Po złoto przez piekło

OTWOCCZANIN TESTOWAŁ TRASY MŚ W KOLARSTWIE SZOSOWYM.

Przeciętnemu kibicowi innsbruck kojarzy się przede wszystkim ze sportami zimowymi. Położone w zachodniej części Austrii miasto w Tyrolu było w poprzednim stuleciu dwukrotnie było organizatorem zimowych igrzysk olimpijskich. To właśnie w Innsbrucku, na słynnej skoczni Bergisel, debiutował i zdobywał pierwsze punkty w Pucharze Świata Adam Małysz.

MARCIN SULIGA

W przyszłym roku oczy kibiców z całego świata – zwłaszcza tych zakochanych w kolarstwie, znów będą zwrócone na Innsbruck. To właśnie w Tyrolu w połowie września zostaną rozegrane kolejne Mistrzostwa Świata w Kolarstwie. Trasa zawodów jest już wyznaczona, a jako jeden z pierwszych miał okazję ją przetestować otwocczanin Sławomir Niciński.

Wczesna Gwiazdka

Dzięki startowi w klasyku Paris-Roubaix oraz malowniczym opisom z tego wyścigu Niciński został dostrzeżony przez dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, którzy opu-blikowali kilka jego wpisów w jednym z tegorocznych wydań gazety. Byli też oni inicjatorami wysłania zawodnika z Otwocka do Innsbrucku, aby razem z 12 dziennikarzami z całej Europy specjalizującymi się w tematyce kolarskiej, mógł jako jeden z pierwszych zapoznać się z trasą przyszłorocznych mistrzostw.

– Dla mnie możliwość wyjazdu do Austrii była jak wcześniejsza Gwiazdka. Jeśli przez cały sezon ścigasz się wśród amatorów, zmagając się nie tylko z rywalami na trasie, ale też z różnymi perturbacjami finansowo-sprzętowymi, to propozycja wyjazdu na testy trasy mistrzostw świata jest jak bożonarodzeniowy cud – mówi Niciński. – Wyjazd do Austrii był niesamowitym przeżyciem, szczególnie że gospodarze zadbali o każdy element tego przedsięwzięcia – od bazy noclegowej po sprzęt. Będąc już na miejscu, po wcześniejszych konsultacjach, dostaliśmy idealnie dopasowane rowery, na które wystarczyło tylko wskoczyć i jechać – dodaje kolarz z Otwocka.

Diabelska autostrada

Jazda nie była łatwa, bo organizatorzy przygotowali niezwykle trudne, a momentami wręcz katorżnicze trasy dla kolarzy. Testerzy zapoznali się zarówno z odcinkami, na których uczestnicy będą walczyć w jeździe indywidualnej na czas, jak i trasami wyścigu ze startu wspólnego.

– Austriacy jako pierwsi w historii wyszli z inicjatywą, łamiąc niejako dotychczasową tradycję, aby meta wszystkich zawodów znajdowała się w jednym miejscu. Do tej pory zawodnicy zaczynali i kończyli wyścig w tym samym punkcie. Teraz będą oni ruszać z różnych miejscowości, by ostatecznie dotrzeć do Innsbrucku – mówi Niciński. Kolarze będą startować m.in. z Kufstein, Area 47 w Otztal, a także z Wattens, gdzie produkowane są kryształy Swarovskiego, oraz najmniejszego austriackiego miasteczka – Rattenberg.

– Trasy są niezwykle trudne. Zwłaszcza wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn może okazać się, mówiąc dosłownie i w przenośni, prawdziwym piekłem. Zresztą ostatni odcinek wyścigu nosi idealnie pasującą nazwę – „Higway To Hell”. Fragment nie jest zbyt długi w stosunku do całej przeszło 250-kilometrowej trasy, ale stromizna tego krętego i wąskiego przesmyku wynosi ponad 25 proc. Wjechanie na tę górę jest piekielnie trudne i wymaga od kolarzy wyjątkowego skupienia. Każde lekkie odchylenie do tyłu i podniesienie przedniego koła grozi upadkiem na plecy – opisuje jeden z odcinków przyszłorocznych MŚ kolarz z Otwocka.

Sagan, a może Majka?

Jak przekonuje Niciński, wyścig ze startu wspólnego będzie jednym z najtrudniejszych w historii mistrzostw świata. Może będzie tak trudny jak wyścig z Sallanches z 1980 roku, kiedy linię mety przekroczyło tylko 15 kolarzy.

– Jestem pewny, że wyścigu w Austrii nie ukończy cały peleton. Myślę, że do mety dojedzie zaledwie garstka zawodników. To chyba jedna z niewielu imprez mistrzowskich w ostatnich latach, w której tęczową koszulkę może wywalczyć typowy góral, a nie sprinter – mówi z przekonaniem Niciński. Rywalizacja w Innsbrucku może być więc ogromną szansą dla brązowego medalisty Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro i dwukrotnego zwycięzcy klasyfikacji górskiej Tour de France Rafała Majki.

– Na tej trasie może on być zdecydowanie jednym z faworytów. Cała trasa jest pełna podjazdów, choćby w Igls, które Majka lubi. Czy zdetronizuje Petera Sagana, który trzy razy z rzędu zdobył mistrzostwo świata? Gdyby chodziło o każdego innego kolarza niż Słowak, to powiedziałbym, że tak, ale to jest Sagan – zawodnik nieobliczalny i pełen niezwykłej charyzmy oraz waleczności. Ja bym go nie skreślał z walki o złoto – uważa zawodnik Team LRP Poland.

Nie tylko doświadczenie

Wyjazd do Austrii był dla kolarza z Otwocka nie tylko doskonałym zwieńczeniem tegorocznego sezonu, ale także okazją do zdobycia doświadczenia i poznania nowych ludzi. – Nawiązałem wiele fajnych i ciekawych znajomości. Być może niektóre z nich zaprocentują udziałem w kilku wyjątkowych wyścigach. Od Austriaków dostałem zaproszenie na udział w Otztaler Marathon, natomiast dziennikarz z Włoch zaproponował mi nocleg w swoim domu podczas ewentualnego startu w wyścigu Strade Bianca amatorów. Jest też możliwość, abym był bliżej zawodników podczas samych mistrzostw świata, jednak aby tak się stało, znów musiałbym zostać wysłany tam przez jedną z gazet – mówi Niciński, który w marcu planuje zaliczenie kolejnego klasyka Ronde Van Vlaanderen.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl