Na oczach dzieci próbował zabić ich matkę!

KOBIETA SPOTKAŁA SIĘ Z OPRAWCĄ NA SALI SĄDOWEJ.

Lekarze naliczyli w ciele kobiety kilkanaście ran kłutych. Uratowały ją kilkuletnie dzieci, które broniły matkę przed oprawcą – swoim ojcem, Adamem M. Potem próbowały zatamować krwotok i wezwały pogotowie. Tylko dlatego kobieta cudem przeżyła. Teraz Kinga W. spotkała się ze swoim oprawcą na sali sądowej. W czwartek, 18 stycznia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa.

AGNIESZKA JASKULSKA

Prokuratura Rejonowa w Otwocku skierowała akt oskarżenia przeciwko 43-letniemu Adamowi M., który jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojej starszej o niecałe sześć lat partnerki Kingi W. Kobieta jest oskarżycielem posiłkowym i w czwartek na sali sądowej spotkała się twarzą w twarz ze swoim oprawcą. Doznane obrażenia spowodowały jednak ciężki uszczerbek na zdrowiu pokrzywdzonej. Dlatego błękitną apaszką zasłoniła blizny na szyi, które pozostały po brutalnej napaści jej partnera, ojca ich dwóch córek.

Domowy kat

Adam M. i Kinga W. żyli w nieformalnym związku przez ponad 16 lat. Doczekali się dwóch córek. Mężczyzna był w stosunku do kobiety zaborczy i agresywny, stosował też przemoc wobec córek. Pod koniec listopada 2016 r. Kinga W. miała dość piekła, jakie zgotował jej partner. Zabrała dziewczynki i uciekła przed domowym katem. Ukryły się u znajomej w Józefowie. Adam M. szalał ze złości. Nie mógł pogodzić się z tym, że partnerka odeszła. – Dzwonił, pisał, wiedziałam, że desperacko nas szuka. Bardzo się bałam – wspomina drżącym głosem Kinga W. – Obiecywał, że się zmieni, ale wiele razy tak mówił, więc przestałam w to wierzyć – dodaje kobieta. Kinga W. zgłosiła na policję zawiadomienie o przemocy domowej.

Kilka dni później Adam M. odnalazł partnerkę. Wczesnym rankiem wszedł na posesję, wybił szybę w oknie, wskoczył do pokoju na parterze i rzucił się z nożem na śpiącą w łóżku kobietę. – Krzyczał, że wreszcie mnie dorwał… – wspomina ze łzami w oczach Kinga W.

Oprawca zadał kobiecie wiele ciosów m.in. w szyję, kark i klatkę piersiową. Wszystko na oczach ich dwóch małych córek (wówczas miały sześć i 10 lat). Mimo paraliżującego strachu dziewczynki próbowały atakować ojca. To właśnie córki uratowały matkę. Kiedy Adam M. uciekł, jedna z dziewczynek pobiegła wezwać pogotowie, a druga tamowała krwotok. Kobieta trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Cudem przeżyła.

Cztery dni po zdarzeniu zatrzymano Adama M. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych czynów. Jednak prokurator nie miał wątpliwości, że wyjaśnienia, które złożył, wskazują, że to on jest sprawcą napaści. Prokurator skierował do sądu wniosek o pozbawienie Adama M. praw rodzicielskich.

Żądał nowego obrońcy z urzędu

Tuż po rozpoczęciu rozprawy sąd wypytywał oskarżonego o podstawowe informacje. Adam M. przyznał, że nie ma rodziny na utrzymaniu, ale powinien płacić alimenty na trzy córki (dwie są ze związku z Kingą W.).

– Z czego się pan utrzymywał? – dociekał sąd. – Prowadziłem działalność gospodarczą, ale też utrzymywałem się z paserstwa, za co zresztą zostałem skazany przez sąd – nie ukrywa Adam M., który był wcześniej karany również za znęcanie się nad Kingą W. i niepłacenie alimentów.

Adam M. ma tupet. Tuż przed tym, jak otwocki prokurator miał odczytać akt oskarżenia, aby proces formalnie się rozpoczął, oskarżony nagle złożył wniosek. Próbując przedłużyć proces, uznał, że jednak nie jest zadowolony z obrońcy, którego przydzielono mu z urzędu.

– Składam wniosek o wyznaczenie nowego mecenasa. Do czasu, aż będę miał nowego obrońcę, nie mam nic do powiedzenia – tłumaczył oskarżony. Zaskoczony sytuacją obecny na sali sądowej obrońca stwierdził, że jest to żenujące.

Przyłączył się do wniosku i apelował do sądu. Koniec końców sąd uwzględnił wniosek o wyznaczenie nowego obrońcy z urzędu, a także wyznaczył w lutym i marcu kilka kolejnych terminów rozpraw. Za usiłowanie zabójstwa Adamowi M. grozi do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.

Ich życie się zmieniło, gdy trafił za kraty

Kinga W. przyznaje, że jej były partner jest impulsywny i trudno mu się przeciwstawić. Nawet jego własna rodzina, która mieszka za granicą, unika z nim kontaktu.

– Wiele razy próbowałam odejść od Adama, ale nie pozwalał na to. Zawsze udało się mu przekonać mnie, że się zmieni, obiecywał, że wszystko się ułoży. Ja mu naiwnie wierzyłam. Było dobrze przez jakiś czas, ale potem znowu wpadał w gniew – przyznaje kobieta. – Moje kochane dziewczynki przeżyły straszne chwile. Po tym, co się wydarzyło ponad rok temu, przez długi czas były pod opieką psychologa, ja zresztą też. Do dziś córki panikują na dźwięk tłukącego się szkła i są przerażone, kiedy widzą białą furgonetkę, bo taką jeździł ich ojciec. One nie chcą go znać – podkreśla Kinga W.

I nieśmiało przyznaje, że życie jej i dzieci zmieniło się na lepsze, odkąd jej partner trafił za kraty. – Nareszcie zaznałam trochę spokoju – mówi cicho. Co mogłaby doradzić innym kobietom, które związały się z podobnym partnerem?

– Nie czekać, uciekać! Nie wierzyć w jego obietnice, bo taki człowiek nigdy się nie zmieni, będzie tylko gorzej, aż dojdzie do tragedii – mówi łamiącym się głosem Kinga W.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl