Komu kajak z urzędu?

OTWOCK: MIASTO POPŁYNĘŁO NA ZAKUPACH.

Już pięć lat temu urząd miasta kupił kajaki, ale zbytnio się tym nie chwalił, choć to zakupy za publiczne pieniądze. Potem ślad po nich zaginął aż do teraz. Z dwóch kajaków został jeden i dopiero gdy sprawą zainteresowała się „Linia”, został on przetransportowany na teren urzędu z prywatnej posesji, gdzie leżał od dwóch lat.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Okazuje się, że każda pora na kupno kajaka jest dobra, nieważne, czy zima, czy lato. Urząd miasta zakupił taki sprzęt 30 grudnia 2013 r. Dwa kajaki kosztowały wtedy 2 tys. 848 zł. Poza tym kupiono sprzęt na imprezy sportowe i rekreacyjne za 11 tys. 690 zł. Sprawą zainteresowali się radni z komisji kultury, sportu i turystyki, którzy chcieli dowiedzieć się od naczelnika wydziału kultury i promocji w urzędzie miasta, gdzie jest ten sprzęt i czy to prawda, że kajaki są u osób trzecich.

– Jeśli chodzi o sprzęt, to funkcjonuje on na plaży miejskiej i jest na stanie urzędu. Rzeczywiście dwa kajaki są u osoby prywatnej (przed domem byłego pracownika urzędu miasta, który mieszka w Józefowie – przyp. red.), ale tylko dlatego, że w urzędzie nie mamy ich gdzie trzymać – odpowiedział na komisji, która odbyła się pod koniec kwietnia, naczelnik Andrzej Wysoczański.

Radny Krzysztof Kłósek dopytywał, na podstawie jakiej procedury kajaki zostały przekazane osobie prywatnej i jakie przepisy pozwoliły na to, żeby majątek miasta był u niej przechowywany. – Jeśli pan wymyśli w urzędzie miasta magazyn, to kajaki jutro przyjadą. One są dostępne w każdej chwili. Jeśli ma pan ochotę z nich skorzystać, proszę złożyć wniosek. Wtedy dostanie pan kajak, tylko proszę zapewnić własny transport – odpowiedział Wysoczański.

Padło też pytanie o to, w jakim celu urząd miasta je kupił. – Chyba nikt z nas nie zdawał sobie sprawy, że urząd będzie kupował kajaki. Czy były planowane jakieś spływy po ul. Armii Krajowej przed wybudowaniem odwodnienia? – żartował Kłósek. – O to, dlaczego kupiono kajaki, musi pan pytać moich poprzedników. Jeśli mają państwo możliwość albo chęć popływania, to są one w każdej chwili do dyspozycji – powtórzył naczelnik.

Przewodniczący komisji kultury przyznał, że dwa lata temu widział, jak kajaki leżały na plaży miejskiej. Ale czy mieszkańcy zdawali sobie sprawę, że są one własnością urzędu i korzystanie z nich powinno być bezpłatne, tego nie wiadomo. – Nie widziałem, żeby ktoś na nich pływał, potem jakoś zaginęły i nikt nie wiedział, gdzie są – opowiadał przewodniczący komisji kultury Jarosław Łakomski.

Jak tłumaczył naczelnik Wysoczański, kajaki powinny być na posesji byłego pracownika urzędu miasta. Poszliśmy tym tropem i skontaktowaliśmy się z nim. Potwierdził, że kajak jest, ale tylko jeden, i to bez wioseł. Nie jest on oznakowany, że jest własnością miasta. – Gdy poprzedni zarządca plaży „zwijał” się we wrześniu, nie było gdzie tego kajaka trzymać. Wtedy go zabraliśmy. Stoi u mnie już od dwóch lat. Kiedy odchodziłem z urzędu, poprosiłem, żeby go zabrano, bo ja go nie chcę. Ale trzeba go dużym samochodem przewieźć – przyznał w rozmowie z „Linią” były pracownik magistratu.

Nie wiadomo, co stało się z drugim kajakiem. Gdy zaczęliśmy interesować się sprawą, w ubiegłym tygodniu błyskawicznie udało się przetransportować kajak na teren urzędu (patrz foto). I wtedy naczelnik Wysoczański zapewniał: – Mam na stanie jeden kajak. Drugi jest zdjęty ze środków trwałych, więc podejrzewam, że musiał zostać uszkodzony. Przy niskim stanie wody w Świdrze kajaki często się niszczą – sugeruje Wysoczański. Zwrócił też uwagę, że nie wiadomo, kto i kiedy go zniszczył.

Dobra wiadomość jest taka, że jeden kajak jest do dyspozycji mieszkańców. Trzeba tylko samemu zapewnić transport. Jeśli ktokolwiek chciałby się przepłynąć urzędowym kajakiem, może go wypożyczyć, zgłaszając wcześniej taką chęć w wydziale kultury. A wiosła są podobno w jednej z urzędowych piwnic.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl