Mały dzik, duży kłopot

KTO MA ZAJĄĆ SIĘ DZIKIMI ZWIERZĘTAMI W MIEŚCIE?

Mieszkańcy Otwocka natknęli się przy ul. Żeromskiego na małego dzika, który ich zdaniem zachowywał się dziwnie. Podejrzewali, że zwierzę może być chore. Prosząc o pomoc, obdzwonili różne instytucje i służby. Bezskutecznie…

PRZEMEK SKOCZEK

To było rano. Malutki dzik kręcił się po jezdni, bałam się, że zaraz rozjedzie go samochód, więc przeniosłam zwierzę na chodnik. Nie uciekał, był ospały, ale żywy – opowiada Czytelniczka. – Pojawiło się jeszcze kilka innych osób. Wspólnie zaczęliśmy dzwonić do wydziału ochrony środowiska w urzędzie miasta, na policję, do nadleśnictwa, powiatowego weterynarza i centrum zarządzania kryzysowego, a nawet pod numer 112. Wszędzie spychologia! – irytuje się.

W takich sprawach spotykają się dwa wątki. Z jednej strony współczucie dla zwierzęcia, z drugiej obawa o własne bezpieczeństwo. Dzików jest coraz więcej. Mogą być agresywne. Ponadto przenoszą groźnego wirusa ASF. Kto zatem powinien w takich sytuacjach interweniować?

O odpowiedź zwróciliśmy się do otwockich urzędników. Paulina Jaworek z biura komunikacji społecznej poinformowała, że wydział ochrony środowiska realizując program opieki nad zwierzętami w gminie, zapewnia całodobową opiekę weterynaryjną dla zwierząt bezdomnych oraz dzikich poszkodowanych w wyniku zdarzeń komunikacyjnych. Na podstawie umowy z firmą utylizacyjną zleca także odbiór zwłok bezdomnych zwierząt oraz odpadów pochodzenia zwierzęcego z terenu Otwocka. – Przypadki podobnych zgłoszeń jak to opisane wyżej przekazywane są bezpośrednio powiatowemu lekarzowi weterynarii oraz wydziałowi zarządzania kryzysowego otwockiego urzędu – dodaje Jaworek.

Powiatowy lekarz weterynarii Grzegorz Kurkowski odbija piłeczkę. Podkreśla, że jego rolą jest m.in. zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, a nie łapanie dzików na ulicach. Twierdzi, że to zadanie gminy. Podobną interpretację znajdujemy m.in. w artykule „Dzikie zwierzęta w mieście” zamieszczonym na stronie www.prawodlasamorzadu.pl. Jego autor zaznacza, że nie ma przepisu, który w jednoznaczny sposób reguluje kwestie postępowania w takich przypadkach. Dodaje jednak, że powinna zadbać o to gmina. Powołuje się przy tym na ustawę o samorządzie gminnym (art. 7 ust. 1 pkt 14), z której wynika, że utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do ich obowiązkowych zadań własnych.

Również nadleśniczy Artur Dawidziuk z Nadleśnictwa Celestynów podziela tę opinię. – Zwierzyna w stanie wolnym to własność skarbu państwa. Gdy znajduje się na terenie obwodu łowieckiego, odpowiada za nią koło łowieckie. Na ulicach miasta mamy kłopot, ponieważ nie jest wprost wskazane, kto ma się zająć takimi przypadkami. Uważam, że taką odpowiedzialność powinna wziąć na siebie gmina, bo to ona zapewnia bezpieczeństwo na swoim terenie. Przykładem jest choćby Trójmiasto czy Szczecin, gdzie powołano odpowiednie jednostki. Gminy nie muszą być w tym osamotnione, mogą stworzyć dla zwierząt azyl i zatrudnić ludzi we współpracy z powiatem i innymi instytucjami, ale do nich należy inicjatywa – podkreśla nadleśniczy.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl