Ranny dzik zdrowieje dzięki mieszkańcom

MYŚLIWI WAHAJĄ SIĘ, CZY ZASTRZELIĆ POTURBOWANE ZWIERZĘ.

Zwierzę, które potrącił samochód, w szoku uciekło w pobliskie zarośla, niedaleko zabudowań. – Dzik nie mógł chodzić, czołgał się po ziemi, próbował ukryć. Chcieliśmy mu jakoś pomóc, bo czekała go śmierć głodowa. Dlatego, mimo, że nie powinniśmy, to dokarmiamy go – mówi Mariusz Majchrzyk, który mieszka w okolicy. Na miejscu interweniowali myśliwi i powiatowy lekarz weterynarii.

AGNIESZKA JASKULSKA

Zwierzę zostało potrącone przez samochód na początku stycznia. Poturbowane, resztkami sił dotarło w pobliskie zarośla, niedaleko zabudowań na wysokości podstawówki przy ul. Narutowicza w Otwocku.

– W poniedziałek, 8 stycznia, na spacerze z psami natknąłem się na dzika. Zdziwiło mnie, że nie ucieka przed człowiekiem, ani przed psami – tłumaczy Mariusz Majchrzyk. – Dzik nastroszył się i fuczał. Zostawiłem go w spokoju, bo myślałem, że niedługo sobie pójdzie – dodaje. Tak się jednak nie stało. Po kilku dniach pan Mariusz znowu spacerował w tej samej okolicy. – Dzik nadal był w tym samym miejscu. Wtedy dostrzegłem, że nie może chodzić. Czołgał się po ziemi, podpierając się tylko przednimi nogami. Wyglądało to przerażająco. Pewnie bardzo cierpiał, a do tego czekała go śmierć głodowa – podkreśla Majchrzyk, który razem z innymi mieszkańcami postanowili interweniować.

Sprawę zgłoszono pod numer alarmowy 112, a także otwockiemu urzędowi i straży miejskiej. Na miejscu pojawił się lekarz weterynarii z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Otwocku, który z kolei powiadomił koło łowieckie, aby myśliwi skrócili cierpienie zwierzęcia, oddając tzw. strzał łaski.

Myśliwi jednak wahali się co zrobić. Dzik znajdował się zbyt blisko zabudowań, aby oddać strzał. Brano pod uwagę przewiezienie rannego zwierzaka w głąb lasu do stada dzików.

– Wataha zaopiekowałaby się rannym dzikiem, ale przewiezienie go gdziekolwiek, okazało się również niemożliwe. Otwock jest objęty strefą zakażenia afrykańskim pomorem świń (ASF) – tłumaczą myśliwi. Pozostała jeszcze możliwość, aby pomóc dzikowi wyzdrowieć. Jednak bezduszne przepisy, procedury i wysokie koszty wykluczyły i tą możliwość. Koniec końców zwierzę było skazane na straszną śmierć.

– Dzik jednak żyje, cierpi, jest głodny i już mocno wychudzony. To okrutne, że ranne zwierzę zostało zostawione na pastwę losu! – mówią oburzeni okoliczni mieszkańcy. – Żal jest zwierzęcia, które głoduje i nie może samo zdobyć pożywienia. Mimo, że nie powinniśmy, to jednak go dokarmiamy – tłumaczą okoliczni mieszkańcy, którzy przyszli z pomocą rannemu dzikowi.

– Przez te trzy tygodnie zwierzę trochę odzyskało sił i chyba zdrowieje, bo zaczęło powolutku przemieszczać się, a nawet już trochę chodzi. Dzik w poszukiwaniu pożywienia rozkopał trzy duże mrowiska, pod którymi szukał korzonków i innych przysmaków – podkreśla Mariusz Majchrzak.

Czy dzika można uratować?  – Zwierzęcia nie można nigdzie przewieźć, bo znajduje się na terenie, które jest objęte strefą zakażenia ASF – tłumaczy Grzegorz Kurkowski, powiatowy lekarz weterynarii, który wspólnie z myśliwymi będą kontrolować w jakiej kondycji jest ranne zwierzę. I dodaje, że gdyby dzik był chory lub miał poważne złamania kończyn, to już by zdechł. – Jest jednak szansa, że zwierzę dojdzie do siebie i myśliwi nie będą musieli go odstrzelić – podkreśla Grzegorz Kurkowski.

I ostrzega, że jeśli zwierzę faktycznie zdrowieje, to nie powinno się go niepokoić ani do niego podchodzić, bo ranny dzik będzie rozdrażniony i może zaatakować.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl