakup nowego skutera elektrycznego. Od niedawna wspiera również akcję „Kręcimy dla Teosia” (dwuletni Teoś Górski potrzebuje jeszcze ponad 500 tys. zł na kosztowną operację nóżek w USA – nad akcją patronat medialny objęła „Linia”). Błażej spotkał się również z Mariuszem, który rok temu w wypadku drogowym stracił rękę i obie nogi.

To oni stworzyli Drużynę Błażeja

To oni stworzyli Drużynę Błażeja. Od lewej: Ireneusz Stawiński (wujek Irek), Tomasz Grodzki, Izabela Milewska, Błażej, Anna Pawełek, Ewa Komar i Paweł Kołodziej

 

  • Iza Milewska
    Błażej to wojownik, który mimo tragedii nie stracił ducha walki o powrót do normalności. Często zastanawiałam się, skąd on bierze tak ogromne pokłady siły, bo przecież wiele osób w podobnej sytuacji załamałoby się psychicznie. Bardzo często to on nas pocieszał i był motorem wszelkich działań! Błażej w wieku 14 lat przeszedł więcej niż ja w całym swoim życiu. Nauczył mnie, żeby nie czekać, aż będzie łatwiej, prościej, lepiej, bo przecież nie będzie. Trudności będą zawsze. Dlatego trzeba być szczęśliwym tu i teraz, nie jutro, bo możemy nie zdążyć, może nie być żadnego jutra.
  • Tomek Grodzki
    Znałem nie tylko rodziców Błażeja, słynnego wujka Irka, ale również samego Błażeja.Gdy okazało się, że mogę w jakiś sposób im pomóc, nie było nad czym się zastanawiać.Początki pamiętam jako bardzo trudny czas, gdy nic jeszcze nie było wiadomo, ale ludzie byli bardzo przychylnie nastawieni do naszych działań. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Jestem zaszczycony, że należę do Drużyny Błażeja.
  • Wujek Irek
    Mili Moi. Teraz, gdy nie musimy już ratować życia Błażeja, a walczymy o jego komfort, nie wiem, co powiedzieć. Dla mnie ten rok trwał co najmniej 10 lat. Przez ten czas napisałem tyle postów na stronie Drużyny Błażeja, tyle razy prosiłem o wsparcie dla niego, tyle razy informowałem was o jego zdrowiu i przebiegu rehabilitacji, że teraz, gdy patrzę wstecz, nie wierzę, że to wszystko miało miejsce tak niedawno. Gdy patrzę na Błażeja, jak świetnie sobie radzi, odnoszę podobne wrażenie. A jeszcze przecież na Wigilii podczas świąt Bożego Narodzenia nie mógł stać samodzielnie na protezach i podtrzymywał go tata. To niewiarygodne, ile Błażej, ale i MY wszyscy wykonaliśmy pracy: Błażej dążąc do powrotu do zdrowia, jego rodzice do zapewnienia mu optymalnych warunków codziennego funkcjonowania, a my, czyli Drużyna, wzmacniając go, trzymając kciuki i wspierając psychicznie i finansowo. To wspaniałe uczucie być pomocnym i móc pomagać. Największą satysfakcję mam wtedy, gdy pomyślę sobie, że jestem cząstką olbrzymiej Drużyny Błażeja, i nieważne, czy było się jej współzałożycielem, kibicem czy obserwatorem. Ważne są więź łącząca ludzi i wspólny cel!
  • Ewa Komar
    Bezinteresowna pomoc innym nadaje życiu głębszy sens, sprawia, że można poczuć, po co się żyje. Właśnie to było dla mnie siłą napędową do działania. Błażej to „magik”, który spowodował, że sześć osób zrobiło wspólnie coś wielkiego. Dziś, po roku od wypadku, wiem, że chciałabym zarażać innych chęcią niesienia pomocy, przecież pomagać może każdy!
  • Ania Pawełek
    Przez pierwsze dni działania bałam się, że nasza akcja nie powiedzie się, że nie będziemy w stanie pomóc Błażejowi. Jednak tysiące ludzi pokazało, że mają wielkie serca, dołączyli do Drużyny: pomagali, dodawali otuchy, dopingowali Błażeja. Mnóstwo osób uczestniczyło w akcjach i imprezach organizowanych dla niego. To przywraca wiarę w ludzi, udowadnia,że wspiera się kogoś bardzo wyjątkowego. Jesteśmy dumni z Błażeja. Swoją determinacją nie tylko wywalczył sprawność fizyczną w bardzo krótkim czasie, ale również zaangażował się w pomoc innym. To niezwykłe, czego dokonał ten chłopiec.
  • Paweł Kołodziej
    Błażej jest zawodnikiem naszego klubu MLKS Józefovia. Pierwsze dni po wypadku były najtrudniejsze dla Błażeja i jego najbliższych. Nasz klub również zaangażował się w pomoc. Już po pierwszej wizycie w szpitalu wiedzieliśmy, co trzeba zrobić. Skontaktowaliśmy się z gimnazjum, gdzie koledzy z klasy Błażeja zrobili dla niego laurkę. Kilka dni później odbyła się msza święta w jego intencji, która zgromadziła w kościele mnóstwo dzieci, młodzieży, zawodników. Otworzyliśmy subkonto Józefovii, na które można było wpłacać darowizny dla Błażeja. W sześć tygodni zebraliśmy około 300 tys. zł. Dziękuję wszystkim biorącym udział w akcji Drużyna Błażeja i życzę dużo wytrwałości w dalszym działaniu.

Drużyna jak rodzina

Mija rok, w ciągu którego My jako rodzina, ale i Wy – nasi znajomi oraz przyjaciele doświadczyliśmy smutku, łez, zwątpienia…
10 października 2016 r. nasz syn Błażej wybierał się na trening piłkarski do swojego klubu Józefovia Józefów. Nie sądziliśmy, że na niego nie dotrze. Chwila nieuwagi doprowadziła do nieszczęśliwego wypadku. Chwila, która zmieniła życie Błażeja, naszej rodziny i – jak się okazało – dużej części naszych przyjaciół czy znajomych.

Ten wypadek skonsolidował naszą rodzinę. Uświadomił nam, że to, co wydaje się szczęściem, nie jest dane na zawsze, a wymiar szczęścia może mieć różne formy i różne definicje. To, co się wydarzyło, uświadomiło nam też, że mamy oddanych przyjaciół, którzy zawsze służą i będą służyć pomocą. I najważniejsza rzecz, z której się cieszymy: dobrze jest wiedzieć, że na takich przyjaciół sobie zasłużyliśmy.

Będąc jednak tu i teraz, wiemy o tym i święcie w to wierzymy, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdy my byliśmy w szpitalu przy Błażeju, myśląc o jego życiu i zdrowiu, wydarzyło się coś niesamowitego. Powstała Drużyna Błażeja, która wspierała Błażeja i pomagała mu na każdym kroku. To właśnie Drużyna Błażeja pozwoliła nam uwierzyć, że nic się nie skończyło, a właśnie wszystko się zaczyna! Dzięki Wam, Waszemu wsparciu, organizacji wielu imprez, akcji, zbiórek krwi, a także wpłat na konto rok po wypadku Błażej może samodzielnie chodzić na nowoczesnych protezach. Wielka determinacja i siła, którą Błażej wkładał i wkłada w codzienne funkcjonowanie, jest pewnego rodzaju spłatą długu za pomoc, którą mu okazaliście. Możecie być pewni, że Błażej nigdy się nie podda i pokaże, że można żyć szczęśliwie mimo pewnych barier, a także pomoże innym, którzy takiego wsparcia potrzebują. Wiemy jednak, że walka Błażeja o zdrowie jeszcze się nie zakończyła i przed nim jest jeszcze mnóstwo pracy i wyrzeczeń.

Kochani! W imieniu naszej rodziny oraz Błażeja serdecznie dziękujemy wszystkim ludziom na całym świecie, którzy swoją przekazaną od serca cegiełką zbudowali nasz nowy dom. Dom bez barier i ograniczeń. Dom pełen optymizmu, śmiechu, żartów… Taki normalny dom! Rodzice Błażeja

REKLAMA

REKLAMA