Z baraku do salonu

OTWOCK: ZNP I INNI ZWIĄZKOWCY PAKUJĄ WALIZKI.

Czas 40-letniego baraku przy ul. Skłodowskiej-Curie 15 dobiegł końca. Ale organizacje, które miały tam swoją siedzibę, nie znajdą się na bruku. Radni zaproponowali im przeprowadzkę do większego budynku po dawnym salonie urody przy ul. Warszawskiej.

Przez 40 lat organizacje takie jak ZNP, kombatanci, Klub Ekologiczny „Otwockie Sosny”, NSZZ „Solidarność” musiały działać w rozpadającym się drewniaku. W końcu Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB) wyłączył budynek z użytkowania.

Oaza w drewniaku

– Sygnały o tym, że obiekt może nie przejść przeglądu budowlanego, dostaliśmy już w połowie sierpnia br. 30 października PINB potwierdził to stanowisko i budynek został zamknięty – mówił na komisji rady miasta Przemysław Gręzak, prezes ZNP Otwock. – Dostaliśmy pismo z decyzją o natychmiastowym opuszczeniu lokalu. Jesteśmy już na walizkach, nie mamy teraz gdzie się podziać. Przyszliśmy prosić o pomoc – dodała Urszula Trzaskowska, przewodnicząca oświatowej „Solidarności” w Otwocku.

Propozycje nowych lokali, które wskazał im prezydent, są nie do zaakceptowania, z wyjątkiem jednej.

– Wszystkie lokale, poza tym przy ul. Warszawskiej 28. doprowadziłyby do ograniczenia naszej działalności. Przetwarzamy dane osobowe, dokumenty, które muszą być odpowiednio przechowywane i zabezpieczone. To muszą być pomieszczenia, do których osoby trzecie nie mają dostępu – zwrócił uwagę prezes ZNP. – Oprócz tego bardzo prężnie działa u nas sekcja emerytów i rencistów, która liczy ponad 120 członków. Spotykają się oni dwa razy w tygodniu. Prowadzona jest też działalność wolontariatu. Budynek przy ul. Skłodowskiej-Curie spełniał rolę takiej oazy. Odgrywał ważną funkcję dla osób starszych, traktowany był jako klub nauczyciela – opowiadał o działalności w tym miejscu Przemysław Gręzak. – Razem z prezydentem oglądaliśmy lokal przy ul. Warszawskiej 28 i nie będę ukrywał, że jest to fantastyczny obiekt, który po adaptacji spełniałby wszystkie nasze wymagania. Mógłby służyć nie tylko nam, ale i innym stowarzyszeniom i organizacjom – dodał prezes ZNP.

Doczekają się sali

Radna Monika Kwiek złożyła na komisji wniosek o przydzielenie lokalu po dawnym salonie urody na siedzibę ZNP i innych organizacji. Przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski przypomniał, że niewiele brakowało, a nie byłoby to możliwe. – Na listopadowej sesji prezydent przedstawił radzie miasta projekt uchwały o sprzedaży tej nieruchomości, na co się nie zgodziliśmy. Była ona już kilkakrotnie wystawiona na sprzedaż, czemu się sprzeciwialiśmy. Jest to obiekt w bardzo dobrej lokalizacji, parterowy, który można łatwo zaadaptować. Były też plany wykorzystania go na siedzibę MOSiR-u, ale biorąc pod uwagę potrzeby wynikające z działalności organizacji takich jak ZNP, to jest dla nich najlepsza lokalizacja – mówił Margielski.

Budynek wymaga jednak remontu i przystosowania do potrzeb organizacji. Radni zadeklarowali więc, że zabezpieczą w budżecie miasta na 2018 rok kwotę ok. 120 tys. zł m.in. na odgrzybienie ścian, remont elewacji, wstawienie ścianek działowych, utworzenie sali konferencyjnej oraz na wyposażenie. – Na prace adaptacyjne potrzeba ok. trzech miesięcy, więc ZNP może się tam wprowadzić najwcześniej na przełomie marca i kwietnia 2018 roku. A do tego czasu trzeba zabezpieczyć lokal zastępczy. Myślę, że na ten okres prezydent zaproponuje jakieś rozwiązanie – prognozował szef rady miasta.

Sąd nad salonem

Prezydent zwrócił radnym uwagę na sytuację prawną lokalu przy ul. Warszawskiej. – Cały czas toczy się proces z poprzednim najemcą o kwotę ok. 200 tys. zł – mówił na komisji Zbigniew Szczepaniak. – Kilkukrotnie próbowaliśmy sprzedać ten lokal, bo to jest akurat wymóg, który może pozwolić nam wygrać ten proces. Jestem za tym, żeby w przyszłości przeznaczyć obiekt na potrzeby tych organizacji, ale jest to możliwe teraz – przekonywał radnych prezydent.

O co chodzi ze sprawą w sądzie, wyjaśnił prawnik urzędu miasta. – Poprzedni najemca (który prowadził tam salon urody – przyp. red.) pozwał gminę o zwrot nakładów
w wysokości 200 tys. zł plus odsetki. Sąd wskazał, że zgodnie z umową podpisaną z miastem gmina zobowiązana była przedstawić ten lokal do sprzedaży i zawrzeć zapis mówiący o tym, że nowy nabywca będzie zobowiązany do zwrotu poprzedniemu najemcy kwoty poniesionych nakładów.

Odbyło się kilka przetargów, ale nie zakończyły się one sukcesem. Sąd zwrócił uwagę, że gmina powinna wystawić tylko ten konkretny lokal, a miasto przy drugim przetargu dorzuciło jeszcze jeden sąsiadujący z tym, gdzie był salon urody. Gdyby gmina wystawiła dwa razy tylko ten lokal i nie zgłosił się żaden najemca, miasto nie musiałoby zwracać pieniędzy. Na razie sprawa zakończyła się w pierwszej instancji, czekamy teraz na rozpoznanie przez sąd apelacyjny. To powinno nastąpić w terminie od czterech do pięciu miesięcy – tłumaczył mecenas Andrzej Pomarański.

Te wyjaśnienia nie przekonały radnych do zmiany decyzji. – Postępowanie sądowe proszę prowadzić równolegle, ale ten lokal powinien być już użytkowany, nie patrząc na wyrok sądu. Powinny za to zostać wyciągnięte konsekwencje wobec osób, które pozwoliły na doprowadzenie do takiego stanu rzeczy. Kto w urzędzie miasta dopuszcza do podpisywania tak skandalicznych umów, żeby trzeba było zwracać nakłady w wysokości 200 tys. zł., w sytuacji, gdy wiemy, jak mogą być przedstawiane kosztorysy i faktury za wykonaną pracę? – zauważył Margielski. Prezydent kilkakrotnie podkreślał, że trzeba liczyć się z tym, że miasto może przegrać proces i będzie musiało zapłacić ponad 200 tys. zł.

– Wtedy to nie będzie konsekwencja decyzji rady miasta, tylko źle sporządzonej wcześniej umowy z poprzednim najemcą lokalu przy ul. Warszawskiej – skomentował radny Krzysztof Kłósek. Jakub Kosiński dodał, że mecenas nie powiedział, że proces jest już przegrany. – Teraz najważniejsze jest, żeby pomóc ZNP znaleźć odpowiednią siedzibę
i miejsce do pracy – uważa radny.

Tymczasowe lokum

Zbigniew Szczepaniak zaproponował, aby wstrzymać się z decyzją o przekazaniu organizacjom lokalu przy ul. Warszawskiej jeszcze kilka miesięcy do czasu rozstrzygnięcia procesu sądowego. Przy takim rozwiązaniu istnieje jednak niebezpieczeństwo, że jeśli miasto ponownie wystawi obiekt na sprzedaż, to ktoś może go kupić.

– I co wtedy będzie z ZNP i innymi organizacjami? – zapytał prezydenta radny Kosiński. – Wspólnie z powiatem staramy się znaleźć im tymczasową siedzibę. Myślę, że na czas przejściowy coś by się znalazło – uważa prezydent.

Pomysł tymczasowej siedziby, o którym negatywnie wypowiedział się już prezes ZNP, skomentował przewodniczący rady miasta. – Jeśli chodzi o lokal w budynku ZGM przy ul. Warszawskiej, to proszę zobaczyć, w jakim stanie z zewnątrz jest ten budynek. Jeśli takim organizacjom jak ZNP i „Solidarność” proponujemy taką siedzibę, to świadczy tylko o szacunku do tej grupy społecznej. Co do lokalu po weterynarii przy ul. Andriollego, mógłby on zostać przeznaczony na ten cel tylko na krótko, bo powiat planuje sprzedaż budynku – wyjaśnił Margielski.

Ostatecznie radni przegłosowali wniosek Moniki Kwiek o przekazanie ZNP i innym organizacjom lokalu po salonie urody przy ul. Warszawskiej. Prezydent zadeklarował zapewnienie im tymczasowego lokalu, do czasu adaptacji i remontu pomieszczeń po salonie urody. – Będziemy starali się zapewnić im tymczasową siedzibę, chociażby w lokalu przy weterynarii – zapowiedział prezydent Szczepaniak.

Podobny artykuł

Odlot i pompa

REKLAMA

REKLAMA