Odważna interwencja urzędniczki

OTWOCK: AWANTURA PRZED URZĘDEM MIASTA.

Wielkie brawa dla Barbary Paylar! Urzędniczka pobiegła ratować kobietę, która szarpiąc się z mężczyznami, wzywała pomocy i nie chciała wsiąść do samochodu. – Nie mogłam bezczynnie siedzieć za biurkiem. Pobiegłam na pomoc, bo myślałam, że chcieli ją porwać – wspomina odważna urzędniczka.

AGNIESZKA JASKULSKA

Pani Basia jest doświadczoną urzędniczką z otwockiego magistratu. Od lat pracuje w biurze rady. W czwartek, 11 stycznia w południe wykazała się empatią, czujnością i odwagą. – Na chodniku przy ogrodzeniu urzędu od strony ul. Kruczej jakaś kobieta szarpała się z trzema mężczyznami. Krzyczała, że nie wsiądzie do samochodu, i głośno wzywała ratunku. Wyglądało to tak, jakby mężczyźni chcieli ją wciągnąć do auta i porwać! Nikt jednak nie reagował na jej wołanie. Nikt! – mówi oburzona Barbara Paylar.

Urzędniczka nie mogła siedzieć bezczynnie za biurkiem. Rzuciła dokumenty i wybiegła z budynku, żeby ratować kobietę. – Biegnąc w jej stronę, dałam znać strażnikom miejskim, że niemal pod samymi oknami ich siedziby dzieje się coś strasznego. Krzyknęłam, żeby wezwali policję i też pomogli, bo nie wiadomo, co się może wydarzyć – tłumaczy pani Basia. – Kobieta była w bardzo złym stanie psychicznym. Krzyczała, że nigdzie nie pojedzie. Obok stał zaparkowany duży van na zagranicznych rejestracjach. Pomyślałam, że w biały dzień ci mężczyźni chcą ją porwać – wspomina z trwogą urzędniczka.

– Dwóch mężczyzn szarpało się między sobą, a trzeci bił kobietę. To znowu jeden z nich próbował ją bronić. Zupełnie nie było wiadomo, o co chodzi. Mężczyźni byli bardzo agresywni. Starałam się jak najszybciej zabrać stamtąd kobietę i wcią-gnąć ją na teren urzędu, gdzie byłaby bezpieczna – podkreśla Barbara Paylar. – Kobieta była przerażona. Bardzo się bała i kurczowo się mnie trzymała, jakby całe jej życie zależało ode mnie. Zrobiłam, co mogłam, aby ją uwolnić od napastników – dodaje odważna urzędniczka.

W końcu to się udało. Do akcji wkroczyli strażnicy miejscy, którzy zapanowali nad agresywnymi mężczyznami. Kobieta była rozhisteryzowana, roztrzęsiona i w bardzo złym stanie psychicznym. Urzędniczka zaopiekowała się nią do czasu przyjazdu lekarza. Na miejscu interweniowała również policja.

Okazało się, że 44-letnia kobieta przyszła do urzędu załatwić sprawy związane z wyrobieniem paszportu. Kilka lat temu wyjechała do Holandii szukać lepszego życia. Teraz wróciła do Otwocka, aby wyrobić nowy dokument. Przyjechała do kraju z holenderskim przyjacielem. – Mężczyzna nie mówił po polsku, ale po angielsku wytłumaczył mi, że jego towarzyszka potrzebuje lekarza, bo ma problemy z sercem – tłumaczy urzędniczka.

Cała sytuacja była bardzo nerwowa. Okazało się, że kobieta znała wszystkich mężczyzn. – Do zdarzenia doszło około godz. 12.30. Na miejscu interweniowali funkcjonariusze, którzy wyjaśnili sytuację – mówi podinsp. Piotr Zakrzewski z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

– Przy urzędzie doszło do poważnej sprzeczki rodzinnej. Kobieta od kilku lat nie mieszka w kraju. Przyjechała do otwockiego urzędu, aby wyrobić paszport. Wtedy dostrzegł ją jeden z członków rodziny – dodaje podinsp. Zakrzewski. Kobieta nie chciała jednak wracać do rodzinnego domu, bo ułożyła sobie życie za granicą. Jej rodzina na siłę próbowała przekonać ją do powrotu. Sprawa zakończyła się tylko na interwencji, bo 44-latka nie chciała zgłaszać zawiadomienia o tym, że zaatakował ją m.in. jej nastoletni syn.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl