Strasznie słodkie

OTWOCCZANKA I JEJ NIEZWYKŁE TORTY.

Szponiaste dłonie, kostropata sylwetka, rogaty łeb i głębokie spojrzenie, nad którym pną się jakieś niby-runiczne znaki – to mógłby być opis czarta albo bestii z horroru, tymczasem mowa o… wyjątkowym torcie. Inspirowane tytułowym bohaterem z filmu „Labirynt fauna” dzieło stworzyła Ola Wasilewicz z Otwocka. Za swoją pracę zdobyła właśnie Złoty Medal na Międzynarodowym Konkursie Dekoracji Cukierniczych „Expo Sweet”.

PRZEMEK SKOCZEK

Nie jestem cukiernikiem, tylko dekoratorem, a to spora róż-nica – zastrzega zdolna otwocczanka, która na co dzień wyczarowuje z karmelu i innych słodkich materiałów ozdoby ciastek
i tortów w kawiarni w otwockim parku miejskim. Trafiła tam przed kilku laty, trochę przez przypadek, w trudnym dla siebie momencie życia i nieoczekiwanie odnalazła nową pasję. Czy aby jednak na pewno nową?

Rozśmieszanie Pana Boga

Znacie to powiedzenie? „Jeśli chcecie rozśmieszyć Pana Boga, opowiedzcie mu o swoich planach”. Ola Wasilewicz zawsze marzyła o byciu artystką. Skończyła liceum plastyczne przy ul. Smoczej w Warszawie i wybierała się na studia na Akademii Sztuk Pięknych. Miała ambitne plany i szalone pomysły, ale życie zagrało jej na nosie i musiała je zweryfikować. Najpierw choroba, potem macierzyństwo sprawiły, że nie mogła pójść drogą, na której wcześniej się widziała.

To jednak „twarda laska”, nie poddaje się łatwo. Przez pewien czas pracowała jako szkoleniowiec w Polsacie, potem próbowała innych wyzwań, aż nieco poturbowana przez los wylądowała w popularnej kawiarni, gotowa pracować nawet przy myciu naczyń i sprzątaniu. Artystyczna dusza wzięła jednak górę.

– Zawsze coś tworzyłam, malowałam, lepiłam i gdy wpadła mi w ręce masa cukrowa, która jest jak plastelina, jak modelina, ręce same zaczęły działać. Tak się zaczęło, dla zabawy i zabicia czasu, ale bardzo szybko okazało się, że to daje mi ogromną frajdę i satysfakcję. I w ten sposób mogę łączyć ciekawą pracę ze sztuką, a możliwości materiałowe są niemal nieograniczone – opowiada Ola.

Tygrysek zjada Prosiaczka

Ozdobne babeczki, zabawne ciasta, fikuśne torty na różne okazje – to codzienne wyzwania dekoratorki. Robi to od ponad pięciu lat i wciąż jej się nie znudziło. – To bardzo kreatywna praca, pozwalająca rozwinąć skrzydła i puścić wodze fantazji. Często ludzie mają konkretne życzenia, dla dzieci to najczęściej postaci z bajek, dorośli lubią zaszaleć przy okazji urodzin czy wieczorów panieńskich i kawalerskich. Nie brakuje kontrowersji i sprośności, jak trumny albo elementy damskiej i męskiej anatomii – przyznaje Ola.

– Jeden z najoryginalniejszych tortów, jakie zamówiono, miał przedstawiać bohaterów z „Kubusia Puchatka”, ale potraktowanych nieszablonowo, ponieważ Tygrysek pożerał Prosiaczka i była to krwawa jatka – wspomina ze śmiechem. – Najbardziej lubię jednak, gdy dostaję ogólne instrukcje czy temat, ale poza tym mam wolną rękę. Mogę się wykazać własną inwencją i bardzo mnie to ekscytuje, zwłaszcza jak widzę potem zaskoczenie i radość klienta – dodaje.

Z czego powstają takie artystyczne cukiernicze cudeńka?

W tych pracach wszystkie elementy są jadalne. To m.in.: karmel, masa cukrowa, czekolada, biszkopty, chałwa turecka, wafer paper. Wykorzystuje się też barwniki, specjalne spożywcze farby. Ola przyznaje, że często eksperymentuje i opracowuje własne patenty, zależnie od potrzeb i okoliczności. Szczegółów oczywiście nie chce zdradzać. – Cały czas się uczę, poznaję nowe techniki, umiejętności, materiały. Na szczęście nie wszystko jeszcze umiem, bo to pozwala mi się wciąż rozwijać – zaznacza.

Upór się opłacił

Niemal od początku swojej dekoracyjnej przygody Ola Wasilewicz stawiała sobie duże wyzwania konkursowe, przede wszystkim związane z corocznym „Expo Sweet” w Warszawie. Konserwatywna myśl tortowych twórców, dominująca wciąż w branży, to tradycyjne w kształcie wypieki, zazwyczaj owalne i kilkupiętrowe. Takie też było jej pierwsze konkursowe dzieło, zainspirowane zimową olimpiadą w Soczi. Na torcie, niczym na wielkiej śnieżnej górze, zmagali się mali sportowcy, od saneczkarzy, po skoczków narciarskich. Jurorzy tej pracy nie docenili, ale goście targów już tak i Ola wróciła do Otwocka z Nagrodą Publiczności. – Radość była wielka i ambicje podkręcone, ale już wtedy zaczęłam myśleć o tym, że takie tradycyjne w formie torty, nawet najpiękniej zdobione, to dla mnie za mało. Że chcę tworzyć w trójwymiarze prawdziwe cukiernicze rzeźby! – wspomina zdolna dekoratorka.

Tak powstało kilka kolejnych niezwykłych prac, m.in. Baba Jaga i egzotyczna dalekowschodnia księżniczka. Budziły one powszechny zachwyt, ale konkursowi jurorzy kręcili nosami. – Takie prace były nieco szokujące. „Jak to pokroić?!”, „Jak to jeść?!” – pytali i podkreślali niepraktyczność takich rzeźbiarskich tortów. Ja jednak trwałam przy swoim i ten upór teraz się opłacił! – cieszy się Ola.

Tematem tegorocznej edycji „Expo Sweet” było fantasy i każdy z około 60 uczestników z wielu krajów Europy mógł rozwinąć skrzydła. Na wystawie najczęściej pojawiały się postaci z filmów, m.in. „Władcy pierścieni” i serii o Obcym. Były bardzo udanie sportretowane, ale jednak odtwórcze.

– Wydaje mi się, że poza samym wykonaniem jurorzy (a było to grono międzynarodowe) docenili właśnie fakt, że stworzyłam coś własnego, co było jedynie zainspirowane filmową postacią, a nie jej kopią. Złoty medal dla mnie świadczy też o pewnej zmianie w myśleniu o tej sztuce, skoro estetyka wzięła górę nad praktyczną oceną tortu – zwraca uwagę.

Cóż, rzeczywiście niezwykły faun Oli to mało apetyczny smakołyk i niejedna osoba raczej wzdryga się na myśl, że na talerzu dostaje np. dłoń z chudymi palcami o długich szponach. Tego tortu jednak nikt jeść nie zamierza. To dzieło sztuki i jako takie ma swoje eksponowane miejsce w otwockiej kawiarni, gdzie każdy może przyjść i podziwiać kunszt dekoratorski naszej mistrzyni. Co wymyśli za rok? Tego jeszcze nie wie, ale na pewno znów nas czymś zaskoczy.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl