Klatki na dziki zamiast muru

OTWOCK: ZNALEŹLI SPOSÓB NA POZBYCIE SIĘ DZIKIEGO ZWIERZA.

Miasto nie odgrodzi się murem od dzikich zwierząt. Panoszące się w Otwocku dziki czeka deportacja. Złapane w klatki, zostaną wywiezione daleko za miasto, a potem… mogą być nawet przerobione na kiełbasę!

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Walka z dzikami trwa na różne sposoby, ale jak do tej pory nie przyniosła większych efektów. Były już próby odstraszania zwierząt, przeprowadzono też odstrzał redukcyjny. Ostatnio otwocki radny Marek Leśkiewicz zaproponował nawet ustawienie ogrodzenia przy granicach lasów w pobliżu dróg, aby uniemożliwić dzikom wejście na teren miasta.

– Takiego pomysłu nie możemy brać poważnie, traktujemy go jako otwarcie dyskusji na ten temat – mówi przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. I właśnie o problemie pałętających się dzików rozmawiali na komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego otwoccy radni, powiatowy lekarz weterynarii Grzegorz Kurkowski, przedstawiciele starostwa, nadleśnictwa oraz naczelnik wydziału ochrony środowiska w urzędzie miasta Iwona Gawłowska.

Dziki do klatek

Radni rozważali zakup klatek na dziki.

– To rozwiązanie jest stosowane w niektórych gminach. Nie eliminuje problemu, ale w jakiś sposób na pewno wpłynie na możliwość ograniczenia odstrzału zwierząt. Jest wielu przeciwników zabijania, dlatego humanitarny odłów poprzez wywiezienie dzików wydaje się rozsądny – uważa Margielski.

Okazuje się, że działania urzędu miasta idą właśnie w tym kierunku i są już zaawansowane. – Nawiązaliśmy współpracę z zamkniętą hodowlą dzikich zwierząt. To gospodarstwo na podstawie decyzji ministerstwa środowiska ma możliwość odłowu i transportu dzików. Jesteśmy na etapie podpisywania z nim porozumienia – poinformowała naczelnik Iwona Gawłowska. Nie chciała na razie zdradzać, jakie to konkretnie gospodarstwo i gdzie się znajduje. Zapewniła natomiast, że po stronie miasta taki odłów nie będzie wiązał się z jakimikolwiek kosztami.

– Wszystko będzie robione przez prywatnego przedsiębiorcę. W porozumieniu będzie zapisane, że ponosi on wszystkie koszty związane z odławianiem i transportem dzików w dowolne miejsce w Polsce. To gospodarstwo sfinansuje postawienie odłowni i na własny koszt będzie przewoziło złapane zwierzęta – wyjaśnia naczelniczka.

Akcja odłów

Urząd miasta chce, aby akcja odławiania dzików rozpoczęła się jeszcze w listopadzie. – Przygotowaliśmy już projekt wystąpienia do starosty o decyzję na odłów dzików.
Do końca stycznia 2018 roku chcemy odłowić ok. 50 sztuk, a do końca przyszłego roku ok. 150-180 – mówi Gawłowska.

Gdzie pojawią się klatki? – Mamy zlokalizowanych w Otwocku kilka najbardziej newralgicznych obszarów, gdzie mieszkańcy często zgłaszają szkody w miejscu pojawiania się dzików. Tam będą rozstawione odłownie. Na terenie miasta będą trzy lub cztery lokalizacje. Klatki zostaną rozstawione, kiedy uzyskamy decyzję starosty. Mam nadzieję, że będziemy mogli zacząć już w listopadzie – zapowiada naczelniczka.

Mieszkańcy muszą jednak liczyć się z tym, że akcja odławiania nie będzie działać na zasadzie telefonu alarmowego i po ich zgłoszeniu we wskazanym miejscu nie pojawi się klatka na dziki. – To musi być akcja, która jest z góry zaplanowana. Dokładnie wiemy, gdzie te klatki będą stały i w jaki sposób mamy reagować – przekonuje Gawłowska.

Kiełbasa z dzika?

Złapane dziki mają być wywiezione prawie 400 km za Otwock. Trafią do hodowli dzikich zwierząt. Uczestników spotkania interesowało, co dalej stanie się ze zwierzętami. Czy gospodarstwo, do którego trafią, jest na tyle duże, że może je wszystkie przyjąć? – Jest to gospodarstwo, które współpracuje z kilkoma gminami w Polsce. Obecnie ma możliwość przyjęcia dowolnej liczby dzików, ich hodowli, przerobu i eksportu – wyjaśniła naczelniczka.

Padły też pytania o skuteczność odłowu jako metody walki z nadmiarem dzików. – Lasy miejskie podobno stosują odłownie i podobno jest to bardzo dobry kierunek. Złapano już ok. 600 dzików. Od niedawna jedna odłownia znajduje się na terenie nadleśnictwa na obszarze Warszawa Wawer – Międzylesie. Jaki skutek przyniesie, to się okaże – mówiła Agnieszka Dolińska z Nadleśnictwa Celestynów.

Postawienie klatek i odłów dzików wydają się jedynym rozwiązaniem w sytuacji, kiedy jest zgoda na odstrzał, tylko nie ma komu strzelać.

– W 2016 roku wystąpiliśmy o pozwolenie na odstrzał interwencyjny i je otrzymaliśmy, ale nie było komu go wykonać. Mieliśmy kilka spotkań z Kołem Łowieckim i myśliwi powiedzieli, że absolutnie tego nie zrobią – przypomniała Iwona Gawłowska. Przedstawiciele wydziału ochrony środowiska ze starostwa dodali, że w tym roku starosta wydał decyzję o odstrzale 55 sztuk dzików, w tym tylko na obszarze gminy Karczew pozwolił na redukcję 20 sztuk. A w Otwocku dzików przybywa, bo według obserwacji pomieszkuje tu już drugie albo trzecie pokolenie dzikich zwierząt.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl