Końska decyzja

WŁAŚCICIEL JEDNAK NIE ODDA POGANINA W DOBRE RĘCE.

Na początku lipca pisaliśmy o 20-letnim kasztanowym koniu Poganinie, dla którego właściciel szukał lepszego domu na stare lata niż podwórko. Po naszym artykule do redakcji wpłynęło mnóstwo propozycji z całego kraju, zarówno od osób prywatnych, małych i dużych stajni, gospodarstw agroturystycznych, jak i ogólnopolskich fundacji. Cała Polska zainteresowała się losem konia.

AGNIESZKA JASKULSKA

Poganin to kasztanowy wałach, którego natura obdarzyła urodą. Jednak od kilku lat zwierzę snuje się jak cień po piaszczystej, zagraconej posesji niedaleko centrum Otwocka. W poniedziałek, 9 lipca ukazał się artykuł, w którym opisaliśmy sytuację konia. Jego właściciel, pan Andrzej, stwierdził, że ostatnio ma problemy rodzinne i nie poświęca zwierzęciu zbyt dużo czasu.

– Z bólem serca to przyznaję, ale moja sytuacja życiowa zmieniła się i nie jestem w stanie zapewnić Poganinowi tego, czego potrzebuje. Chciałbym znaleźć dla niego odpowiednie miejsce, najlepiej
w okolicach powiatu otwockiego, i odpowiedzialnego opiekuna, który zadba o konia. Spiszemy nawet odpowiednią umowę z nowym opiekunem czy właścicielem stajni lub stadniny. Bardzo zależy mi, żeby koń trafił do dobrych ludzi. Dlatego proszę, aby redakcja pomogła mi w podjęciu ostatecznej decyzji przy wyborze nowego opiekuna – mówił pan Andrzej.

Poganin zasługuje na spokój i zieloną łąkę

W ciągu kilku dni do naszej redakcji wpłynęło mnóstwo propozycji z całego kraju, a pod artykułem, który ukazał się na stronie linia.com.pl i Facebooku, rozgorzała dyskusja.

„Nazywam się Julia, w marcu skończyłam 18 lat. Na co dzień mieszkam na Mokotowie. Moja rodzina posiada działkę na wsi, sporo pięknego terenu. Od dawna jeżdżę konno. Dlatego mieliśmy zamiar wykupić konia po kontuzji z wyścigów, ale rodzice pokazali mi artykuł o Poganinie. Bardzo zależy mi na tym, by dać Poganinowi dobry dom. Zasługuje na spokój, łąkę i paru przyjaciół!” – napisała w mailu Julia. „Tę część maila kieruję bardziej w stronę Pana Andrzeja. Wiem, że na pewno bardzo ciężko było zdecydować się na taki krok. Domyślam się również, że wszystko, czym Pan się kieruje, to dobro Poganina. Więc wybór nowego opiekuna musi być dla Pana piekielnie trudny. Panie Andrzeju, moja rodzina i ja zajmiemy się nim, zaopiekujemy, damy mu nowy dom. Tak bardzo bym chciała, żeby Poganin trafił do nas! Pozdrawiam ciepło” – napisała Julia.

Mnóstwo propozycji

Do redakcji zadzwoniła także m.in. pani Justyna, która prowadzi kameralną stajnię w pobliżu Opola. – Poganin miałby u nas godną emeryturę. Byłby w małym stadzie z innymi końmi, które już nie pracują. Mają do dyspozycji zawsze otwartą stajnię i 24 hektary łąk i pastwisk – tłumaczy.

– Taki koń jak Poganin powinien do końca życia biegać po zielonym padoku, a nie stać na podwórku. Dlatego chciałabym, żeby trafił do nas. Interesuje mnie jednak dożywotnia adopcja. Właściciel mógłby do nas przyjeżdżać, kiedy chce. Zapraszamy! – zapewnia pani Justyna. Takich propozycji miejsc, gdzie Poganin miałby dobrą emeryturę na stare lata, było wiele, m.in. z rancza koło Lublina i stajni pod Makowem Mazowieckim.

Dzwonili także właściciele małych przydomowych stajni i osoby, które prowadzą agroturystykę, m.in.: z Łosinka nad rzeką Biebrza, Mińska Mazowieckiego, Radzymina, Śląska, Gdańska, Lublina.
O Poganina dopytywały także rodziny, które jeżdżą konno, m.in.: z Książenic na Śląsku, Nowej Huty, Grójca, Warszawy. – W naszej rodzinie pasja jest od wielu lat. Od dawna jeździmy konno pod czujnym okiem trenera z Żoliborza, gdzie mamy też swoje konie – tłumaczy Marcin Przestrzelski, mieszkaniec Józefowa.

– Moja córka, Aleksandra, gdy tylko zobaczyła zdjęcie Poganina, zakochała się w nim. Uznaliśmy, że spokojny Poganin jest idealny dla Aleksandry – podkreśla pan Marcin.

Właściciel zmienił zdanie i przestał odbierać telefon

Skontaktowaliśmy się z panem Andrzejem, który planował znaleźć nowego opiekuna dla konia. Jednak nie był on zainteresowany propozycjami spoza powiatu otwockiego.

– To za daleko. Niby jak mam sprawdzać raz w tygodniu, czy nowy opiekun np. wywiózł gnój z boksu? Takie podróżowanie jest zbyt kosztowne – tłumaczy właściciel Poganina. Mężczyzna obiecał, że postara się zapewnić swojemu pupilowi lepsze warunki niż dotychczas. Wspomniał nawet o tym, że umieści konia w jakimś pensjonacie i będzie za to płacił kilkaset złotych. Jednak koń na zimę znowu wróci na stare podwórko i do drewnianej szopy obitej kawałkami styropianu.

Przez kilka dni próbowaliśmy skontaktować się z panem Andrzejem, ale bezskutecznie. Właściciel konia przestał odbierać telefony i nie odpisywał na wiadomości.

– Udało mi się porozmawiać z panem Andrzejem, ale dowiedziałem się, że jeśli teraz oddałby komuś pod opiekę Poganina, to tylko na krótki czas, bo jesienią zabrałby konia z powrotem – tłumaczy zaskoczony Marcin Przestrzelski. – Ostatecznie zrezygnowałem z pomysłu adopcji Poganina dla dobra córki, która bardzo chciała opiekować się tym koniem. Nie chciałem jednak, żeby za dwa czy trzy miesiące i koń, i Aleksandra przeżywali bolesne rozstanie – podkreśla mieszkaniec Józefowa.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl