Karetka nie dojechała do chorej

DROGOWCY LALI ASFALT I NIE PRZEPUŚCILI RATOWNIKÓW.

Rodzina wezwała karetkę pogotowia do 68–letniej pani Urszuli. Ambulans jednak nie dotarł do chorej kobiety. Ratowników nie przepuścili drogowcy, którzy właśnie wylewali asfalt na drodze. – To oburzające. Kazali nam jechać do pacjentki przez las – mówi lekarz, który był w karetce.

AGNIESZKA JASKULSKA

W poniedziałek, 23 października pani Urszula bardzo źle się czuła. – Byłam w takim stanie, że myślałam, że tego nie przeżyję – mówi 68–letnia mieszkanka Otwocka. – Mama od kilku dni miała 40 stopni temperatury, z trudem oddychała, wręcz się dusiła, i nie mogła ustać na nogach – mówi pani Dorota, córka 68-latki. – Jej stan się pogarszał, a my byliśmy bezradni, bo leki przeciwgorączkowe nie działały. Mama była w tak złym stanie, że nie można jej było zabrać do lekarza. Dlatego w poniedziałek po południu zadzwoniłam do przychodni rejonowej i poprosiłam o wizytę domową – tłumaczy pani Dorota.

Niedługo potem ambulans z lekarzem był już w drodze do pani Urszuli. – Karetka nie jechała na sygnale ze względu na to, że nie było zagrożenia życia. Jednak spieszyliśmy się do pacjentki – tłumaczy Artur Mazik, lekarz z Przychodni Rejonowej przy ul. Armii Krajowej w Otwocku.

Karetka, aby dojechać do pani Urszuli, musiała przejechać drogą powiatową Otwock-Celestynów, na której trwały roboty prowadzone przez prywatną firmę na zlecenie Zarządu Dróg Powiatowych. Chodzi o odcinek między ul. Narutowicza w Otwocku a przepustem w Pogorzeli. Tego dnia na wysokości Śródborowa drogowcy lali asfalt na całej szerokości jezdni i układali krawężniki. Ciąg pieszo-rowerowy na modernizowanym odcinku był już zrobiony. – Nie spodziewaliśmy się, że robotnicy nie przepuszczą karetki. Czekaliśmy na nią kilkadziesiąt minut, ale nie przyjechała – tłumaczy córka.

Kazali jechać przez las

Tuż za skrzyżowaniem na ul. Armii Krajowej drogowcy zatrzymali karetkę, twierdząc, że nie może dalej pojechać. – Wytłumaczyliśmy robotnikom, że jedziemy do chorej kobiety, zasugerowaliśmy nawet, że pojedziemy powoli lub po ścieżce rowerowej. Niestety, nie było takiej możliwości. Drogowcy powiedzieli, że powinniśmy pojechać przez las – tłumaczy lekarz Artur Mazik.

Przez jakiś czas karetka, niczym samochód terenowy, kluczyła leśnymi duktami. Kierowcy wreszcie udało się dotrzeć do kolejnego odcinka remontowanej drogi. Robotnicy jednak układali krawężniki.

– Uznali, że nie powinniśmy wjeżdżać, bo zniszczymy drogę. Byliśmy zaskoczeni reakcją drogowców. Zawróciliśmy, licząc, że na następnym wyjeździe uda się nam ominąć roboty i dotrzeć do pacjentki – podkreśla lekarz. Kierowca karetki dalej krążył leśnymi drogami w Śródborowie. – Ambulans niestety nie dotarł do mamy – mówi zaniepokojona rodzina 68-letniej kobiety.

Wieczorem przyjechał drugi ambulans

Córka pani Urszuli około godz. 16 wracała samochodem przez las. Wtedy na jednej z dróg spotkała karetkę. – Chciałam, żeby ratownicy pojechali za mną do mamy, ale nie mieli już czasu – mówi pani Dorota. Lekarz tłumaczy: – Przez długi czas próbowaliśmy dojechać do chorej kobiety, ale bezskutecznie. Na naszą wizytę czekali inni pacjenci – podkreśla lekarz Artur Mazik. I zapewnił panią Dorotę, że za jakiś czas przyjedzie kolejny ambulans.

Tego samego dnia na miejscu prac, zapytaliśmy robotników, a także Marka Płaczka, dyrektora ZDP, o to, dlaczego nie przepuścili karetki, która godzinę wcześniej próbowała dotrzeć do pacjenta. – Tu nie było żadnej karetki. Gdyby dojechała to mogłaby przejechać po ścieżce rowerowej – zapewnia Marek Płaczek. O wszystkim została powiadomiona przychodnia. Wieczorem karetka nie miała już problemu, aby przejechać po remontowanej drodze i dotrzeć do domu pani Urszuli.

Policja komentuje zachowanie robotników

  • Podinsp. Anna Dydek, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku, przyznaje, że zachowanie drogowców było nieetyczne, naganne i skandaliczne. – Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Życie i zdrowie człowieka powinno być ważniejsze niż lanie asfaltu. Karetka pogotowia, niezależnie, czy jedzie na sygnale, czy na wizytę domową powinna zostać przepuszczona, a nie odesłana do lasu – podkreśla podinsp. Anna Dydek. I dodaje, że karetka nie jest samochodem terenowym, który może jeździć po leśnych duktach. – Przecież karetka bez problemu przejechałaby po ścieżce rowerowej. Gdyby kobieta, która potrzebowała pomocy medycznej, zmarła to drogowcy musieliby tłumaczyć się prokuratorowi, dlaczego nie przepuścili ambulansu, który jechał na wezwanie – podkreśla.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl