Trójkołowe marzenie

MOTORYZACJA:  TRAJKA OTWOCCZANINA – HYBRYDA WIELU POJAZDÓW

Andrzej Jeżewski z  Otwocka budował swój pojazd ponad rok W zasadzie jest on już gotowy i na chodzie, ale cały czas przy nim dłubie, udoskonala i dojrzewa do tego, by go homologować i zarejestrować

PRZEMEK SKOCZEK

Trajki (od angielskiego określenia „trike”) to po prostu trójkołowe pojazdy silnikowe, zazwyczaj będące połączeniem samochodu, z którego pochodzi cały tył, oraz motocykla. To w zasadzie w stu procentach samoróbki, powstające w przydomowych warsztatach i garażach. Są niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju, niektóre to niemal dzieła sztuki.

– Jakiś czas temu trafiłem w Internecie na filmik o trajkersach i uwiodły mnie całkowicie te wspaniałe, imponujące pojazdy. Zawsze lubiłem motocykle, wiele lat nimi jeździłem, tu jednak zobaczyłem coś jeszcze lepszego, bo motocykl połączony z autem! Zacząłem marzyć o własnej trajce, a ponieważ jestem typem złotej rączki, dość szybko wziąłem się za realizację tego marzenia – opowiada Andrzej Jeżewski.

Jego konstrukcja jest absolutnie wyjątkowa i autorska. Choć miał z grubsza pewien gotowy zamysł wiele zmienił w trakcie pracy, bo tak to już jest, że teoria często mija się z praktyką, trzeba improwizować, szukać nowych rozwiązań i sposobów.

–Na początku planowałem wykorzystać tylne zawieszenie z Forda Sierry, ale pojawiły się problemy, musiałbym je ciąć, a to spowodowałoby utratę zbieżności tylnych kół. W końcu zdecydowałem się wziąć w całości tył z Volkswagena T3 wraz z zespołem napędowym, czyli silnikiem i skrzynią biegów – wspomina. Jego trajka to hybryda wielu marek i typów pojazdów. Poza wspomnianym T3 ma w sobie elementy z: Citroena CX (zbiornik przelewowy i szalenie wygodne fotele zainstalowane nad osią), VWPassata (fotel kierowcy), ciężarowej Scanii (lusterka wsteczne), motocykla Suzuki (wydechy oraz tylne koło, tyle, że tu zamontowane z przodu), BMW (chłodnica), rosyjskiego motoru M75 (przednia lampa). Do tego zbiornik paliwa z nagrzewnicy Webasto, choć prawdopodobnie zostanie wymieniony na dwa inne, wykonane z zespawanych spodów od dużych gaśnic. Wszystko to na samodzielnie wymyślonej własnoręcznie pospawanej ramie.

– Jest jeszcze sporo do zrobienia. Chcę zainstalować nad silnikiem rodzaj półki, gdzie umieszczę bagażnik. Rozważam też wymianę jednego z tylnych foteli na lepiej wyprofilowany i lepiej trzymający pasażera, ponieważ mam niepełnosprawną córkę i chciałbym móc ją w nim wozić. Ona to uwielbia! Mam tez problem z prędkościomierzem. Testuję różne rozwiązania, ale tymczasowo korzystam z aplikacji w telefonie, który montuję przed sobą i na ekranie widzę prędkość, z jaką się poruszam– tłumaczy.

Problem główny to jednak homologacja pojazdu, rzecz często problematyczna i kosztowna. Andrzej Jeżewski ma za sobą jedną wizytę w Instytucie Transportu Samochodowego iwie, że łatwo i tanio nie będzie. Jeśli jednak chce jechać na swojej trajce w świat, musi dopełnić tych formalności. Na koniec pytam, czy ma imię dla swojej maszyny? – Jeszcze nie, ale chyba tak wymarzona rzecz powinna nosić imię po mojej żonie, czyli Małgośka! –mówi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.