Wielka dziura to samowola budowlana!

MIASTO ODZYSKAŁO CZĘŚĆ NIEDOKOŃCZONEJ GALERII W CENTRUM.

Ubiegły tydzień należał do wielkiej dziury. Najpierw wszystkich zelektryzowała informacja, że niedokończona budowa galerii handlowej w centrum Otwocka jest samowolą budowlaną. Na drugi dzień okazało się, że miasto wygrało w sądzie sprawę o odzyskanie prawa własności do części nieruchomości. Jakie jeszcze tajemnice skrywa wielka dziura?

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Niedokończona budowa galerii handlowej, którą mieszkańcy nazwali „wielką dziurą”, straszy w centrum i szpeci miasto od ponad 12 lat. Ale czy rzeczywiście otwocczanie byli i są skazani na taki widok? Zdaniem przewodniczącego rady miasta Jarosława Margielskiego, który przeanalizował sprawę, tak nie jest.

Przeprawy z planem

Na posiedzeniu komisji gospodarki miejskiej 6 czerwca Margielski przedstawił dokumenty, które jak zapewnił, konsultował z ekspertami z branży budowlanej. Wynika z nich, że inwestycja jest samowolą budowlaną, bo od początku nie była realizowana zgodnie z projektem! Jak wynika z map, które przeanalizował i zaprezentował na komisji Margielski, linia nieprzekraczalna zabudowy obowiązująca w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego została przekroczona prawie z każdej strony (od ul. Staszica o ok. 9,5 m, od ul. Powstańców Warszawy o ok. 2 m, od ul. Andriollego o ok. 4-5 m).

Dlaczego dopiero teraz się o tym dowiadujemy? Czy nikt o tym wcześniej nie wiedział? Te pytania zadaliśmy już po komisji nieobecnemu na posiedzeniu wiceprezydentowi Otwocka Piotrowi Stefańskiemu (patrz ramka). Z urzędu miasta otrzymaliśmy też informację, że miasto złożyło do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wniosek o kontrolę inwestycji w 2010 roku. Odbyła się ona 26 sierpnia 2010 roku, a urząd jest w posiadaniu protokołu pokontrolnego. Dlaczego więc do tej pory milczał w tej sprawie?

Przewodniczący rady miasta zwrócił też uwagę, że od początku obecnej kadencji (od 2015 r.) prezydent forsował zmianę obowiązującego miejscowego planu dla centrum Otwocka. Projekt nowego planu, w którym mieści się wielka dziura, zakłada prawie dwukrotne zwiększenie obszaru pod handel wielkopowierzchniowy kosztem istniejącego terenu zielonego i fontanny. Ale, co podkreślił Margielski, zmienia też przebieg nieprzekraczalnej linii zabudowy w taki sposób, aby to, co już powstało na terenie wielkiej dziury, było możliwe do zalegalizowania.

– Gdyby radni zgodzili się na propozycję prezydenta i uchwalili ten plan, dla Otwocka byłaby to katastrofa. Miasto dałoby inwestorowi narzędzia, aby ten po przegranym procesie wziął odszkodowanie za wybudowane dotychczas naniesienia. Bo tylko ze zmienionym planem mógłby zalegalizować to, co jest obecnie wybudowane. Naniesienia na całości nieruchomości zostały wycenione w 2009 roku na ok. 26 mln zł. Nie wiem więc, dlaczego prezydent forsuje rozwiązanie wysoce szkodliwe dla miasta – dziwi się Margielski. O to też zapytaliśmy wiceprezydenta (patrz ramka).

W lutym br. radni z komisji ochrony środowiska, po kolejnej próbie zmian w planie, złożyli do prezydenta wniosek o wstrzymanie prac nad planem centrum do czasu rozstrzygnięcia sporu sądowego (o wygaszenie inwestorowi prawa użytkowania wieczystego dla części wielkiej dziury).

Kontrowersyjne pozwolenie

Na komisji przewodniczący rady miasta poinformował, że 4 czerwca wiceprezydent Stefański w obecności mecenasa urzędu miasta spotkał się z inwestorem niedokończonej galerii Zbigniewem Baranowskim i przedstawicielami funduszu inwestycyjnego. Na to spotkanie był też zaproszony Margielski, ale z niego wyszedł, tłumacząc, że nie został upoważniony przez radę miasta do uczestniczenia w rozmowach, które według niego powinny odbywać się nie w zaciszu gabinetów, ale na komisji rady miasta.

Członkowie komisji gospodarki miejskiej wysłuchali tych informacji z niedowierzaniem. Do tej pory nie mieli o tym pojęcia. – Dowiedzieliśmy się porażających rzeczach, tu trzeba powiadomić odpowiednie służby – komentowała wiceprzewodnicząca rady miasta Magdalena Nowak.

Do tablicy został wywołany radny Dariusz Piętka, który pracował w starostwie w czasie, gdy na wniosek spółki Dorex było procedowane pozwolenie na budowę dla galerii. – Nie wiedziałem nic o tym, że została przekroczona linia zabudowy – zapewnił na wstępie. – Może mam wiele informacji na ten temat, ale niestety nie mogę o wszystkim mówić, bo obowiązuje mnie ochrona danych w starostwie – wyjaśnił Piętka. – Jeśli chodzi o to pozwolenie na budowę galerii, od początku było ono kontrowersyjne. To było jeszcze za kadencji prezydenta Andrzeja Szaciłły. Został złożony wniosek o pozwolenie na budowę, w którym, jak wynikało z projektu zagospodarowania i projektu budowlanego, linie zabudowy we wszystkich granicach, oprócz tej od strony terenu zielonego, zostały znacznie przekroczone. Była już przygotowana przeze mnie decyzja odmowna, jednak inwestor wycofał wniosek dzień wcześniej, zanim została ona podpisana. Po około pół roku inwestor przyniósł obowiązujący do dzisiaj projekt, w którym obiekt zgadzał się z linią zabudowy. W jaki sposób zostało to zrealizowane, tego już nie badałem. Od tego jest nadzór budowlany, teren był ogrodzony – mówił na komisji Dariusz Piętka.

Galeria do rozbiórki?

Co dalej? – Przede wszystkim trzeba zgłosić zawiadomienie do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB). 6 czerwca w imieniu Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość zrobił to radny Jarosław Łakomski. Takie zawiadomienie wysłał też do wiadomości Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego i wojewody mazowieckiego, żeby w Otwocku, gdzie nikt o niczym nie wie, taki stan rzeczy przypadkiem się nadal nie utrzymywał się – poinformował Margielski.

– Samowola budowlana będzie stwierdzona, gdy na miejsce uda się inspektor i zostanie wszczęte postępowanie. Nie ma procedury legalizacyjnej, jeśli coś jest wybudowane niezgodnie z planem miejscowym i wykracza poza nieprzekraczalną linię zabudowy. Zwykle kończy się to decyzją o rozbiórce– uważa Margielski.

Wygrana w sądzie

Czy to oznacza, że wielka dziura zniknie? Na pewno spółka Development Otwock (wcześniej Dorex) utraciła prawo użytkowania wieczystego do ok. 2/3 obecnie ogrodzonego terenu, co okazało się dzień po komisji gospodarki.

– Tak jak przekonywał współpracujący z urzędem miasta mecenas Mariusz Pomarański, wygraliśmy sprawę i na mocy wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie 7 czerwca miasto po 12 latach odzyskało nieruchomości, które poprzednie władze oddały w użytkowanie wieczyste nierzetelnemu inwestorowi – spółce Dorex. Wyrok jest prawomocny! – informuje Paulina Jaworek z biura komunikacji społecznej otwockiego urzędu. Sprawa w sądzie apelacyjnym trwała trzy i pół roku (wcześniej w sądzie okręgowym cztery lata). Próbowaliśmy telefonicznie skontaktować się ze Zbigniewem Baranowski, ale bez powodzenia.

Miasto nadal nie posiada praw do ok. 1/3 terenu, tj. działki znajdującej się w środku ogrodzonego terenu (patrz ramka). W drodze licytacji komorniczej nabyła ją w 2012 r. najpierw spółka Orphea, która później sprzedała prawa do nieruchomości spółce Delta. Dla tej działki wojewoda uchylił decyzję o pozwoleniu na budowę (dla pozostałych nieruchomości jest ona nadal ważna). – Jedyną skuteczną drogą rozwiązania problemu dziury jest wywłaszczenie na cel publiczny z wykorzystaniem zapisów ustawy o rewitalizacji. I tę drogę powinniśmy teraz obrać – uważa Margielski.

Czekaliśmy na wyrok sądu

Udało się nam porozmawiać z wiceprezydentem Otwocka Piotrem Stefańskim i zadać mu kilka pytań.

Dlaczego nikt do tej pory nie zgłaszał, że w centrum miasta mamy samowolę budowlaną?
– My to mamy zgłaszać? Przecież nadzór budowlany jest od tego, żeby kontrolować budowę, jeżeli było to zauważone na etapie kontroli prowadzonej przez PINB, jak tylko fundamenty wyszły z ziemi.

Skoro było to zauważone, dlaczego pan o tym nie mówił?
– Do czasu dzisiejszej rozprawy (7 czerwca – przyp. red.) nie można było nic powiedzieć. Przyjęliśmy z mecenasem Pomarańskim stanowisko, że nie informujemy o żadnych szczegółach dotyczących budowy, żeby druga strona nie wiedziała, jakie mamy zamierzenia i nie mogła przygotować się do ewentualnego manewru. Nie mówiliśmy więc ani o tym, że inwestycja jest poza linią zabudowy, ani że pozwolenie na budowę zostało cofnięte.

A dlaczego proponowano radnym zmianę planu, która zakładała dostosowanie samowoli budowlanej do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego?
– Zmiana planu była zrobiona na wniosek inwestora. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to zakładała.

Czyli miasto popiera te zmiany?
– Nie można było złożyć innego wniosku, żeby nie przygotować drugiej strony do działań, które mogły ukrócić apelację.

To wygląda jakby miasto działało na korzyść inwestora.
– Może tak to wygląda, ale tak nie jest. Plan został złożony zgodnie z wnioskiem. Radni też koniecznie chcieli uchwalać ten plan, żeby zostawić teren zielony na całości. Takie wnioski komisji były. Gdybyśmy go nie dali, byłby zarzut, że nie został przedstawiony. Natomiast my przedstawiliśmy plan z wnioskami, które zostały do niego złożone.

Czemu miało służyć pana poniedziałkowe spotkanie ze Zbigniewem Baranowskim?
– Pan Baranowski bardzo mnie rozśmieszył, bo powiedział, że koniecznie chce się spotkać przed rozprawą, żeby przedstawić potencjalnych inwestorów (którzy mieliby dokończyć budowę galerii – przyp. red.). Na spotkaniu okazało się, że oni nie wiedzą, że inwestycja jest niezgodna z planem, że nie ma pozwolenia na budowę. I po tym spotkaniu wycofali się z udziału w komisji (która odbyła się dwa dni później – przyp. red.).

Czy nie uważa pan, że korzystniejszym wyjściem niż brnięcie w sprawy sądowe byłoby złożenie zawiadomienia do PINB?
– Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Nadzór budowlany może stwierdzić nieprawidłowości odnośnie wykonania inwestycji, ale to nie ma żadnego związku z odebraniem prawa wieczystego użytkowania.

PINB skontroluje dziurę

Andrzej Ćwiek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego

  • W lipcu będzie przeprowadzona kontrola obiektu i zobaczymy, jaki jest stan faktyczny. Jeżeli nastąpiło istotne odstąpienie od warunków zabudowy, w naszym urzędzie będzie prowadzone stosowne postępowanie. Sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo na część obiektu jest pozwolenie na budowę, a na część nie ma. To nie jest standardowa inwestycja, ale myślę, że sobie z tym poradzimy. Złożony przez Klub Radnych PiS wniosek to pierwsze zgłoszenie z informacją, że nastąpiło odstąpienie od projektu.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl