Nielegalna hodowla psów w bloku

ZWIERZĘTA ŻYŁY W SKANDALICZNYCH WARUNKACH!

W małym mieszkaniu Sara O. trzymała kilkanaście rasowych owczarków border collie. Zwierzęta były zamknięte w ciasnych klatkach i kojcach, niektóre były martwe, wokół walały się odchody, gnijące warzywa, owoce i resztki jedzenia. Taki widok zastały służby, które wezwali sąsiedzi kobiety. Z lokalu wydobywał się fetor, od którego zbierało się na wymioty. Strażacy musieli tam wejść w aparatach tlenowych!

AGNIESZKA JASKULSKA

DATA PUBLIKACJI W “LINII OTWOCKIEJ”: 3 KWIETNIA 2018 r.

Kobieta raczej stroniła od ludzi. 51-letnia mieszkanka Otwocka uczucia przelała na zwierzęta. W ciasnym mieszkaniu w bloku przy ul. Górnej w Otwocku Sara O. urządziła hodowlę rasowych owczarków border collie. Hodowla była zarejestrowana od 2000 r. w Związku Kynologicznym w Polsce. Psy z hodowli Sary O. odnosiły sukcesy i zdobywały wiele nagród. Kobieta jeździła z nimi na różne wystawy w całym kraju.

Sara O. dbała o swój interes. Jednego szczeniaka z rodowodem sprzedawała nawet za 3 tys. 500 zł. To był dochodowy biznes, bo w ciągu roku w jej mieszkaniu przychodziło na świat wiele szczeniąt. Jednak nie wszystkie przeżywały…  Na swojej stronie internetowej kobieta podkreślała, że pieski mają dobre warunki: „(…) w lecie korzystamy z dwóch działek, pierwsza usytuowana jest w Zalesiu koło Stanisławowa, druga w Sufczynie koło Kołbieli. Na stałe mieszkamy w Otwocku koło Warszawy”.

„Ariel, ty ch…”

– Sara O. wprowadziła się do mieszkania w naszym bloku jakieś 10 lat temu z kilkoma psami. Od początku z nią i jej zwierzętami były problemy. Od tego czasu nikt nie miał spokoju, nawet w nocy, bo w mieszkaniu było coraz więcej zwierząt. Nikt jednak nie przypuszczał, że jest ich tak dużo w około 46-metrowym lokalu – podkreśla sąsiadka.

Inni mieszkańcy dodają: – Z jej mieszkania wydobywał się okropny fetor, aż zatykało i mdliło. Latem nie można było otworzyć okna, bo smród i robactwo wdzierały się do naszych mieszkań. Po korytarzu walały się kłęby psiej sierści, przez którą również często psuła się winda. Ciągle trzeba było sprzątać, bo psy załatwiały się w windzie i na korytarzu albo na placu zabaw. W nocy zwierzęta ujadały, słychać było trzaskanie klatkami, rzucanie jakimiś przedmiotami, wulgarne krzyki do psów, najczęściej „Ariel, ty ch…” – wyliczają sąsiedzi Sary O.  I podkreślają, że w bloku mieszka wiele rodzin z dziećmi.

– Informowaliśmy o hodowli chyba wszystkich, m.in. sanepid, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, straż miejską, Związek Kynologiczny, urząd miasta, policję, a nawet nadzór budowlany – wylicza Mateusz Kulesza, administrator budynku. – Stróże prawa wiele razy interweniowali, ale nic się nie zmieniło, bo kobieta tuż przed kontrolą służb ukrywała część psów poza mieszkaniem – podkreśla. – Dla mieszkańców była to gehenna, która trwała latami. Wiele razy próbowali oni rozmawiać z Sarą O., ale to nic nie dawało – dodaje Kulesza.

Koniec końców policja skierowała sprawę do sądu (chodzi o zakłócanie porządku i ciszy nocnej). Oskarżycielem posiłkowym jest wspólnota mieszkaniowa. Jednak od kilku miesięcy sąd nie wyznaczył kolejnego terminu i sprawa utknęła w martwym punkcie. – Musiała stać się tragedia, aby kilkanaście rodzin mieszkających w bloku pozbyło się psiego problemu i zaznało spokoju – dodaje administrator.

Interwencja służb

– Na początku marca wezwaliśmy karetkę pogotowia, bo kobieta bardzo źle wyglądała, ale Sara O. nie wpuściła nikogo do domu – podkreślają sąsiedzi. – Ostatnio nikt jej nie widział. Braliśmy pod uwagę najgorszy scenariusz. Poza tym w mieszkaniu były psy, które ujadały, a fetor wydobywający się z mieszkania na korytarz był nie do zniesienia – mówią mieszkańcy bloku przy ul. Górnej. W czwartek, 22 marca około godz. 10 sąsiedzi Sary O. wezwali policję. – Otrzymaliśmy zgłoszenie o kobiecie, która od dłuższego czasu nie wychodzi z domu i prawdopodobnie potrzebuje pomocy – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze i karetka pogotowia. Kobieta nie otwierała drzwi. Dlatego do akcji wkroczyli strażacy, którzy przy pomocy podnośnika weszli na balkon na trzecim piętrze. – Kobieta znajdująca się w mieszkaniu była przytomna, ale nie mogła się poruszać – mówi mł. kpt. Maciej Łodygowski z otwockiej straży pożarnej.

– Z powodu fatalnych warunków sanitarnych, które panowały w mieszkaniu, musieliśmy ewakuować ją na zewnątrz. Dopiero tam można było udzielić jej pomocy. Kobieta została zabrana do szpitala – dodaje mł. kpt. Łodygowski.

Żywe i martwe psy

Na miejscu interweniowali również pracownicy wydziału ochrony środowiska w Otwocku, którzy zostali powiadomieni przez policję o znajdujących się w mieszkaniu zwierzętach. – W lokalu przebywało 11 dorosłych psów, dziewięć żywych szczeniaków i jeden martwy szczeniak – tłumaczy Paulina Jaworek z Biura Komunikacji Społecznej UM.

– Sześć dorosłych psów przetrzymywanych było w prowizorycznych boksach i klatkach, bez możliwości wydostania się z nich. Cztery psy biegały po mieszkaniu, kolejny pies był zamknięty w łazience.

10 szczeniaków z dwóch miotów przebywało w prowizorycznych boksach, bez dostępu do karmiących je matek. Szczenięta nie miały również dostępu do pożywienia i wody. Wszystkie psy były osowiałe, lękliwe, wychudzone, co świadczyło o wy-głodzeniu. Niektóre były schorowane, z widocznymi guzami lub łysiejącymi miejscami na skórze – wylicza Paulina Jaworek. I dodaje: – W mieszkaniu panował skrajny nieporządek, silnie wyczuwalny był fetor. We wszystkich pomieszczeniach zalegały m.in. odpady komunalne, gospodarcze, resztki ludzkiego pożywienia, artykuły gospodarstwa domowego i codziennego użytku. We wszystkich pomieszczeniach i na matach zwierząt zalegały fekalia. Zwierzęta były przetrzymywane w niewłaściwych warunkach, w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa – zaznacza Paulina Jaworek.

Zwierzęta trafiły do Warszawy

Na miejsce wezwano pracowników Straży dla Zwierząt w Polsce (w ramach obowiązującego porozumienia z 28 lutego 2018 r.). Psy zostały przewiezione do siedziby straży przy ul. Wolskiej w Warszawie. – Martwy szczeniak również został zabezpieczony i przewieziony do pojemnika na odpady zwierzęce przy ul. Kraszewskiego. Pojemnik jest opróżniany, a martwe zwierzęta są odbierane w celu utylizacji przez firmę działającą na podstawie umowy z Urzędem Miasta Otwocka – podkreśla Paulina Jaworek. I dodaje, że psy należące do Sary O. zostały czasowo odebrane właścicielce (na podstawie decyzji Prezydenta Miasta Otwocka z 22 marca). Psy wrócą do kobiety, jeśli tak orzeknie sąd lub postępowanie karne w jej sprawie zostanie umorzone.

– Do tego czasu będą przebywały w siedzibie Straży dla Zwierząt w Polsce – zapewnia Jaworek.

Nielegalna hodowla w bloku

Nadkomisarz Daniel Niezdropa tłumaczy, że postępowanie jest w kierunku znęcania się nad zwierzętami. – W mieszkaniu 51-latki policja interweniowała wiele razy, m.in. w związku z zakłócaniem ładu i porządku, hałasowaniem, zakłócaniem spokoju innym mieszkańcom budynku – przyznaje nadkom. Niezdropa. – Sprawa znalazła finał w sądzie. W mieszkaniu funkcjonariusze przeprowadzili również kontrole, m.in. ze strażą miejską i inspektorami TOZ-u. Podczas nich nie odnotowano żadnych uchybień czy zaniedbań. Zwierzęta były zadbane, przebywały w dobrych warunkach. Nie było również zastrzeżeń co do dokumentów dotyczących psów – wylicza nadkomisarz.

Teraz sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Otwocku. – Na razie stan zdrowia kobiety nie pozwala na jej przesłuchanie – tłumaczy prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. – Wyjaśniamy, dlaczego kobieta w małym mieszkaniu w bloku i w nieodpowiednich warunkach przetrzymywała tak dużą liczbę zwierząt. Profesjonalna hodowla musi spełniać standardy, m.in. zwierzęta muszą mieć zapewnione higieniczne warunki utrzymania, należytą pielęgnację, właściwe żywienie. Prowadzenie hodowli w mieszkaniu w bloku jest nielegalne. Lokal mieszkalny może być użytkowany wyłącznie jako mieszkanie, nie można w nim prowadzić hodowli zwierząt. Utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania oznacza, że właściciel znęca się nad zwierzęciem – zaznacza prokurator rejonowy.

Jolanta Łubkowska podkreśla, że do czasu wyjaśniania sprawy psy, które trafiły do Straży dla Zwierząt, nie mogą zostać przekazane do adopcji. – Jeśli do sądu trafi akt oskarżenia, to sąd może orzec m.in. o odebraniu kobiecie zwierząt. Może także wydać zakaz posiadania zwierząt, a nawet zakazać działalności hodowlanej – tłumaczy prokurator rejonowy.

Śmierdzący bałagan

Mateusz Kulesza dodaje: – Posprzątaliśmy korytarze, windę, wycieraczki, ale fetor znowu wydobywa się z mieszkania, gdzie został bałagan, gnijące biologiczne odpadki, rozkładające się fekalia. Stan prawny lokalu nie jest uregulowany, ale liczymy na to, że rodzina Sary O. pomoże nam posprzątać ten śmierdzący bałagan i że ta hodowla nigdy już tu nie wróci – podkreśla Mateusz Kulesza. – Dopiero teraz, kiedy psy zostały zabrane, mieszkańcy mają spokój. Nie wyobrażamy sobie, aby ta hodowla tu wróciła! – dodaje sąsiad.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl