Zapijanie życia

OTWOCK: SPEKTAKL JAK KIELICH GORYCZY (LEKKO POSŁODZONY).

„Otwock calling” w reżyserii Marty Dylewskiej – ostatnia ubiegłoroczna premiera w „Jaraczu” – opowiada o tym, co niby oczywiste, czyli ulotności i pozorach szczęścia, które mamy wypisane na twarzach podczas kolejnych imprez i knajpianych rajdów, suto zakrapianych alkoholem.

PRZEMEK SKOCZEK

Gdy pojawiły się pierwsze zapowiedzi tego nietypowego jak na otwocki teatr projektu, można było odnieść wrażenie, że przed nami zabawowe widowisko z imprezowiczami w roli głównej. Pewnie będzie wesoło, sypną anegdotami, może poświntuszą, do tego poleci fajna muzyka (ten punkt akurat się zgadza). Tymczasem dostaliśmy spektakl pełen goryczy, poruszający autentyczne i bliskie wielu z nas problemy, mniejsze i większe, ale bez wyjątku wzięte z życia. I choć przedstawienie nie jest pozbawione humoru i jasnych akcentów, mówi przede wszystkim o wyobcowaniu, samotności, pustce, niespełnieniu i ucieczce w nierealny świat zabawy. Któż z nas tego nie zna?

„Otwock calling” jest w zasadzie pozbawiony akcji jako takiej. Na krótkie, ale intensywne 40 minut przenosimy się do nocnego klubu pogrążonego w mroku, spowitego dymem i wypełnionego transową muzyką. W serii krótkich monologów poznajemy historie niespełnionej artystki, szukającego miłości chłopaka, ukraińskiej emigrantki porzuconej przez męża i bardzo samotnej, pogubionego w uczuciach faceta cierpiącego na bezsenność, cynicznego geja – króla parkietu i karaoke.

Wszyscy oni są na swój sposób nieprzystosowani, oddzielni, odstający od normy i wewnętrznie niepoukładani. Właściwie tylko jedna postać, młody mężczyzna, beztroski luzak, rapuje o tym, że jemu „wszystko pasi” i lubi to swoje zwyczajne życie, którego rytm wyznacza latem piwo nad Świdrem albo wypady do „Warki” (swoją drogą to zabawne, że ta nazwa wciąż funkcjonuje, choć znany pub od dawna działa pod szyldem marki Tyskie…).

Autentyczność bohaterów, świeżość całego widowiska, jego inność na tle klasycznego repertuaru i wspomniana transowa muzyka sprawiają, że gładko wchodzimy w ten świat i zanurzamy się w niego. Mimo nie najweselszego przesłania z zaskakującą, nieco „szatańską” kulminacją, jest to przyjemna przygoda. I, co tu dużo mówić, aż chce się potem iść do jakiegoś baru. Ja po premierze poszedłem.

W przedstawieniu występują: Emilia Lasecka, Aleksandra Wasilewicz, Mateusz Goławski, Bartłomiej Jesiotr, Dominik Kawka i Adrian Wojciechowski. Reżyseria to dzieło Marty Dylewskiej, jej prawą ręką był Fabian Kocięcki, za kostiumy odpowiadała Dorota Kocięcka, a za oprawę świetlną Maciej Połynko.

Kolejna okazja do obejrzenia spektaklu będzie dopiero 3 lutego, ale bilet warto kupić wcześniej. Uwaga: spektakl przeznaczony jest dla widzów, którzy ukończyli 16 lat.

Teatr Miejski im. S. Jaracza, ul. Armii Krajowej 4, tel. 607 745 060, www.teatr.ock.com.pl

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl