Zuchwałe włamania „na klamkę”

ZŁODZIEJKI WPADŁY W RĘCE STRÓŻÓW PRAWA.

Sukces policjantów z komisariatu w Wawrze! Wytropili złodziejki, które chodziły po blokach w Falenicy i szarpały za klamki w drzwiach. Otwarte mieszkania okradały i znikały z łupem. Kilka dni temu mundurowi zatrzymali dwie kobiety. Miały przy sobie biżuterię wartą ponad 17 tys. zł.

AGNIESZKA JASKULSKA

Ktoś szarpał za klamkę do mojego mieszkania”, „Zapomniałam zamknąć drzwi i ktoś wyniósł mi w biały dzień wszystko, co było w przedpokoju” – to najczęstsze tłumaczenia właścicieli mieszkań, którzy zostali okradzeni metodą „na klamkę”. Policja ostrzega, że choć włamywacze działają wszędzie, to jednak najatrakcyjniejsze są dla nich duże osiedla. Złodzieje często wybierają także osiedla domów jednorodzinnych.

Przestępcy dostają się na klatki schodowe i chodzą po korytarzach, naciskając po kolei klamki drzwi wejściowych do mieszkań. Podobnie robią w przypadku domów jednorodzinnych. Jeśli ktoś zapomniał zamknąć drzwi lub furtkę na klucz, po cichu wchodzą do środka i myszkują w przedpokoju, ale zdarza się, że wchodzą do wszystkich pomieszczeń. Najczęściej kradną przedmioty, które znajdują się w korytarzu, przedpokoju, np. telefon komórkowy, portfel, biżuterię.

Kilka dni temu w Wawrze grasowały dwie złodziejki, które okradały domy metodą „na klamkę”. – Policjanci z Wawra zostali zaalarmowani przez jednego z mieszkańców Falenicy, który zauważył, jak dwie kobiety chodziły po posesjach i szarpały za klamki drzwi. Sprawdzały w ten sposób, czy są one otwarte – mówi komisarz Joanna Węgrzyniak z komendy rejonowej Praga-Południe. Mundurowi pojechali w okolicę, którą wskazał mieszkaniec Falenicy. – Po kilku minutach funkcjonariusze namierzyli kobiety i je wylegitymowali. Okazało się, że to obywatelki Rumunii, które są poszukiwane do odbycia kar pozbawienia wolności – tłumaczy komisarz Węgrzyniak.

Rumunki zostały zatrzymane. Okazało się, że miały przy sobie sporą ilość różnego rodzaju biżuterii i monet. Wszystko wskazuje na to, że kobiety ukradły je w jednym z domów. – Właścicielka biżuterii i monet nawet nie wiedziała, że została okradziona. Jak przyznała kobieta, wyszła do ogródka i nie zamknęła drzwi do domu – tłumaczy komisarz Węgrzyniak.

Wartość skradzionych rzeczy to ponad 17 tys. zł. Dzięki czujności mieszkańca Falenicy, który powiadomił stróżów prawa, i szybkiej interwencji policjantów skradzione kosztowności wróciły do prawowitej właścicielki. Rumunki trafiły do aresztu, gdzie poczekają na proces.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl