Pat z wynagrodzeniami urzędników

ZA MIESIĄC ZABRAKNIE PIENIĘDZY NA WYPŁATY W MAGISTRACIE.

Wśród miejskich urzędników panuje nerwy i niepewność, a kompromisu między prezydentem a radą miasta w sprawie zwiększenia puli na wynagrodzenia dla pracowników nadal nie widać. Przełom miał nastąpić podczas sesji 5 października. Ale tak się nie stało.

Przypomnijmy, że chodzi o kwo-tę ponad 1 mln zł, o co wnioskuje prezydent, po tym, jak tzw. koalicja w radzie miasta (PiS, ChIS i radni bezpartyjni) już przy uchwalaniu budżetu zmniejszyła pulę na ten cel o ponad 1,5 mln zł. Radni swoją decyzję tłumaczyli rozdmuchaną przez Zbigniewa Szczepaniaka administracją oraz nieuzasadnionymi wzrostami wydatków w kolejnych latach jego kadencji. Radni ustalili wysokość wydatków na wynagrodzenia na poziomie z 2015 r., obcinając pieniądze na premie i nagrody.

W uchwalonej kwocie nie przewidziano także wzrostu dodatków stażowych oraz innych zobowiązań wynikających z zawartych umów o pracę jeszcze przed końcem 2015 r.

Tajne czy jawne

Radni poprosili prezydenta, aby przed sesją przedstawił im listę wszystkich pracowników urzędu miasta wraz ze stanowiskiem służbowym, np. inspektor, specjalista, kierownik, pomoc administracyjna, i kwotami wynagrodzenia brutto za miesiąc maj 2017 r. i dla porównania z 2013 r. Radni listę dostali, ale nie taką, o jaką wnioskowali. Zawierała ona jedynie kwotę pensji bez wskazania, o jakie stanowisko urzędnicze chodzi.

– Od samego początku idę na współpracę z państwem i przekazuję wszystko, co jest możliwe i zgodne z prawem. Tylko taką informację mogłem podać odnośnie do wynagrodzeń – wyjaśniał radnym prezydent Szczepaniak. – Nie można ujawnić danych konkretnej osoby. Jest to naruszenie dóbr osobistych – dodał obecny na sesji mecenas Andrzej Pomarański. – Nam nie chodziło o identyfikację zarobków konkretnych osób, tylko o strukturę wynagrodzeń w urzędzie – tłumaczył przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

A radny Andrzej Sałaga dodał. – Poprosiliśmy o dane niemożliwe do zidentyfikowania. Przecież mamy kilkunastu naczelników, inspektorów, pomoce administracyjne. Wyciągnęliśmy do państwa rękę, żeby rozwiązać problem z wynagrodzeniami, ale okazało się, że te dane są bardzo niewygodne. Otrzymaliśmy je po południu, i to niekompletne, bez podpisu – stwierdził Sałaga. Mecenas przyznał, że rzeczywiście odnośnie części pracowników taka informacja jest możliwa, ale wobec części nie.

Prezydent przypomniał, że oprócz pieniędzy na odprawy emerytalne i nagrody jubileuszowe musi zabezpieczyć środki na wynagrodzenia w wysokości wynikającej z zawartych umów o pracę.

50 tys. zł premii

Podczas dyskusji radni zwrócili prezydentowi uwagę, że ten już dawno powinien szukać oszczędności w wydatkach na administrację. – Mówimy „nie” rozdmuchanym wydatkom. Jeden z naczelników, który od niedawna pracuje w urzędzie, dostał horrendalną stawkę na start, a nie słyszałem jeszcze dobrego słowa o jego pracy. Jeden z wiceprezydentów także zarabia bardzo dużo, a jego pracy merytorycznej w ogóle nie widać, natomiast szeregowi pracownicy są po- krzywdzeni. Mówi pan o zobowiązaniach wynikających z umów, a to ja podpisywałem umowy, na podstawie których pracownikowi na stanowisku pomocy administracyjnej wypłaca się 50 tys. zł premii w ciągu pół roku? – pytał radny Krzysztof Kłósek.

– Przez lata zwiększał pan wydatki bieżące nie ingerowaliśmy w kwestię płac. Teraz natomiast pat. Chcemy panu podać rękę, ale nie za darmo. Prosimy o informacje na temat prowadzonej przez pana polityki kadrowo-płacowej, ale pan nie ma odwagi ich nam przekazać. Dlatego nadal mamy patową sytuację w sprawie dodatkowych środków na wynagrodzenia – tłumaczył szef rady miasta. – Dostaliście państwo dane, na przekazanie których pozwala prawo, pensje do trzeciego miejsca po przecinku, a nie potraficie odpowiednio ich zinterpretować – ripostował Zbigniew Szczepaniak.

Ostrzeżenie dla prezydenta

Zbigniew Szczepaniak w przedstawionym projekcie uchwały w sprawie zmian w budżecie znalazł pieniądze na wynagrodzenia, ale kosztem inwestycji. Zaproponował wykreślenie z listy tegorocznych inwestycji m.in. budowy ulic Pokojowej i Łąkowej (kolejny etap) oraz remontu boiska przy ul. Kościuszki. W sumie uzbierała się kwota ok. 1 mln 200 tys. zł. Radni większością głosów odrzucili poprawki prezydenta, przywracając wpisane wcześniej zadania i nie godząc się na zwiększenie pieniędzy na pensje urzędników.

– Wyrażam ostry sprzeciw wobec tych wszystkich zmian zaproponowanych do mojego projektu uchwały – protestował prezydent.

– Jeśli po raz kolejny będzie pan chciał zaskarżyć podjętą uchwałę do Regionalnej Izby Obrachunkowej, co znów o kilka miesięcy opóźni realizację inwestycji w Otwocku, to osobiście przedłożę projekt uchwały w sprawie obniżenia panu wynagrodzenia do minimalnej stawki – ostrzegał prezydenta przewodniczący rady. – Forma obrad dzisiejszej sesji rady miasta świadczy o kulturze jej prowadzenia – skomentował słowa szefa rady miasta Zbigniew Szczepaniak. – Pierwszy raz spotkałem się z tym, żeby przewodniczący straszył prezydenta, że jak coś zrobi, to ten obetnie mu wynagrodzenie, to nie jest ten poziom rozmowy – stwierdził radny Dariusz Piętka.

Czujemy się jak żebracy

Już po decyzji radnych w imieniu załogi urzędu miasta głos zabrała naczelniczka wydziału gospodarki gruntami Urszula Zegarska-Sak.

– Co ja mam teraz powiedzieć pracownikom? – pytała radnych. – Rozmawiałam z państwem nie raz i wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, że będą przynajmniej te pieniądze, których brakuje na nagrody jubileuszowe i odprawy. Przysłuchiwałam się tym rozmowom z zasmuceniem i zażenowaniem. Pracuję tu 37. rok i nigdy nie było takiej sytuacji. Byli różni prezydenci, różne rady i zawsze wszyscy dochodzili do jakiegoś porozumienia. Czujemy się jak żebracy, którzy chodzą od prezydenta do radnych, żeby przesunąć jakieś środki i żebyśmy mogli do końca miesiąca przynieść dla naszych rodzin wypłaty – mówiła naczelnik.

– Sytuacja w urzędzie jest niespokojna, wszyscy żyjemy w niepewności, coraz więcej pracowników odchodzi z pracy.

W wydziale inwestycji brakuje ludzi, odchodzi dziewczyna z wydziału planowania. Chciałabym, aby państwo jeszcze raz rozważyli możliwość przesunięcia chociaż części pieniędzy, żeby były na odprawy, pięć osób odchodzi na emerytury. Rozumiem racje państwa i prezydenta, ale dlaczego wszystko odbywa się kosztem pracowników? – pytała urzędniczka. – Nie chcemy piłeczką pingpongową, pomiędzy radą a prezydentem. Nasze wynagrodzenia nie są wysokie w porównaniu z zarobkami w innych gminach – podkreślała.

Na jej słowa odpowiedział przewodniczący rady miasta. – Właśnie dziś mieliśmy dojść do wstępnego porozumienia i przesunąć te środki, które wynikają z odpraw emerytalnych i nagród jubileuszowych. Bo pracownicy nie mogą być obarczani winą za działania prezydenta. To on doprowadził przez lata do rozdmuchanej polityki płacowo-kadrowej. W ciągu ośmiu lat różnica wynagrodzeń rocznych to jest ponad 3 mln zł – mówił przewodniczący.

– Były spotkania z prezydentem, chcieliśmy na nowo rozpocząć współpracę. Jeśli prezydent przekaże te dokumenty, o które prosiliśmy, to jak najbardziej możemy rozmawiać, nawet na sesji nadzwyczajnej – zadeklarował Margielski.

Szansa jest…

Głos zabrał też radny Wojciech Dziewanowski. – Rozumiem intencje pana Margielskiego, ale co, jeśli za pół godziny otrzymałby pan te dokumenty, radni głosują, ale pana wniosek nie przechodzi i co dalej?

Bo znam ludzi z tzw. koalicji w radzie miasta, którzy nie zagłosują za tym, a pan ma tylko jeden głos. Proszę się postawić na miejscu prezydenta, robi to, o co pan prosi, a grupa ludzi robi panu wbrew – zwrócił się z pytaniem do szefa rady miasta. – Powiedziałem, że jest jak najbardziej szansa, żeby został przegłosowany. Wniosek był przygotowany. Gdyby dokumenty, o które prosiliśmy, zostały nam przekazane, poddałbym go pod głosowanie. Każdy radny ma prawo do swojego głosu, a z uwagi na postawę prezydenta nie mamy teraz o czym rozmawiać – odpowiedział Margielski.

Kolejna sesja rady miasta planowana jest na koniec października. Jak się dowiedzieliśmy, wtedy też prezydent przedstawi propozycję zwiększenia pieniędzy na wynagrodzenia pracowników. Sytuacja robi się coraz bardziej napięta, bo środków na wypłacenie pensji może zabraknąć już za miesiąc. n

Brakujące kwoty

  • 402 tys. 729 zł – odprawy emerytalne.
  • 266 tys.769 zł – nagrody jubileuszowe (np. za 20 lecie, 30-lecie pracy).
  • 432 tys. 426 zł – środki na wynagrodzenia wynikające z zawartych umów o pracę (dotyczą pracowników urzędu oraz pracowników straży miejskiej).

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl