Sądowe potyczki o „wielką dziurę”

NIE MA PEWNOŚCI, CZY DOJDZIE DO ROZPRAWY APELACYJNEJ.

Już siedem lat toczy się w sądzie postępowanie pomiędzy miastem a spółką Dorex o odebranie inwestorowi wieczystego użytkowania połowy terenu w centrum Otwocka, gdzie miała powstać galeria handlowa. Mimo to nadal jesteśmy w czarnej… dziurze, a finału sprawy nie widać.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Kiedy zmieni się centrum Otwocka i zniknie „wielka dziura”? Chodzi oczywiście o nazwany tak przez mieszkańców teren budowy niedokończonej galerii handlowej. To najczęściej zadawane przez mieszkańców pytanie. Dlatego otwoccy radni postanowili poświęcić temu tematowi jeden z punktów obrad sesji. Prezydent Zbigniew Szczepaniak miał powiedzieć, na jakim etapie jest postępowanie sądowe dotyczące terenu w centrum miasta. Przedstawione scenariusze nie są niestety optymistyczne.

Niekończąca się opowieść

Sprawa „dziury” trafiła do sądu w grudniu 2011 roku. Niedługo miną cztery lata od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który rozwiązał umowę wieczystego użytkowania gruntu w centrum Otwocka i zasądził wydanie miastu połowy nieruchomości (druga połowa jest w rękach spółki Delta). Zapadł on w grudniu 2014 roku i napawał nadzieją, że koniec „wielkiej dziury” jest bliski. Tak się jednak nie stało. Inwestor zaskarżył korzystny dla miasta wyrok do sądu apelacyjnego, a rozprawa w tej sprawie jeszcze się nie odbyła.

– Okres oczekiwania w sądzie apelacyjnym wynosi ok. 14 miesięcy. Żeby tyle to nie trwało, prezydent wniósł do przewodniczącego wydziału o jak najszybsze wyznaczenie terminu rozprawy. Został on wyznaczony dość szybko, ale na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik pozwanej spółki przedstawił dokumenty wskazujące, że członek zarządu złożył rezygnację i spółka nie ma reprezentanta – relacjonował na sesji mecenas Andrzej Pomarański, który prowadzi sprawę z ramienia miasta.

– To jest wybieg, który ta spółka wielokrotnie stosowała w trakcie procesu i niestety konsekwencje takiej sytuacji nie są jednoznacznie określone w przepisach prawa. Sąd nie ma pola do manewru, musi w tym przypadku zawiesić postępowanie. Tak też się stało – dodaje mecenas.

Miasto złożyło więc do sądu rejestrowego wniosek o ustanowienie dla spółki kuratora. Jego zadaniem jest doprowadzenie do zwołania zgromadzenia wspólników i wyłonienia zarządu. – Kurator podejmował wiele czynności w tym kierunku, ale wspólnicy nie stawili się w wyznaczonym terminie. W związku z tym kurator wskazał sądowi, że nie ma możliwości wyłonienia zarządu, i wniósł o wykreślenie spółki z KRS-u bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego. Sąd początkowo przychylił się do tego wniosku, ale na skutek zaskarżenia uchylił to postanowienie. Powołał po raz kolejny kuratora, który jednak doprowadził do wyłonienia zarządu – przypomniał Pomarański.

Mecenas poinformował, że został złożony wniosek o podjęcie zawieszonego postępowania. – Trzeba zdawać sobie sprawę, że choć spółka ma obecnie zarząd, to nie mamy pewności, czy na pewno dojdzie do rozprawy apelacyjnej. Czy nie powtórzy się wcześniejsza sytuacja – zwraca uwagę. Czyli członek zarządu może znów w ostatniej chwili złożyć rezygnację i nie będzie przedstawiciela spółki w sądzie. Mecenas wspomniał, że były podejmowane próby zmiany przepisów prawa, żeby nie dochodziło do takich sytuacji. Nowelizacja ustawy nie weszła jednak w życie, skończyło się na projekcie.

Brakuje informacji

Z przedstawionych przez prezydenta na piśmie informacji o postępowaniu sądowym w sprawie „dziury”, które omówił na sesji mecenas, radni nie byli zadowoleni. Wskazali na pewne braki. – W kwestii rozgrodzenia terenu wokół fontanny nie podjął pan działania, żeby pomóc radzie miasta. Musieliśmy zwrócić się do wojewody i parlamentarzystów oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i udało się rozwiązać tę sprawę. Ale w kwestii, która leży wyłącznie w pana kompetencjach, czyli prowadzenie postępowania sądowego, dostajemy lakoniczną informację na pół strony, bez żadnej daty. Czy pan traktuje nas i mieszkańców poważnie, czy robi sobie żarty? – pytał prezydenta Szczepaniaka przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. Jego zdaniem zabrakło informacji, ile razy prezydent ponaglał sąd, powołując się na ważny interes miasta, aby wyznaczyć przyspieszony termin posiedzenia. W sprawie podejmowanych przez miasto działań kluczowe są też daty, a tych nie podano.

– Z tego pisma wynika, że nie wiadomo, kiedy i gdzie toczy się postępowanie i od 2014 roku nie ruszyliśmy o krok do przodu w sprawie rozwiązania problemu „dziury” w centrum miasta – zauważył Margielski. Zacytował też ostatnie zdanie z pisma, które brzmi: „Niezależnie od powyższego postępowania wszczynane są postępowania egzekucyjne przeciwko spółkom Dorex
i Development Otwock oraz prowadzone są postępowania przeciwko spółce Development Otwock w zakresie ich zobowiązań wobec miasta”.

– Nas interesuje, jaka jest wysokość tych zobowiązań, ile zalegają z opłatami za dzierżawę, którą pan podpisał ze spółką po 2 zł za m2 w centrum Otwocka za rok. Nie wspomniał pan, że były wszczynane egzekucje komornicze, spółka jest nieściągalna i miasto nie otrzymało ani złotówki z tych postępowań egzekucyjnych. Takie rzeczowe informacje proszę nam przekazać. Tymi, które otrzymaliśmy, można się podzielić, stojąc w kolejce po bułki w piekarni, a nie na sesji rady miasta, gdy poświęcamy tej sprawie jeden z punktów obrad – podsumował pismo prezydenta Margielski.

Zbigniew Szczepaniak nie odniósł się do tych słów na sesji, która po tym punkcie została przerwana. Radni zwrócili się do niego o uzupełnienie brakujących informacji. Do sprawy dziury z pewnością wrócą.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl