Bloki otwarte dla kotów

– Koty wolno żyjące to nasze wspólne dobro narodowe, dzięki nim nie mamy problemu z myszami i szczurami – przekonują przedstawicielki „otwockiego Zwierzyńca”. Dlatego proponują, aby spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe udostępniły dla kotów część swoich pomieszczeń w piwnicach bloków.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Na osiedlu Batorego przebywa ich ok. 20, a na osiedlu Stadion ponad 30. Koty wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi, dlatego nie można ich wyłapywać ani gdziekolwiek wywozić. Należy im stwarzać warunki bytowania w miejscach dotychczasowego schronienia. Ich los często zależy od tzw. karmicielek i karmicieli, którzy dbają o zwierzęta, opiekują się nimi i dokarmiają je. Na co dzień borykają się jednak z dużymi utrudnieniami. Pozabijane gwoździami okna w piwnicach i trutki na koty to tylko niektóre z pułapek czyhających na zwierzęta. Nie wszyscy muszą lubić koty, ale można wypracować jakiś kompromis, żeby nauczyć się z nimi żyć, bo są częścią miejskiego ekosystemu. Przekonywały o tym przedstawicielki Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt „Otwocki Zwierzyniec”, które 9 lipca liczną grupą uczestniczyły w komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego rady miasta.

 Nie za wszelką cenę

– Zebraliśmy się tu po to, żeby zadbać o los kotów wolno bytujących. Są wśród nas tzw. karmicielki i jeden karmiciel. Ustawa o ochronie zwierząt mówi jasno: koty wolno żyjące to nasze dobro narodowe, więc musimy o nie dbać. Pod wszelkimi rygorami prawnymi nie wolno im robić krzywdy. Kot zadbany, najedzony, silny może być naszym dobrem w Otwocku, bo jest tu dużo terenów leśnych, gdzie są gryzonie. My opiekujemy się tymi kotami, ale napotykamy na duże trudności, jeśli chodzi o współpracę z administracjami, spółdzielniami i mieszkańcami osiedli. Część kotów mieszka w blokach w piwnicach należących np. naszych karmicielek, ale inne nie mają gdzie się podziać. Takie koty nie przeżyją zimy w blokowiskach – mówiła na komisji Lucyna Górniak, inspektor z „Otwockiego Zwierzyńca”.

– Zdajemy sobie sprawę, że wielu lokatorów nie życzy sobie, aby koty biegały po piwnicach. Szanujemy prawo własności i nie chcemy wszystkim na siłę wprowadzać kotów. Chcemy jednak zacząć rozmawiać z władzami spółdzielni, administratorami osiedli i samymi mieszkańcami, żeby udostępnili nam jakieś pomieszczenia. Może być nawet jedno, do którego karmicielki będą miały dostęp – proponuje inspektorka.

Do jej propozycji odniosła się obecna na komisji przedstawicielka Otwockiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Mamy siedem osiedli, na których są 183 budynki. Problem w tym, że są odrębne własności i właściciele mieszkań jako użytkownicy części wspólnej, tj. piwnicy, generalnie nie wyrażają zgody na pobyt zwierząt wewnątrz budynków. Nie chodzi tylko o ich charakterystyczny zapach, ale te koty się rozmnażają, potem wchodzą do piwnic lokatorów. Powiedzieliśmy też, że nie wyrażamy zgody na dokarmianie kotów w pobliżu osiedli, bo są tam place zabaw, które kontroluje sanepid – wyjaśniła Bogusława Jurkowska, kierownik działu eksploatacji OSM. Zwróciła ona uwagę, że w przypadku propozycji „Otwockiego Zwierzyńca” konieczna jest zgoda każdego właściciela, a mieszkańcy niekoniecznie są jednomyślni. – Dział eksploatacji musi utrzymać bloki w należytym stanie technicznym, a przede wszystkim czystym – dodaje Jurkowska.

Potrzeba dobrej woli

Do tej pory, gdy karmicielka próbowała wpuszczać koty do swojej piwnicy albo np. do części wspólnych, to jedni lokatorzy zgadzali się, a drudzy nie i była wojna. Dlatego zdaniem „Otwockiego Zwierzyńca” trzeba to uporządkować i wprowadzić jakieś zasady, żeby osiągnąć kompromis.

– Nie mamy zamiaru walczyć z lokatorami, bo jeśli ktoś nie lubi zwierząt, musimy uszanować jego wolę. Ale w każdym budynku są takie miejsca, do których lokatorzy nie mają klucza, bo jest to np. własność administracyjna. Wtedy na zasadzie porozumienia z OSM te pomieszczania zostałyby nam udostępnione. Zobowiązalibyśmy się do ich sprzątania pod rygorem wypowiedzenia umowy – proponuje Lucyna Górska. – Może to być nawet korytarz piwniczny, gdzie jest rura ciepłownicza. Wystarczy tam wydzielić jedno okienko i pomieszczenie o powierzchni 2×2 m z wejściem dla karmicielki, żeby mogła o to miejsce zadbać. Nie rozmawiamy wszystkich 180 budynkach, tylko ewentualnie o jednym czy dwóch blokach na każdym osiedlu. Przy dobrej woli części mieszkańców, a mamy podpisy ok. 60 osób, bylibyśmy w stanie porozumieć się z nimi, żeby zgodzili się udostępnić niewielką część piwnicy. Te panie i tak karmią przebywające tam koty – zwraca uwagę inna inspektorka „Otwockiego Zwierzyńca”.

Ze strony spółdzielni jest chęć rozmowy w tej sprawie, ale obecna na komisji przedstawicielka OSM podkreślała, że wszelkie decyzje podejmuje zarząd i to do niego trzeba zwrócić się o prośbą o możliwość wydzierżawienia jakiejś części terenu. – W piwnicy będzie trudno znaleźć miejsce dla kotów. Przy podejmowaniu takich decyzji musimy brać pod uwagę opinię mieszkańców. Żeby można było pomyśleć o wydzieleniu jakiegokolwiek fragmentu korytarza, muszą na to wyrazić zgodę wszyscy lokatorzy – odpowiedziała kierowniczka działu eksploatacji OSM.

Nie zamykajcie okienek

Poruszono też problem zamykania okienek piwnicznych, żeby koty nie mogły wejść do środka. – Zimą nie zamykamy wszystkich okienek. Jednak nie mamy wpływu na okienka, które znajdują się w pomieszczeniach należących do lokatorów. Poza tym jak mamy rozliczyć ciepło, gdy otwarte okienko powoduje wychładzanie lokalu. Ludzie się buntują i mają rację – przyznała Jurkowska.

Przedstawicielki „Otwockiego Zwierzyńca” pokazały na zdjęciach rozwiązanie na okna piwniczne, które minimalizują utratę ciepła (patrz foto). Zaproponowały, że same zrobią takie okienka w piwnicach. Potrzeba jest tylko zgoda OSM. – Można podjąć decyzję, że piwnice mają być wentylowane w czasie zimy ze względu na możliwość występowania wilgoci. Można zwrócić się z prośbą do mieszkańców, żeby okienko w piwnicy było otwarte. Nie we wszystkich blokach tylko tam, gdzie ludzie zdają sobie sprawę z tego, jak ważne zadania spełniają koty – takie rozwiązanie zgłosił na komisji przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

 Radni apelują

Na zakończenie posiedzenia radni jednogłośnie pozytywnie zaopiniowali projekt stanowiska rady miasta w sprawie kotów wolno żyjących na terenie Otwocka, które przedstawił „Otwocki Zwierzyniec”. Podobne stanowisko przyjęła już wcześniej Rada Miasta st. Warszawy. Jest w nim mowa m.in., że otwocka Rada Miasta zwraca się do mieszkańców, a zwłaszcza do zarządców budynków, administratorów nieruchomości i wspólnot mieszkaniowych, o czynny udział w opiece nad wolno żyjącymi kotami. Radni wzywają też do całorocznego udostępniania schronienia dla kotów w piwnicach budynków mieszkalnych w wydzielonym pomieszczeniu piwnicznym, do którego będą miały swobodny dostęp. Powinno ono być zamknięte dla osób postronnych. – Możemy tylko prosić spółdzielnię i wspierać państwa działania, bo tak naprawdę wszystko zależy od OSM – zwrócił uwagę przewodniczący komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego radny Marcin Kraśniewski. Jarosław Margielski zaproponował, aby przy współpracy z „Otwockim Zwierzyńcem” przygotować ulotki i plakaty informacyjne. Na ten cel w budżecie ma być zabezpieczona kwota 2 tys. zł. Takie rozwiązanie poparła zarówno przedstawicielka OSM, jak i panie z „Otwockiego Zwierzyńca”.

– To jest bardzo dobry pomysł. Zapraszam też na rozmowy z zarządem spółdzielni – podsumowała przedstawicielka OSM. – Spółdzielnia może w swoim biuletynie informować, dlaczego koty są potrzebne, wtedy dotrze to do szerszego grona mieszkańców – dodała jedna z karmicielek. – Ustawowo jest zapisane, że koty to jest dobro narodowe, więc trzeba je chronić. Apeluję do spółdzielni, żeby zaczęła traktować państwa bardziej po partnersku. Poświęcacie tym zwierzętom swój czas i pieniądze. Powinno się dążyć do rozwiązania tego problemu – apelował radny Przemysław Bogusz.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl