Złoty kurz na szare dni

FELIETON:

Pamiętacie Budkę Suflera? Śpiewali: „Wszyscy święci balują w niebie, złoty sypie się kurz…” Ano sypie, jeno nie kurz, a złote liście. Dzięki nim nasze cmentarze wyglądają w te dni kolorowo i powiedziałbym optymistycznie. Nigdy nie sprzątam złotych liści z nagrobków najbliższych, bo są one częścią przyrody. A gdzie, jak nie w przyrodzie pozostaje nam spoczywać? Przecież nie w otoczeniu plastikowych kwiatów wyprodukowanych przez Chińczyków w obozie pracy. Prawdziwe kwiaty i wieńce roztopią się w naturze, ona je przyjmie i na swój sposób, ku pożytkowi wszystkich, przerobi. Nie da natomiast rady tysiącom ton plastikowych pseudoozdób, które zalegają po Wszystkich Świętych.

JACEK KAŁUSZKO

Chociaż może się mylę? Sprytni ludzie pewnie przerobią je na surowiec, a z niego zrobią np. kurtkę z polaru albo pończochy. Cóż, sam pomysł paradowania na cmentarzu w ubraniu, które w postaci wieńca leżało kiedyś na czyimś grobie, wydaje się mi wprawdzie oryginalny, jednak mało stosowny. Tak samo jak brak umiaru w strojeniu się na pokaz. Jeszcze nie tak dawno panie, które chciały uchodzić za eleganckie, przywdziewały w Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki ciężkie futra świadczące o ich dobrej sytuacji finansowej. Gdy brakło na futro, to zakładały chociaż kołnierz z lisów, a panowie wkładali czapkę z nutrii. Cmentarz zwierząt paradował na cmentarzu ludzi… Obecnie, za sprawą globalnego ocieplenia (w które, wbrew faktom, wiele osób nie wierzy), początek listopada bywa łagodny i bardzo zdemokratyzował świąteczne obyczaje. Różnice odzwierciedlają się teraz w podjeżdżających pod bramy karetach. Zamożni – w nowiutkich brykach terenowych, biedniejsi – w kilkunastoletnich autach, reszta na rowerach
i pieszo! A wszyscy i tak prędzej czy później, niezależnie od tego, czy chcą, czy nie, spotkają się w swoim czasie na cmentarzu…

Polskie nekropolie wyróżniają się też nagrobkami. To już nie zgrzebne konstrukcje z lastryka („marmuru dla ubogich”), ale okazałe grobowce rodzinne, warte nieraz majątek. I to też się zdemokratyzowało, bo ten, kogo nie stać na grobowiec za kilkadziesiąt tysięcy złotych, zamawia całkiem udane gotowe modele z kamienia made in China. To głównie one poprawiły zdecydowanie ponury wygląd naszych nekropolii. I pomyśleć, że w bogatych krajach, takich jak np. USA czy Wielka Brytania, ludzie stawiają na grobach swoich bliskich proste kamienne płyty, a przed nimi znicz. Jeden! Nie kilkanaście, by niemiłosiernie kopciły, zatruwając powietrze w całej okolicy. Takiej jak np. w Otwocku, znanym „uzdrowisku”, będącym w czołówce miast o najbardziej zanieczyszczonej atmosferze w kraju. Ale tradycja, panie, to tradycja. Przecież zniczy nie będziemy żałować.

Tradycja to generalnie piękna rzecz, jeśli jednak kultywowana jest z głową. Pamiętając o naszych zmarłych, nie traćmy z pola widzenia nas, żywych. Wybierając się na cmentarz, zastanówmy się, czy rzeczywiście musimy pojechać tam samochodem i tracić potem nerwy, psiocząc na bliźnich w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania i podczas stania w korkach. Pomyślmy, czy nie lepiej udekorować grób jednym żywym kwiatem niż plastikowym wieńcem. Czy zmarłemu nie wystarczy jedna zapalona lampka, czy wymaga od razu baterii zniczy. Cmentarz to miejsce zadumy, nie rewii mody i obnoszenia się z pieniędzmi. W te dni, zamiast nas, powinni balować Wszyscy Święci. Znajdźmy zatem chwilę, by im w tym nie przeszkadzać. A złote liście, jak złoty kurz, niech im ubarwią słotne jesienne dni.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl