Kasa pod choinkę

OTWOCK: JEST POROZUMIENIE W SPRAWIE PENSJI URZĘDNIKÓW.

Dla pracowników urzędu miasta to nie były smutne święta. Zagrożenie, że nie otrzymają grudniowej pensji, minęło. Otwoccy radni zwiększyli pulę pieniędzy na wynagrodzenia i dodatkowo sypnęli też groszem pod choinkę.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Trwający od kilku miesięcy pat z wynagrodzeniami w urzędzie miasta zakończył się podczas sesji nadzwyczajnej, 11 grudnia. Wiceprezydent Piotr Stefański przedstawił w końcu radnym wyliczenia, o które od dłuższego czasu prosili prezydenta Zbigniewa Szczepaniaka.

Od tego uzależniali, czy przeznaczą w budżecie dodatkowe pieniądze na wynagrodzenia (zabrakłoby na grudniowe pensje). Chodziło o listę wszystkich pracowników (bez imion i nazwisk) wraz z informacją o zajmowanym stanowisku (np. inspektor, specjalista, kierownik, pomoc administracyjna) i kwotami wynagrodzenia brutto za maj 2017 r. oraz dla porównania z maja 2013 r. – O te informacje ubiegaliśmy się już trzy miesiące. Intencja była taka, żeby te dane ujrzały światło dzienne i zmobilizowały prezydenta do unormowania polityki płacowej – przypomniał na sesji przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

Równi i równiejsi

Informacje przedstawione przez wiceprezydenta Piotra Stefańskiego (który pod nieobecność Zbigniewa Szczepaniaka ma jego pełnomocnictwa) pod lupę wziął radny Andrzej Sałaga. Od razu zwrócił uwagę na rozbieżności w wysokościach wypłat nawet dla pracowników na tych samych stanowiskach. I tak np. najniższa pensja inspektora w otwockim magistracie wynosi 2 tys. zł (pół etatu), a najwyższa nawet 5 tys. 800 zł. Naczelnik może zarabiać 3 tys. 600 zł, ale i 9 tys. zł, podczas gdy kierownik, który podlega naczelnikowi, zarabia najmniej 6 tys. zł, a najwięcej 8 tys. zł. Zarobki pomocy administracyjnej w urzędzie miasta wahają się od 2 tys. zł do nawet 4 tys. 800 zł. Wszystkie kwoty są podane brutto.
– Nie wygląda to dobrze. To świadczy o nieskoordynowanej polityce płacowej – stwierdził Sałaga.

Radny zapytał wiceprezydenta, jakie oszczędności poczynił Zbigniew Szczepaniak, jeśli chodzi o funkcjonowanie urzędu miasta poza niewypłacaniem premii i nagród.
– Wielu pracowników dostało przez ten rok niższe wynagrodzenie – stwierdził Stefański. To jednak, jak pokazał czas, nie wystarczyło. Bo pieniędzy na pensje w tym roku zabrakło, choć radni już przy uchwalaniu budżetu na 2017 r. w grudniu poinformowali prezydenta, że środki na ten cel zostały zmniejszone o ponad 1 mln 500 tys. zł. Swoją decyzję tłumaczyli ich zdaniem rozdmuchaną przez prezydenta administracją oraz nieuzasadnionymi wzrostami wydatków w kolejnych latach jego kadencji. Zdjęte z wynagrodzeń pieniądze radni w całości przeznaczyli na dodatkowe inwestycje w mieście. W sumie to kwota ponad 900 tys. zł.

W związku z zaistniałą sytuacją wiceprezydent Stefański spotkał się ze związkami zawodowymi i naczelnikami. Poinformował ich o planowanej zmianie regulaminu wynagrodzeń w urzędzie. Chodziło o to, żeby pensje zamiast na koniec roku zostały wypłacone na początku stycznia z nowego budżetu na 2018 rok.

W ten sposób prezydent uniknąłby naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Do tego jednak nie doszło. Wnioskowana przez wiceprezydenta na sesji kwota 465 tys. zł na wynagrodzenia została większością głosów radnych przesunięta (wstrzymali się tylko Andrzej Sałaga i Krzysztof Kłósek). Dodatkowo radni przeznaczyli 154 tys. zł na nagrody roczne dla pracowników urzędu miasta, zaznaczając, że mają one zostać rozdysponowane po równo między wszystkich pracowników (po ok. 570 zł do ręki na osobę).

Bez obiecanych podwyżek

Obecni na sesji przedstawiciele związków zawodowych poruszyli też kwestie przyszłorocznych wynagrodzeń. Czy sytuacja, że zabraknie pieniędzy pod koniec roku, powtórzy się? Czy radni rozważają zwiększenie o wskaźnik inflacji budżetu na wynagrodzenia? Przypomnijmy, że budżet Otwocka na 2018 rok ma być uchwalony w najbliższy poniedziałek, 18 grudnia.

– Rozmawialiśmy z prezydentem o projekcie budżetu na 2018 rok. Zbigniew Szczepaniak deklarował, że będzie wnioskował również o podwyżki dla pracowników, po czym pani skarbnik poinformowała nas, że nie ma ani złotówki na wyrównanie inflacji czy na podwyżkę. Czyli nie tylko państwa dotyka pewne przekłamanie informacyjne, ale nas również – przyznał jeden z urzędników.

– Prezydent maksymalnie wykorzystał pracowników, aby skłócić ich z nami i żeby pokazać, że to my jestesmy źli, a on chciał bardzo dobrze – zwrócił się do przedstawicieli związków radny Sałaga. – Wcześniej była mowa o tym, że na wynagrodzenia brakuje milion złotych, a teraz okazało się, że wystarczy zabezpieczyć ok. 500 tys. zł. Nie da się, żebyśmy nie ruszali tego, co zaproponował prezydent w swoich projekcie, bo może okazać się, że na początku roku da on pre- mie niektórym pracownikom. A potem okaże się, że potrzebne są przesunięcia, bo nie starczy pieniędzy na podstawowe pensje – podejrzewa radny.

Źle się dzieje w urzędzie…

W 2018 roku radni rozważają likwidację etatu wiceprezydenta. – Jeśli w budżecie brakuje środków, to czy potrzebny jest drugi wiceprezydent, którym jest Agnieszka Wilczek?
Jej przygotowanie merytoryczne i jakość pracy mieliśmy okazję poznać przez ostatnie lata. Co więcej, drugi wiceprezydent odpowiada m.in. za pion oświaty, którym kieruje przecież dyrektor – podkreśla Jarosław Margielski. Likwidacja stanowiska drugiego wiceprezydenta to oszczędność ok. 161 tys. zł rocznie na wynagrodzeniach.

Przedstawiciele związków zawodowych mówili też o nie najlepszej atmosferze w urzędziE. – Zwalniają się ludzie, którzy coś umieją, bo nie są w stanie znieść tego, co się tutaj dzieje i jak są traktowani przez pracodawcę. My też widzimy gdzie, kto, z kim przystaje i co robi. Może wspólnie znajdziemy rozwiązanie, jak na to wpłynąć – proponowała jedna z urzędniczek. Rację przyznał jej radny Marcin Kraśniewski.

– Przeraża mnie, że z urzędu odchodzą ludzie, którzy wkładają bardzo dużo pracy, są rzetelni. W wydziale inwestycji to tylko z dwoma urzędnikami można porozmawiać. Reszta osób to jest kółko wzajemnej adoracji. Bo jeśli przychodzę i rozmawiam z jednym z pracowników, a pani do drugiego robi głupie miny i pokazuje na mnie, to jest bezczelność. Szkoda mi osób, które uczciwie pracują, a takich jest mało. Wystarczy wyjść przed garaż na terenie urzędu. Tam te same osoby ciągle stoją i palą papierosy. Te osoby są blisko prezydenta i są one faworyzowane, dlatego jest im dobrze w urzędzie. A ci, którzy rzetelnie pracują, chcą jak najszybciej odejść.

I wcale im się nie dziwię – podzielił się swoimi spostrzeżeniami radny.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl