Zostawił list i się zabił

22-letni Piotr K. miał przed sobą całe życie! Samochód, którym kierował, wypadł z drogi na prostym odcinku i roztrzaskał się na przydrożnym drzewie. Mężczyzna zginął na miejscu. W aucie znaleziono list, którego treść zaskoczyła nawet śledczych…

AGNIESZKA JASKULSKA

 

We wtorek, 7 listopada po południu młody student Uniwersytetu Warszawskiego, Piotr K., mieszkaniec okolic Ryk, pędził roverem trasą nadwiślańską. Jechał drogą wojewódzką nr 801 w kierunku Puław. Ta podróż skończyła się tragicznie na wysokości Dziecinowa w gm. Sobienie-Jeziory. – Kierowca musiał pędzić jak wariat, jechał pewnie ponad 150 km/h. Przez chwilę w okolicy było słychać specyficzne buczenie pędzącego po drodze auta, a potem huk – mówi mieszkający w okolicy pan Zdzisław, który jako jeden z pierwszych dotarł na miejsce wypadku.

Do tragedii doszło ok. godz. 14 niedaleko przystanku autobusowego, gdzie na poboczu rosną przeznaczone do wycinki trzy stare lipy. – Na prostym odcinku drogi wojewódzkiej auto prowadzone przez 22-latka zjechało na pobocze i uderzyło w drzewo – mówi asp. sztab. Anna Wasilewicz z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Na jezdni nie było śladów hamowania. Osobówka roztrzaskała się o drzewo. Siła uderzenia była tak duża, że auto zostało zniszczone, a silnik, przednie koło i inne części samochodu były porozrzucane na jezdni. Kierowca leżał obok wraku.

Na miejsce zdarzenia błyskawicznie przybyły służby, m.in. otwocka straż pożarna, druhowie z OSP Dziecinów i OSP Sobienie-Jeziory, karetka pogotowia i policja. – Samochód był doszczętnie zniszczony – podkreślają strażacy z OSP Dziecinów. – Mimo błyskawicznej akcji nie udało się uratować życia młodego kierowcy. Mężczyzna zmarł na miejscu – dodaje mł. kpt. Maciej Łodygowski z otwockiej straży pożarnej. Funkcjonariusze i strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Wezwano również prokuratora i policyjnego technika, który zabezpieczył ślady.

Nie znaleziono telefonu komórkowego

Śledczy podejrzewali, że mężczyzna podczas jazdy pisał SMS-a. – Na miejscu zdarzenia nie znaleziono jednak telefonu – zaznacza prokurator Paweł Denicki z Prokuratury Rejonowej w Garwolinie. Śledczy sprawdzają u operatora, czy Piotr K. podczas jazdy mógł korzystać z telefonu komórkowego.

Mężczyzna jechał z bardzo dużą prędkością. – Świadczą o tym ogromne zniszczenia auta. Karoseria po lewej stronie, gdzie siedział kierowca, została dosłownie zerwana
– podkreśla prokurator. Prze-słuchano już kierowcę, który jechał z naprzeciwka i widział, jak rover roztrzaskał się na drzewie. Kierowca musiał gwałtownie hamować, aby uniknąć zderzenia z silnikiem, który wypadł z rovera.

Tajemnicza kartka

Podczas przeszukania wraku samochodu znaleziono kartkę z informacją. Jej treść zaskoczyła śledczych. – To nie był list, w którym ktoś żegna się z bliskimi – mówią. Paweł Denicki, prokurator z Prokuratury Rejonowej w Garwolinie, który wyjaśnia okoliczności wypadku, potwierdza: – W samochodzie znaleziono kartkę z krótką informacją. Śledztwo wyjaśni, czy jej treść mogła mieć związek z tym, co wydarzyło się na drodze – tłumaczy prokurator Denicki.

Nieoficjalnie „Linia” dowiedziała się, że była to kartka, na której mężczyzna napisał, że w razie gdyby spotkała go śmierć, nie chce, aby jego pogrzeb był katolicki ani żeby został pochowany na katolickim cmentarzu. Pod kilkoma zdaniami Piotr K. podpisał się imieniem i nazwiskiem. Wnioskując z daty, list został napisany na początku października br. Policja i prokurator wyjaśniają przyczyny i okoliczności wypadku, do którego doszło na „801”.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl