Zabił swoich rodziców

RODZINNA TRAGEDIA W WILLI NA ZAMKNIĘTYM OSIEDLU.

W jednym z domów jednorodzinnych rozegrał się krwawy dramat. We wtorkowy wieczór Mateusz G. na oczach młodszego rodzeństwa zadał matce i ojcu rany kłute kilkoma nożami. Jego rodzice wykrwawili się, zanim nadeszła pomoc. 25-latek usłyszał już zarzut zabójstwa matki i ojca.

AGNIESZKA JASKULSKA

Rodzina G. wydawała się szczęśliwa. Biznesmen, 49-let-ni Krzysztof G., inżynier po Politechnice Warszawskiej, i jego 49-letnia żona Monika, pedagog, wychowywali trójkę dzieci. Mieszkali w dużym domu jednorodzinnym na zamkniętym osiedlu na przedmieściach Warszawy.

– To była taka porządna rodzina. Byli pobożni i co niedzielę chodzili do kościoła na nabożeństwo – mówią sąsiedzi, którzy są wstrząśnięci tym, co stało się we wtorkowy wieczór w domu przy ul. Walcowniczej w Falenicy.

Zabił, bo nie chciał studiować?

25-letni Mateusz G. był najstarszym synem Krzysztofa G. i Moniki G. Dobrze się uczył, znał kilka języków i studiował. Jednak ostatnio opuścił się w nauce. Rodzice prawdopodobnie wywierali na niego presję, domagali się, aby kontynuował naukę lub poszedł do pracy. Robili mu z tego powodu wymówki, co często kończyło się kłótniami. Awantury słyszeli sąsiedzi, ale nie wtrącali się w rodzinne sprawy państwa G.

We wtorek wieczorem, 17 października między Mateuszem G. a rodzicami ponownie doszło do kłótni. Wtedy w czterech ścianach rozegrał się dramat. Na oczach 22-letniej siostry i 16-letniego brata Mateusz G. chwycił za nóż i rzucił się na rodziców, zadając im po kilka ciosów. Rany okazały się bardzo poważne. Rodzice 25-latka nie mieli szans na przeżycie, wykrwawili się na śmierć, zanim nadeszła pomoc.

Hałasy i przeraźliwe krzyki dobiegające z mieszkania rodziny G. zaniepokoiły sąsiadów, dlatego od razu powiadomili policję. Na miejscu błyskawicznie pojawiło się kilka policyjnych radiowozów i karetki pogotowia. Policjanci przez wiele godzin zabezpieczali krwawe ślady w miejscu zbrodni, a także noże, którymi Mateusz G. brutalnie zaatakował swoich rodziców. Teraz śledczy wyjaśniają, co się stało, zanim Mateusz G. chwycił za nóż i zaatakował bezbronnych rodziców. Wiadomo, że mężczyzna był trzeźwy. W chwili zatrzymania 25-latek nie stawiał oporu, był spokojny i wykonywał polecenia funkcjonariuszy. Trafił do aresztu. Natomiast jego młodsze rodzeństwo jest pod opieką psychologów.

Nie przyznaje się do winy

Ciała kobiety i mężczyzny zostały przewiezione do zakładu medycyny sądowej. – Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że każda z ofiar doznała kilku ran kłutych, które spowodowały krwotok, co w konsekwencji doprowadziło do śmierci – mówi Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. W czwartek prokurator przesłuchał młodsze rodzeństwo Mateusza G., które było w domu przy ul. Walcowniczej w czasie zbrodni. Dopiero potem ich najstarszy brat stanął przed prokuratorem.

– W trakcie przesłuchania podejrzany zachowywał się spokojnie, nie wyraził skruchy – podkreśla Marcin Saduś. Jak zaznacza prokurator, 25-latek nie przyznał się do zabicia swoich rodziców. – Odmówił składania wyjaśnień. Nie udzielał też odpowiedzi na pytania prokuratora i obrońcy – mówi Marcin Saduś. Prokurator Saduś dodaje: – Przez takie zachowanie podejrzanego w najbliższym czasie nie będzie można wykonać wizji lokalnej w miejscu zdarzenia – zaznacza Marcin Saduś.

Mimo to prokurator postawił Mateuszowi G. zarzut podwójnego zabójstwa, za które grozi mu dożywocie. 25-latek trafił do aresztu na trzy miesiące. W najbliższym czasie zostaną zlecone badania daktyloskopijne i biologiczne śladów zabezpieczonych na miejscu zdarzenia. Mateusz G. zostanie również przebadany przez biegłych psychiatrów.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl