Stado świń do likwidacji

GROŹNY WIRUS W GOSPODARSTWIE Z TRZODĄ CHLEWNĄ.

Padła jedna świnia, a trzeba było zabić kilkadziesiąt innych. Wszystko przez afrykański pomór świń. Wirus ASF, który zbiera śmiertelne żniwo wśród dzików w naszym regionie, jest też groźny dla trzody chlewnej. A w powiecie otwockim rolnicy hodują setki świń, m.in. w gm. Kołbiel. Teraz obawiają się świńskiego pomoru w swoich gospodarstwach.

MATEUSZ JAKUBIEC

“Linia” pisała ostatnio, że w powiecie otwockim odnotowuje się coraz więcej przypadków dzików zarażonych ASF. Zwierzęta zdychają nie tylko w lasach, ale i na obrzeżach miast czy wsi. Niedawno groźny wirus dotarł do jednego z gospodarstw w gm. Siennica w powiecie mińskim, kilka kilometrów od Radachówki w gm. Kołbiel. Gospodarz zauważył, że ze świniami, które hodował, zaczęło dziać się coś niedobrego. Kiedy padło jedno ze zwierząt, powiadomił służby weterynaryjne. Okazało się, że w hodowli stwierdzono wirus afrykańskiego pomoru świń.

W poniedziałek, 30 lipca w gospodarstwie interweniowały służby, m.in. powiatowy lekarz weterynarii z Mińska Mazowieckiego. Ponadto Główny Inspektorat Weterynarii w Warszawie wydał w tej sprawie komunikat, w którym czytamy, że jest to już 180 ognisko ASF i 76 stwierdzone w tym roku u świń w Polsce.

– Ognisko wirusa w gospodarstwie w gm. Siennica stwierdzono na podstawie wyników badań otrzymanych 29 lipca z krajowego laboratorium referencyjnego ds. ASF, tj. Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach. Utrzymywano tam 31 świń. Gospodarstwo jest położone w obszarze ochronnym – informuje Główny Inspektorat Weterynarii.

Świński horror

– W gospodarstwach, w których wyznaczono ogniska ASF, zostały wdrożone procedury związane z likwidacją choroby – informuje Główny Inspektorat Weterynarii. W poniedziałek rano w gospodarstwie niedaleko Radachówki przystąpiono do realizacji zalecanych procedur. Oznaczało to śmierć świń, które uznano za zakażone lub były narażone na kontakt z wirusem. Dlatego w niedużym gospodarstwie trzeba było wybić całe stado, czyli 31 świń (straty oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych). Wszystkie działania były prowadzone pod nadzorem służb weterynaryjnych. Uśmiercone świnie są utylizowane, natomiast gospodarstwo – w tym środki transportu do przewozu zwierząt, sprzęt, a nawet wybiegi i droga dojazdowa – podlega czyszczeniu, odkażaniu i dezynsekcji. Jest to ważny etap procesu zwalczania i eliminacji wirusa ASF ze środowiska.

– Niestety, eliminacja wirusa jest trudna do przeprowadzenia z powodu jego dużej odporności na środki dezynfekujące i czynniki środowiskowe. W odpowiednich warunkach wirus jest w stanie przetrwać nawet kilka miesięcy. Może to być np. pięć miesięcy w chłodzonym mięsie lub pół roku w szpiku kostnym – podkreślają służby weterynaryjne.

Rolnicy obawiają się wirusa

W związku z tym, że wirus pojawił się w gospodarstwie kilka kilometrów od Radachówki w gm. Kołbiel, część terenu została objęta strefą ochronną (niebieską). Chodzi o obszar 10 km od miejsca, gdzie stwierdzono ognisko ASF u świń. Strefa ochronna objęła większość gminy Kołbiel, na terenie której w gospodarstwach znajduje się około tysiąca świń, a także jest tam jedyna ubojnia w powiecie otwockim. Obowiązują bardzo surowe zasady związane z obrotem zwierzętami. Narazie rolnicy i hodowcy nie mogą wywozić świń z obszaru zagrożonego wystąpieniem ASF ani wwozić do niego zwierząt.

Rolnicy i właściciele gospodarstw w całej Polsce, w których jest trzoda chlewna, ponoszą wysokie straty związane ze skutkami likwidacji ogniska wirusa w chlewni, bo do uboju i utylizacji trafia mnóstwo zdrowych świń. Dlatego domagają się oni, aby rząd przeznaczył więcej pieniędzy na odstrzał dzików, bo to one są nosicielami wirusa ASF. Według informacji Głównego Lekarza Weterynarii do końca maja w Polsce potwierdzono wystąpienie aż 2197 przypadków ASF u dzików.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl