„Ciocia” przechytrzyła oszustów

EMERYTKA POMOGŁA POLICJI ZATRZYMAĆ PRZESTĘPCÓW!

Starsza pani nigdy nie przypuszczała, że znajdzie się w centrum policyjnej akcji! Dzięki temu, że zachowała zimną krew i zdrowy rozsądek, udało się jej przechytrzyć oszustów, a nawet pomóc policji w ich zatrzymaniu. 21-letni Norbert N. wpadł w ręce stróżów prawa, kiedy próbował wyłudzić od kobiety kilkadziesiąt tysięcy złotych metodą „na policjanta”.

AGNIESZKA JASKULSKA

Po południu 74-letnia pani Ewa odebrała telefon komórkowy. Na ekranie nie wyświetlał się numer.

– Zdziwiłam się, bo była to rozmowa prywatna – wspomina emerytka. – Usłyszałam zachrypnięty męski głos. Mężczyzna zwracał się do mnie „ciociu”. W pierwszej chwili byłam przekonana, że to mój krewny. Mówił, że ma kłopoty i potrzebuje pilnie 50 tys. zł. Tłumaczyłam mu, że nie mam takich pieniędzy, bo oszczędności niestety rozeszły się na zakupy i różne płatności – mówi pani Ewa. Mężczyzna przerwał rozmowę. Po chwili telefon ponownie zadzwonił.

– Młoda kobieta przedstawiła się jako policjantka, nawet wymieniła jakąś nazwę komendy. Tłumaczyła, że na moje pieniądze czyhają hakerzy, że pracownicy banku również są w to zamieszani. Fałszywa policjantka przekonywała, że jest już na tropie przestępców, żebym pomogła funkcjonariuszom w akcji zatrzymania oszustów, że jeśli nie chcę stracić pieniędzy to muszę natychmiast zlikwidować konto – wspomina 74-letnia pani Ewa.

– Nie rozumiem tych wszystkich technologicznych określeń i skomplikowanych urządzeń. W moim wieku już nie myśli się tak trzeźwo jak w młodości. Poza tym fałszywa policjantka była bardzo przekonująca, wierzyłam, że to jest prawdziwa akcja policyjna. Okazało się jednak, że byli to oszuści – podkreśla emerytka.

74-latka źle się wtedy czuła i nie chciała wychodzić z domu.

– Fałszywa policjantka niemal na mnie nakrzyczała, że jeśli nie chcę stracić pieniędzy, mam się szybko ubrać, bo hakerzy wszystko mi zabiorą. Aż z wrażenia podskoczyłam – tłumaczy otwocczanka. – Byłam oszołomiona, zaskoczona i przerażona. Kobieta zapewniała mnie, że policja uratuje moje pieniądze i że mnie ochroni. Nie przyszło mi wtedy do głowy, aby zadzwonić do córki, żeby się jej poradzić. Na piżamę założyłam ubranie i wyszłam z domu. Oszustka nawet podała mi numer telefonu do otwockich taksówkarzy, abym szybko wezwała taryfę i dojechała do banku – podkreśla pani Ewa, która cały czas była w kontakcie telefonicznym z oszustami. Emerytka wcale się nie śpieszyła.

– Mam problemy z oddychaniem i szybko łapię zadyszkę – tłumaczy.

– W banku okazało się, że nie mogę wypłacić całej kwoty, że dopiero za kilka dni przygotują pieniądze. Oszustka zdenerwowała się i powiedziała, żebym wypłaciła jakąś kwotę, obojętnie jaką… Mówię, że się nie da. Więc ona nalegała, żebym wzięła pożyczkę. Wtedy zrozumiałam, że coś jest nie tak. Bałam się, bo wiedziałam, że jestem obserwowana, ale uznałam, że niech się dzieje wola nieba. Nie potrafiłam się z tego sama wyplątać, próbowałam grać na zwłokę – mówi pani Ewa, która poszła do kolejnego banku, gdzie miała wziąć pożyczkę na 10 tys. zł.

– Przeciągałam procedurę w nieskończoność, wypytywałam o zasady spłaty pożyczki itd. W pewnym momencie odważyłam się wyłączyć telefon. Powiedziałam pracownicy banku, że tak naprawdę nie chcę brać tej pożyczki, bo jestem sterowana i na siłę wyciągnięta z domu. Czułam, że ta kobieta mi pomoże. I nie pomyliłam się – mówi z ulgą pani Ewa. Pracownica banku przygotowała emerytce kopertę wypchaną druczkami, a w banku pojawili się funkcjonariusze po cywilnemu. – Miałam strasznego cykora. Wszystko się we mnie trzęsło. Bałam się, ale policjant mnie uspokoił, że jestem bezpieczna i włos mi z głowy nie spadnie – mówi 74-latka.

– No i poszłam jak owieczka na rzeź. W centrum miasta przy ławce podszedł do mnie mężczyzna w kapturze. Zdążyłam mu wręczyć kopertę i łubudu. Dopadli go policjanci i zakuli w kajdanki – wspomina z ulgą. – Nie jestem żadną bohaterką. Byłam przerażona całą sytuacją. Potem w domu od córki dostałam kazanie, dlaczego nie zadzwoniłam do niej i w ogóle dlaczego chciałam oddać obcym ludziom pieniądze – mówi pani Ewa.

74-letnia kobieta dziękuje pracownicy banku i policjantom za troskę, szybką reakcję i to, że błyskawicznie zatrzymali sprawcę. Okazało się, że to 21-letni Norbert J. Mieszkaniec Warszawy żerował na emerytkach. Mężczyzna usłyszał zarzuty i odpowie za oszustwo wobec pani Ewy i pani Eugenii.

Co można doradzić innym seniorom, do których zadzwoni fałszywy policjant? – Najlepiej nie odbierać zastrzeżonych numerów, ignorować telefony, kiedy ktoś obcy żąda od nas pójścia do banku
i wypłacenia gotówki lub wzięcia kredytu lub pożyczki. Najlepiej po prostu odłożyć słuchawkę, pójść do sąsiada i od niego zadzwonić do rodziny i na policję – radzi pani Ewa, która przechytrzyła oszustów.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl