Kamery na pół gwizdka

RADNI SKONTROLUJĄ MIEJSKI MONITORING.

Otwoccy radni mają podstawy, żeby przypuszczać, że miejski monitoring nie spełnia swojej funkcji. – Osoby, która powinna obsługiwać kamery, częściej nie ma, niż jest – mówi radny Marcin Kraśniewski. Dlatego skontrolują, ile wniosków trafiło do policji dzięki monitoringowi.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Miejskie kamery miały pomóc w utrzymaniu porządku i poprawić bezpieczeństwo na terenie Otwocka. Gdy osoba obsługująca monitoring, który znajduje się w budynku urzędu miasta, zaobserwowała coś niepokojącego, dzięki komunikatom głosowym mogła natychmiast zareagować, a potem ewentualnie przekazać sprawę policji. O tym, czy system nadal tak działa, przekonał się ostatnio radny Marcin Kraśniewski.

– Gdy chciałem skorzystać z pomocy monitoringu miejskiego, okazało się, że tam częściej nikogo nie ma, niż jest. Dlatego zastanawiam się, czy nie powinniśmy zrezygnować z obsługiwania monitoringu w urzędzie, bo w takim przypadku pieniądze są wyrzucane w błoto, skoro nikt na bieżąco nie reaguje – rozważa przewodniczący komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego. – Do obsługi kamer są zatrudnione osoby, ale słyszymy, że jest za mała obsada i np. ktoś monitoruje sytuację albo tylko do południa, albo po południu, i tak na zmianę. Co z tego, że kamery nagrywają obraz, skoro ostatnio kamera zacięła się akurat wtedy, gdy dwóch mężczyzn kogoś okradło – dodaje.

– Zastanawiam się nad zlikwidowaniem obsługi monitoringu w urzędzie również dlatego, że gdy spytałem, czy jakieś wnioski o ukaranie są przekazywane policji, np. gdy ktoś pije alkohol w niedozwolonym miejscu albo źle parkuje, to usłyszałem, że w ogóle ich nie ma – dziwi się radny. Dlatego na jego wniosek komisja spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego skierowała 25 lipca prośbę do prezydenta o przekazanie radnym informacji, ile wniosków o ukaranie za złe parkowanie czy spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, bójki, rozboje, akty wandalizmu skierowano do Komendy Powiatowej Policji od 1 marca (gdy została zlikwidowana straż miejska) do 25 lipca. Zdaniem Kraśniewskiego najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie obsługi monitoringu na policję. Jak się dowiedzieliśmy, wstępne, nieoficjalne rozmowy na ten temat odbyły się już jakiś czas temu.

Przypomnijmy, że miasto kupiło 10 kamer tuż przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Miały one tworzyć podstawy systemu monitoringu miejskiego. Sam projekt kosztował 43 tys. zł,
a wykonanie ponad 240 tys. zł. Od tego czasu zdarzały się usterki systemu zarówno z obrazem, jak i z głosem.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.