Koniec z festynami?

OTWOCCZANIE TĘSKNIĄ ZA MASOWYMI IMPREZAMI.

„Znów nie było majówkowego festynu w parku”, „Skandal”, „Chcemy plenerowych imprez w Otwocku” – od takich głosów zaroiło się w długi weekend w dyskusjach prowadzonych na żywo i na forach internetowych. – Z naszym budżetem mamy prosty wybór: albo jeden festyn, albo wiele imprez w ciągu roku. Stawiamy na to drugie – tłumaczy dyrekcja Ośrodka Kultury i Sportu.

PRZEMEK SKOCZEK

Plenerowe zabawy w parku miejskim od lat były stałym punktem w kalendarzu otwockich imprez. Przynajmniej dwie: majówkowa i na zakończenie lata, z obowiązkowym koncertem na finał. Mieszkańcy w większości lubią taką formę rozrywki. Nawet jeśli pomarudzą na ceny w strefie zabaw dla dzieci, co roku wracają i dobrze się bawią.

Szczególnie udane były dwa ostatnie sezony. W 2016 roku, gdy Otwock świętował 100-lecie, nie tylko miasto przygotowało wielką pompę z koncertami Maryli Rodowicz i Lao Che, ale odbyły się też dwie duże imprezy gościnne: „Lato z Radiem” i Dożynki Wojewódzkie. Rok później na Dzień Dziecka festyn współorganizował Polsat, stawiając w parku gigantyczną scenę i zapraszając plejadę gwiazd. Dlatego teraz niedosyt jest jeszcze większy. Oczywiście przeciwników tej formy rozrywki nigdy nie brakowało. Niektórzy po prostu omijali festyny z daleka. Inni argumentowali, że to przerost formy nad treścią i wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Więcej znaczy lepiej

– Masowe imprezy są bardzo kosztowne. Jedna, zrobiona solidnie, to wydatek rzędu minimum 100 tys. zł. Dziś może nawet więcej, ponieważ ze względu na zagrożenie terrorystyczne zaostrzono przepisy dotyczące bezpieczeństwa i są one rygorystycznie przestrzegane. Chodzi m.in. o specjalne wygrodzenie terenu imprezy, wynajęcie ochrony z prawdziwego zdarzenia – wyjaśnia p.o. dyrektora Ośrodka Kultury i Sportu (dawne OCK) Sebastian Rakowski.

Dodaje on, że w projekcie budżetu festyn był uwzględniony. Rada miasta obcięła jednak 200 tys. zł i z masowej imprezy zrezygnowano. – Jeśli zdecydowałbym inaczej, musiałbym np. zlikwidować część sekcji w naszych placówkach albo nie zatrudniać przez rok reżyserów w teatrze i nie byłoby spektakli. Co jest ważniejsze? Ta stała, dość prężna działalność czy jeden festyn? – pyta retorycznie.

Rakowski stawia sprawę jasno. Przy obecnym poziomie finansowania imprez masowych na skalę, do jakiej przyzwyczaili się otwocczanie, nie będzie. – W 2016 roku dotacja z miasta na działalność kulturalną wyniosła 2 mln 60 tys. zł, przed rokiem około 1 mln 900 tys. zł, a w tym roku 1 mln 850 tys. zł. W tym czasie powstał jednak teatr, którego utrzymanie jest kosztowne. Dotacja z miasta idzie w większości na pokrycie bieżących kosztów: utrzymanie obiektów (teatr, Muzeum Ziemi Otwockiej, Kluby Smok i Mlądz – przyp. red.) i pensje. Dlatego priorytetem jest działalność komercyjna. Aby móc funkcjonować, musimy zarabiać. Szkoda, że przy konstruowaniu budżetu nie ma wymiany informacji między nami a radą. Nie zaprasza się nas, nie rozmawia z nami, radni robią, co chcą, bez konsultacji – zarzuca Rakowski.

Mimo wszystko OKiS planuje otwarte wydarzenia plenerowe na skwerze obok teatru, tak jak w poprzednim roku. Najbliższa impreza to Dzień Dziecka.

Rada nie jest rada

Rada miasta widzi sprawę inaczej.

– Jako przewodniczący komisji kultury nie jestem zadowolony ze sposobu oraz jakości wykonywania przez prezydenta zapisów budżetowych dotyczących sfery kulturalnej w mieście – zaznacza Jarosław Łakomski. – Jeśli spojrzymy z perspektywy ostatnich dwóch lat, budżet OCK (obecnie OKiS) wzrósł o przeszło 700 tys. zł (oczywiście zawierają one środki na kino, które ma także dochody własne) plus 100 tys. zł na sport. Mimo to co roku imprez kulturalnych jest coraz mniej, praktycznie nie istnieją imprezy sportowe organizowane przez miasto. Wielokrotnie interweniowaliśmy w tej sprawie na komisjach, rozmawialiśmy z osobą pełniącą obowiązki dyrektora OKiS-u. Jedynym argumentem, który słyszymy, jest wspomniany „brak środków”. Biorąc pod uwagę fakt, że w poprzedniej kadencji rada miasta przekazała 5 mln 256 tys. 150 zł, a w obecnej dostaliśmy 7 mln 420 tys. 148 zł, argument o braku pieniędzy nie może być traktowany poważnie – tłumaczy Łakomski. – Jako radni nie mamy uprawnień pozwalających na weryfikację sposobu i jakości wydatkowania publicznych pieniędzy w OKiS-ie. Ma je prezydent, ale brak właściwej kontroli i nadzoru z jego strony nie pozwala na dobre funkcjonowanie tych jednostek – twierdzi radny.

To kwestia priorytetów

Wydział kultury urzędu miasta za brak imprez masowych czy plenerowych obwinia jednak radę miasta.

– Imprezy są co roku wpisywane do budżetu miasta oraz planów wydarzeń przedstawianych przez wydziały i OKiS radnym. Niestety, plany realizowania jakichkolwiek większych wydarzeń w mieście spotykają się z brakiem zrozumienia wśród radnych – ocenia Andrzej Wysoczański, naczelnik wydziału kultury. – Ich polityka budżetowa skierowana jest na inne cele, do czego oczywiście mają prawo. Wysokość środków przeznaczanych na kulturę, sport i turystykę wyraźnie wskazuje na fakt, że te działania nie są priorytetami. W tym roku wydział, którym kieruję, prawdopodobnie nie będzie organizował żadnych kulturalnych imprez plenerowych poza uroczystościami listopadowymi związanymi z setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, czego bardzo żałuję. Odbywać się będą jednak wydarzenia, które są przez nas dofinansowywane, np. Europejski Festiwal Muzyczny, Festiwal Świdermajer, Blues Bazar, imprezy sportowe, realizacja plaży miejskiej, Kina z Klimatem i wiele innych – tłumaczy.

Ale czy to mieszkańcom wystarczy? Czekamy na opinie Czytelników.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl