Cicho nad Rokolą

KARCZEW: USTALILI, ŻE MOŻNA PŁYWAĆ PO JEZIORZE.

Na zlecenie powiatu otwockiego wykonano pomiary hałasu nad jeziorem Rokola w gminie Karczew. Pomiary były związane z wnioskiem Mazowieckiego Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego. PZW chciał wprowadzenia na jeziorze ograniczenia w poruszaniu się łodziami silnikowymi. Powiat ustalił jednak, że nie ma powodów, żeby nad Rokolą ustanawiać „strefę ciszy”.

SYLWIA WYSOCKA

Ponad rok temu na prośbę Otwockiego Koła Polskiego Związku Wędkarskiego mazowiecki PZW wystąpił do rady powiatu o wydanie zakazu pływania po Rokoli łodziami zasilanymi silnikami spalinowymi z wyłączeniem jednostek należących do wędkarzy i służb porządku publicznego.

We wniosku powoływano się wprawdzie na dane dotyczące średnich hałasów wydawanych przez silniki, które wahają się od 70 dB do 100 dB, a maksymalnie mogą dochodzić nawet do 130 dB, ale nie podano wartości pomiarów dokonywanych na jeziorze Rokola. Władze powiatu odpowiedziały, że radni poprzez uchwałę mogą ograniczyć lub zakazać używania jednostek pływających, ale tylko jeżeli jest to konieczne do zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach przeznaczonych do celów rekreacyjno-wypoczynkowych.

Uchwała powinna więc zostać poprzedzona ustaleniami, czy na terenach znajdujących się na obszarze objętym wnioskiem panują odpowiednie warunki akustyczne, czy nie. A takiej oceny można dokonać na podstawie pomiaru poziomów hałasu, najlepiej w sezonie wiosenno-letnim.

Pomiary nad Rokolą odbyły się w czerwcu. – Pomiary były dokonywane w ciągu dnia. Jedne wykazały hałas na poziomie ok. 34 dB, kolejne 33 dB – poinformował pod koniec września na sesji rady powiatu starosta Mirosław Pszonka.

– Dopuszczalny poziom hałasu w tym rejonie to 55 dB. Nie stwierdzono zatem przekroczenia normy. Od początku twierdziłem, że jeżeli po tym jeziorze ktoś w ogóle porusza się łodziami silnikowymi, to tylko podczas ćwiczeń WOPR-u, który ma siedzibę w Nadbrzeżu. Nigdy nie widziałem, żeby po Rokoli pływały jakiekolwiek łodzie. Te badania hałasu potwierdziły, że nie ma potrzeby ustanawiania tam „strefy ciszy” – podsumował starosta.

Prezes Otwockiego Koła Polskiego Związku Wędkarskiego Jan Nowicki nie skomentował tej decyzji, bo o czerwcowych pomiarach hałasu dowiedział się dopiero na początku października od… dziennikarzy.

– Ani ja, ani Mazowiecki Okręg PZW nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej odpowiedzi na nasz wniosek. Po tym, gdy dowiedziałem się od dziennikarzy, że były przeprowadzone jakieś pomiary, zwróciłem się do mazowieckiego PZW, żeby poprosił starostwo o wyjaśnienia. Dziś nie możemy nawet odnieść się do decyzji rady powiatu, bo nie znamy żadnych szczegółów. Gdy je poznamy, zdecydujemy, co dalej – tłumaczy prezes Nowicki.

I zapowiada, że o zakaz pływania po Rokoli łodziami silnikowymi otwocki PZW będzie walczyć nadal, być może odwołując się od obecnych decyzji lub szukając pomocy u innych instytucji.

REKLAMA

REKLAMA