Spóźniona dekomunizacja

NOWE NAZWY DLA ULIC I SKWERU.

W Otwocku zniknie skwer VII Pułku Łączności, ulice Pazińskiego, Kruczkowskiego i I Pułku Praskiego. W związku z ustawą dekomunizacyjną muszą otrzymać one nowe nazwy. Jakie? Ostatecznego wyboru dokona wojewoda, który może wziąć pod uwagę propozycje rady miasta.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Do 2 września br. samorządy miały czas na pozbycie się z przestrzeni publicznej nazw propagujących komunizm lub inny ustrój totalitarny. Taki obowiązek wynika z ustawy dekomunizacyjnej. W Otwocku termin przespano i do działań musiał przystąpić wojewoda, który w sytuacji, gdy samorząd sam nie dokonał zmiany, wydaje w tej sprawie zarządzenie zastępcze.

Na terenie Otwocka wojewoda wskazał jeden skwer i trzy ulice, w przypadku których wymagana jest zmiana nazwy. Chodzi o skwer VII Pułku Łączności oraz ulice: Pazińskiego, Kruczkowskiego i I Pułku Praskiego. Pozostawił jednak władzom miasta możliwość zaproponowania nowych nazw, ale w trybie pilnym, czyli siedmiu dni, który minął na początku listopada.

Prezydent wystąpił do wojewody o wydłużenie tego terminu i przedstawił radzie miasta swoje propozycje. I tak skwer VII Pułku Łączności miałby zostać skwerem VII Pułku Ułanów, ul. Romana Pazińskiego – ul. Lekarską, ul. I Pułku Praskiego – ul. Praską, a ul. Leona Kruczkowskiego – ul. prof. Stefana Kazimierza Malawskiego, lekarza ortopedy, który przez wiele lat pracował w szpitalu „Grucy”.

Lokalni zasłużeni

Podczas sesji 8 listopada radny Przemysław Bogusz przedstawił projekt stanowiska rady miasta. Zawierał on propozycje nowych nazw dla ulic i skweru, których patronami byłyby osoby związane z miastem i zasłużone dla niego. Jak mówił radny, propozycje te powstały po konsultacjach z Towarzystwem Przyjaciół Otwocka, a konkretnie z Anną Szymańską-Petryk, która jest osobą doskonale znającą historię miasta i zasłużonych dla Otwocka postaci.

Proponowana tymczasowa nazwa dla skweru VII Pułku Łączności to Skwer pod sosnami. – Nie jest ona związana z żadnym zasłużonym patronem, bo teren nie jest obecnie zagospodarowany tak, jak byśmy chcieli. Nazwę będzie można zmienić, gdy skwer zostanie odrestaurowany – tłumaczył Bogusz. Zamiast ul. I Pułku Praskiego ma być ul. Antoniego Obarskiego. – Był on nauczycielem, organizatorem oświaty, m.in. kierował powiatowym inspektoratem oświaty w latach 56-66, kiedy powstawały szkoły tysiąclatki oraz m.in. SP nr 3, na tyłach której jest ta mała uliczka – argumentował ten wybór nazwy radny.

Z kolei ul. Leona Kruczkowskiego, wąska uliczka na górce między ulicami Kościelną a Czaplickiego, ma nazywać się ul. ks. Ludwika Wolskiego. – To był wieloletni proboszcz parafii św. Wincentego à Paulo, zaangażowany społecznik, działał na rzecz dzieci w czasie okupacji, niósł też pomoc prześladowanej ludności żydowskiej, za co został uhonorowany medalem Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata. Jest to postać związana z miastem i z tym konkretnym rejonem – przekonywał Bogusz.

Problem z pisownią

O ile co do tych trzech propozycji zmiany nazw nie było zastrzeżeń, to wątpliwości pojawiły się w przypadku ul. Pazińskiego, która miała nosić imię Leona Scheibleta. Był on związany z otwocką oświatą matematykiem, pedagogiem, wieloletnim dyrektorem SP nr 1, czyli szkoły, która znajduje się najbliżej tej ulicy. – Doprowadził do jej rozbudowy i modernizacji, podczas II wojny światowej należał do AK, zajmował się tajnym nauczaniem, działał w ZNP i przewodniczył komisji oświaty – przypomniał Bogusz. Uwagę do tej propozycji miał przewodniczący rady miasta.

– Postać jest godna nazwania jej imieniem ulicy, tylko będą błędy związane z pisownią adresu. Nazwisko nie jest łatwe do podyktowania i zapisania. Lepiej nazwać tak skwer albo inne miejsce niezwiązane z adresem. Dlatego proponuję jako patrona tej ulicy Romana Dmowskiego. Jest to polskie nazwisko, więc nie będzie problemu z podyktowaniem adresu. Nazwanie ulicy nazwiskiem jednego z ojców Polski niepodległej łączyłoby się także ze zbliżającymi się obchodami 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości – przedstawił kontrpropozycję Margielski.

– Z przerażeniem wysłuchałem pana argumentacji, że pisownia przeszkadza, żeby nazwać tę ulicę Leona Scheibleta – stwierdził radny Wojciech Dziewanowski. – Pan Leon uczył mnie matematyki i był tak wspaniałym człowiekiem, że propozycję nazwania jego imieniem tej ulicy uważam za trafiony pomysł – mówił radny. – Ktoś może powiedzieć, że Scheiblet to niemieckie nazwisko, ale ten człowiek był rodowitym Polakiem. Jest wiele ulic, które pisze się nietypowo – zwrócił uwagę Dziewanowski. Tego samego zdania jest Przemysław Bogusz.

– Roman Dmowski jak najbardziej zasługuje na uhonorowanie, ale akurat to miejsce, tak blisko szkoły, wydawało się mi właściwe dla innego patrona – dodał radny. Oburzony całą dyskusją był radny Michał Bany, który mieszka przy ul. Pazińskiego. Zwrócił uwagę, że propozycja powinna najpierw trafić na komisję rady miasta i zabrakło konsultacji z mieszkańcami domów przy tej ulicy.

– Ani pan Scheiblet, ani pan Dmowski nie zasługują na to, żeby walczyć w tej chwili słownie, która postać jest godniejsza, by jej imieniem nazwać ulicę. Jeśli jednak już muszę podjąć jakąś decyzję i wybierać, to skłaniam się ku Romanowi Dmowskiemu – stwierdził Bany. Margielski przyznał, że sprawa powinna najpierw trafić na komisję, ale z uwagi na terminy trzeba podjąć stanowisko już na sesji.

– To uchroni nas przed nazwami narzuconymi z „góry”, z automatu – dodał Bogusz, który wycofał propozycję nazwy Scheibleta, proponując, aby przy najbliższej okazji uhonorować jego imieniem inną ulicę w okolicy SP nr 1. Stanowisko rady miasta zostało większością głosów przegłosowane i trafi teraz do wojewody, który może wziąć pod uwagę zgłoszone propozycje.

REKLAMA

REKLAMA