Koszmar w hotelu

ZWIERZĘTA PRZEBYWAŁY W SKANDALICZNYCH WARUNKACH!

Właściciele psów i kotów, którzy oddali pupili pod opiekę hotelu dla zwierząt w Osiecku, nie mogli ich odebrać. Zwierzęta, które wróciły do domu, były zlęknione i w opłakanym stanie. Do akcji wkroczyli inspektorzy stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt i otwockiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którzy z policją weszli do budynku.

AGNIESZKA JASKULSKA

Hotel dla psów i kotów znajduje się na zadbanej posesji w Osiecku. Prowadzi go małżeństwo Renata i Eugeniusz L., którzy na stronie internetowej reklamowali miejsce jako ośrodek, gdzie zwierzęta mają zapewnione komfortowe warunki, opiekę weterynaryjną, pielęgnację i wyżywienie. Za dobę pobytu pupila jego właściciel musiał zapłacić kilkadziesiąt złotych. Wiele osób korzysta z takiego rozwiązania np. gdy wyjeżdża na jakiś czas i chce zapewnić zwierzęciu właściwą opiekę.

W ten sposób do hotelu trafiło wiele psów i kotów. Na początku czerwca kilku właścicieli przyjechało, aby odebrać zwierzęta. Jednej osobie udało się zabrać cztery psy z pięciu psów, które tam zostawiła. Dwie inne kobiety już tego nie zrobiły, bo właściciele hotelu zatrzasnęli przed nimi drzwi. O sytuacji powiadomiono inspektorów Pogotowia dla Zwierząt.

– Otrzymaliśmy zgłoszenie z prośbą o pomoc. Poinformowano nas, że właścicielka posesji z mężem trzymają zwierzęta w niewłaściwych warunkach, w zamkniętych komórkach. Często nie są one wypuszczane na dwór. Duszą się w ciemności i ciasnych boksach, męczarnie dodatkowo potęguje upał. Dlatego postanowiliśmy to sprawdzić – mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

W sobotę, 2 czerwca przed hotelem w Osiecku pojawili się inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt, otwockiego TOZ i policjanci. – To była trudna interwencja. Właściciele hotelu zamknęli drzwi i nie chcieli nikogo wpuścić na teren. Funkcjonariusze przez długi czas spokojnie, ale stanowczo przekonywali ich, aby otworzyli drzwi – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Udało się to dopiero po tym, gdy na miejsce wezwano niezależnego lekarza weterynarii z Karczewa, który miał sprawdzić kondycję zwierząt.

Po wejściu do budynku policjanci i inspektorzy zastali szokujący widok. – Zwierzęta znajdowały się w zamkniętych pomieszczeniach. Policjanci przeszukali budynek w celu odnalezienia martwych psów i kotów, ale ich nie znaleziono – mówi nadkom. Niezdropa. – Kilkanaście psów było trzymanych w komórkach bez dostępu do wody. Były wychudzone, odwodnione i przegrzane. Psy siedziały w ciemnościach we własnych odchodach zmieszanych z błotem, w których wiły się larwy much. Wewnątrz panował straszliwy fetor – podkreśla Grzegorz Bielawski.

– Właściciele hotelu uważali, że zwierzętom nic złego się nie dzieje, że zapewniają im dobre warunki. Tymczasem były to skandaliczne warunki – zaznacza.

Katarzyna Cabańska, inspektor Pogotowia dla Zwierząt, dodaje: – Nasza pomoc przyszła w ostatniej chwili. Gdy podaliśmy zwierzętom wodę, piły ją łapczywie przez kilka minut. W najgorszym stanie znajdował się pies z niezmienianym i brudnym opatrunkiem. W ciele miał gwóźdź, który cały czas go ranił. Biegał po całej posesji wylękniony. Zajęliśmy się nim w pierwszej kolejności – zapewnia. Okazało się, że na strychu, gdzie panowała bardzo wysoka temperatura, znajdowały się koty. Niektóre były zamknięte w małych kontenerkach. – Zwierzęta nie miały dostępu do świeżego powietrza ani wentylacji. Czuć było straszny smród, bo nikt tam nie sprzątał od wielu tygodni – podkreślają inspektorzy.

Podczas interwencji odebrano wszystkie psy i koty, które przebywały w skandalicznych warunkach wewnątrz budynku.

– Z tego piekła zabrano 21 zwierząt. Część trafiła do naszej placówki – mówi Łukasz Balcer, dyrektor schroniska w Celestynowie. Na miejscu pozostały zwierzęta, które znajdowały się w kojcach na terenie posesji, ale inspektorzy organizują dla nich pomoc. – Szukamy właścicieli zwierząt. Niektóre psy i koty już wróciły do domów – mówi Balcer.

Inspektorzy powiadomili o kosz-marze organa ścigania. – Prowadzimy postępowanie w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów – podkreśla nadkom. Daniel Niezdropa. Sprawą zajęła się także Prokuratura Rejonowa w Garwolinie.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl