Prezes była dobra, ale może być ktoś lepszy

NOWA OSOBA NA CZELE SZPITALA POWIATOWEGO W OTWOCKU.

Henryka Romanow (fot.) nie jest już prezesem Powiatowego Centrum Zdrowia (szpital przy ul. Batorego w Otwocku). Jej miejsce zajął Andrzej Mazek, dotychczasowy przewodniczący rady nadzorczej spółki PCZ. Jako powód podjęcia takiej decyzji podano brak porozumienia w sprawie dalszej formy współpracy z panią prezes.

SYLWIA WYSOCKA

Podpisany w lutym 2016 r. kontrakt z prezes Romanow wygasł z końcem 2017 r. Nie podjęto z nią dalszej współpracy. Na jej miejsce tymczasowo powołano przewodniczącego pięcioosobowej rady nadzorczej spółki Andrzeja Mazka.

Informacja o zmianie kadrowej była dla wielu osób zaskoczeniem, m.in dlatego że do końca ubiegłego roku członkowie zarządu powiatu podkreślali, że współpraca z panią prezes przebiega dobrze, a pytani o sprawy szpitala, zapewniali, że nie ma powodów do niepokoju. – Nie wiemy nic poza tym, że zmienił się prezes – powiedział w rozmowie telefonicznej z „Linią” przewodniczący powiatowej komisji zdrowia, rodziny i bezpieczeństwa Janusz Goliński.

– Decyzję dotyczącą zmiany będę mógł skomentować dopiero wtedy, gdy poznamy jej szczegóły – podkreślił przewodniczący.

Niestety, nie udało się nam skontaktować z byłą prezes Henryką Romanow, której telefon komórkowy milczał. Ze strony internetowej szpitala zniknęło nazwisko dotychczasowej prezes, którą zastąpił Andrzej Mazek. Zmiany zaszły też na stanowisku dyrektora ds medycznych. Obowiązki przebywającego na urlopie Marcina Ozdarskiego przejął tymczasowo jeden z ordynatorów, lek. med. Paweł Sawiński.

Trzymamy rękę na pulsie

O powodach nagłej decyzji oraz dalszych działaniach z wicestarostą powiatu otwockiego PAWŁEM RUPNIEWSKIM rozmawia Sylwia Wysocka

 

Zakończenie współpracy z prezes Henryką Romanow to zaskakująca decyzja. Może ją pan uzasadnić?
– Mniej więcej od ostatniego kwartału 2017 r. prowadziliśmy z prezes Henryką Romanow rozmowy w celu przedłużenia kontraktu o kolejny rok, aby to nowe zgromadzenie wspólników (członkowie zarządu powiatu – przyp. red.) mogło zadecydować, czy współpracować z zarządem szpitala w tym czy w innym składzie. Jednak rozbieżności co do dalszej formy współpracy były chyba zbyt duże, aby negocjować, a czasu mieliśmy mało. To spowodowało, że zgromadzenie wspólników podjęło taką, a nie inną decyzję.

Trzeba dodać, że na posiedzeniu zgromadzenia wspólników w czerwcu 2017 r. podjęliśmy uchwałę o nowym sposobie wynagradzania członków zarządu i rad nadzorczych w spółkach. Było to związane ze zmianą przepisów w tym zakresie. W przypadku rady nadzorczej szpitala już wtedy zmieniliśmy te zasady. Jeśli chodzi o panią prezes, chcieliśmy, żeby jej kontrakt, który obowiązywał do końca 2017 r., został wypełniony na niezmienionych warunkach, a po nowym roku zawarlibyśmy kolejny, odpowiadający wymogom nowej ustawy. Zgodnie z założeniem zaproponowaliśmy prezes Romanow nowy kontrakt, prosząc o ustosunkowanie się do niego, aby można było rozpocząć negocjacje. Jednak stanowisko przedstawione przez panią prezes tak bardzo odbiegało od tego, co zaproponowaliśmy, że szybko doszliśmy do wniosku, że trudno będzie osiągnąć kompromis. W związku z tym zapadła decyzja o zakończeniu współpracy i powołaniu nowego prezesa.

Ile jest prawdy w tym, że nie najlepiej układała się współpraca między prezes Romanow a radą nadzorczą? Chodzi konkretnie o to, że rzekomo prezes nie udostępniała członkom rady dokumentów, w związku z czym w nowym kontrakcie pojawił się nie tylko zapis dotyczący zmiany sposobu wynagrodzenia, ale także zapis nakładający odpowiedzialność finansową w przypadku nieudostępniania informacji.
– Współpraca zarządu szpitala z radą nadzorczą i zgromadzeniem wspólników była dość oficjalna, choć muszę przyznać, że jeśli chodzi o przepływ informacji, czasami dochodziło do znacznych opóźnień. Przewodniczący rady nadzorczej zgłaszał uwagi, że czasami procedura ustalenia tego, jaka informacja ma być przekazana, trwa zbyt długo. Jeśli chodzi o nowy kontrakt, to był on przygotowany przez radę nadzorczą, ale był to typowy kontrakt zgodny z kodeksem spółek handlowych. Znalazł się tam zapis mówiący o tym, że spółka może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia, w przypadku braku współpracy zarządu z organami spółki. Chodziło o to, aby wymiana informacji i współpraca między zarządem szpitala a radą nadzorczą i zgromadzeniem wspólników była jak najlepsza. Niemniej wydaje mi się, że nie był to główny powód rozbieżności. Chodziło o to, żeby poprawić współpracę, która, moim zdaniem, mogła być dużo lepsza.

Ale często podkreślano, że współpraca układa się dobrze. A jednak różnie z tym bywało…
– Nie mieliśmy zastrzeżeń do formalnej pracy pani prezes, chodziło raczej o tempo przekazywania informacji. Zdarzało się, że czasami dłużej trwało ustalenie przedmiotu żądanej informacji niż samo wyjaśnienie danej sprawy. Niemniej to nie wskazywało na jakąś dramatyczną sytuację, której nie dałoby się rozwiązać.

To co faktycznie było powodem rozstania się z prezes Romanow? To była decyzja obydwu stron, spowodowana tym, że współpraca się nie układa, czy tak zdecydowało zgromadzenie wspólników?
– To była nasza decyzja. My zaproponowaliśmy pani prezes kontrakt. Po otrzymaniu jej uwag byliśmy zaskoczeni oczekiwaniami, dlatego też zgromadzenie wspólników uznało, że niemożliwe będzie osiągnięcie kompromisu. W związku z tym zgromadzenie zdecydowało o nieprzedłużaniu umowy. Zwłaszcza że decyzję, zgodnie z wnioskiem pani prezes, musieliśmy podjąć bardzo szybko.

Warunki stawiane przez panią prezes były faktycznie aż tak nieakceptowalne, że zarząd postanowił nie przedłużać kontraktu? A może jest trochę prawdy w plotce, która zawsze pojawia się przy okazji zmian personalnych w szpitalu, i rzeczywiście jest już tak źle, że postanowiliście zmienić prezesa?
– To nieprawda. Myślę, że takie opinie się nie pojawią, a jeśli nawet, to są one niezgodne z rzeczywistością. Podkreślam, że chodziło o charakter współpracy, i tutaj istniały rozbieżności. Nie miały one nic wspólnego z aktualną sytuacją szpitala.

Co dalej? Do pełnienia funkcji prezesa oddelegowany został przewodniczący rady nadzorczej Andrzej Mazek.
– Pan Andrzej Mazek został oddelegowany do tej funkcji jako jeden z przedstawicieli rady nadzorczej. Takie rozwiązanie przewiduje akt założycielski spółki. Tak naprawdę jako oddelegowany członek rady nadzorczej tylko administruje szpitalem i podejmuje te decyzje, które są niezbędne, żeby funkcjonował on bez problemów. Mam nadzieję, że okres przejściowy będzie jak najkrótszy. Staramy się jak najszybciej znaleźć rozwiązanie. Gdy tylko będziemy mieli ostateczną decyzję, na pewno o niej poinformujemy.

Czy Andrzej Mazek będzie pełnił funkcję przez rok, czyli do czasu wyboru nowych władz powiatu?
– Nie, staramy się, żeby ten okres był jak najkrótszy. To jest sytuacja awaryjna, którą przewiduje akt założycielski. Mam nadzieję, że w ciągu miesiąca powstały problem będzie rozwiązany.

Zostanie ogłoszony konkurs na nowego prezesa?
– Zdania odnośnie do konkursu są podzielone. Uważam, że okres przejściowy powinien być jak najkrótszy. Ogłoszenie konkursu znacząco wydłużyło. Wydaje mi się, że zgromadzenie wspólników skłania się ku uznaniu, że powołanie prezesa bez konkursu w tej sytuacji jest lepszym rozwiązaniem.

Wprawdzie po wejściu do tzw. sieci szpitali PCZ ma zapewnione finansowanie, ale czy taka zmiana personalna dokonana zaraz na początku nowego roku może mieć wpływ na kontraktowanie usług lub finansowanie szpitala przez NFZ?
– Właśnie dlatego pan Andrzej Mazek został oddelegowany do pełnienia funkcji prezesa, żeby w razie czego mieć nad wszystkim pieczę. Z informacji, które uzyskałem, wynika, że wszystkie aneksy z NFZ zostały podpisane w terminie, co zresztą było jedynie formalnością. Tutaj nie ma żadnego zagrożenia. Nasze starania zmierzające do jak najszybszego powołania prezesa związane są przede wszystkim z tym, żeby przejść z administrowania na właściwe zarządzanie szpitalem. Wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, pacjenci na pewno nie odczują tu żadnej zmiany. Trzymamy rękę na pulsie. Oczywiście mogą zdarzyć się jakieś nieprzewidziane okoliczności, o których słyszymy w mediach ogólnopolskich, ale póki co nas to nie dotyczy.
wywiad autoryzowany