Praca dla mieszkańców to mój priorytet

MATERIAŁ WYBORCZY:

Rozmowa z MICHAŁEM RUDZKIM, radnym Rady Miejskiej w Karczewie.

 

Środowe popołudnie. Siedzę w parku w centrum Karczewa. Mój rozmówca przyjeżdża na spotkanie rowerem. Pytam: Radny jeżdżący rowerem, a nie samochodem to nieczęsty widok?
– Gdy tylko mogę, poruszam się rowerem. Dzięki temu mogę być bliżej ludzi. Nieraz ludzie zatrzymują mnie i pytają o różne sprawy. To daje satysfakcję, bo człowiek widzi, że jego praca ma sens.

Zapewne to męczące, skoro na każdym kroku jest się zaczepiany…
– Może panią zaskoczę, ale nie. Jestem osobą otwartą na sprawy ludzi i lubię im pomagać. Te cechy ukształtowała we mnie nie tylko praca w Polskim Radiu i lokalnych mediach, lecz także dom rodzinny. Jako dziennikarz spotykałem się z ludzką krzywdą i z patologiami w urzędach. Z perspektywy dziennikarza próbowałem pomóc ludziom i niejednokrotnie to się udawało.

Przejdźmy do pańskiej działalności jako radnego. W 2014 roku po zupełnie niespodziewanym zwycięstwie w wyborach z ówczesnym przewodniczącym rady miejskiej słyszałem głosy krytyczne, że jako młody człowiek nie poradzi pan sobie.
– Po czterech latach kadencji osoby, które wówczas we mnie wątpiły, przyznają, że były w błędzie. Zawsze tłumaczyłem, że młodość to atut, a nie wada. Z perspektywy czterech lat mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że w pracy na rzecz mieszkańców liczy się to, czy ktoś ma odpowiednie kompetencje i chęci do działania, a nie wiek.

A pan je ma?
– Z wykształcenia jestem samorządowcem i prawnikiem specjalizującym się w zakresie finansów samorządowych. Ukończyłem studia na kierunku samorząd terytorialny i polityka regionalna, a także prawo na Wydziale Prawa i Administracji UW, dlatego zarówno sprawy samorządowe, jak i finansowe są mi doskonale znane. Jeśli zaś chodzi o moje działania, to w ocenie wielu ludzi w kończącej się kadencji byłem najaktywniejszym radnym (złożyłem w sumie ponad 200 wniosków, interpelacji do różnych instytucji).
Z mojej inicjatywy zrealizowano wiele inwestycji drogowych czy rekreacyjnych. Zainicjowałem pierwszy karczewski bieg uliczny, akcję „PIT w Karczewie. Się opłaca!” oraz letnie „Kino pod chmurką”.

Jak ocenia pan ostatnie cztery lata pracy?
– To czas intensywnych działań, które były konieczne, aby poznać stan finansów gminy i dokładnie przeanalizować, na co wydawane są pieniądze podatników. Moja dociekliwość i merytoryczne podejście do spraw gminy nie wszystkim się podobały.

A jak na tak duże zaangażowanie reaguje najbliższa rodzina? Jest pan młodym mężem i niedługo zostanie ojcem.
– Mam duże wsparcie ze strony żony i to daje mi motywację do działania. Staram się oczywiście nie zaniedbywać obowiązków rodzinnych, chociaż przyznam, że często zdarza się mi wracać późno do domu ze względu na spotkania z ludźmi lub sprawy urzędowe.

Mówi się, że brakuje pomysłu na zarządzanie gminą Karczew. Co pan na to?
– Niestety, nie ma spójnej wizji rozwoju gminy. Brakuje systemu wsparcia dla rodzin. Zauważalny jest brak strategii budowy infrastruktury drogowej. Jednak największym problemem jest nadmiar pieniędzy wydawanych na bieżące utrzymanie administracji.
W 2017 roku wydatki na inwestycje stanowiły zaledwie 13 proc. wszystkich wydatków. Reszta to bieżące utrzymanie gminy.

A pan ma pomysł, jak to zmienić?
– Kluczowe jest stworzenie systemu ulg i zniżek dla mieszkańców, którzy odprowadzają podatki w gminie – tzw. Karta Mieszkańca. Dzięki wpływom z Karty wzrosną również gminne dochody z podatku PIT. Niezbędne jest również stworzenie sprawiedliwego programu budowy dróg i chodników.

rozmawiała Danuta Żelazko

KWW Michała Rudzkiego Razem Dla Gminy Karczew:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.