Gen. Julian Pobóg-Filipowicz: Dalsze losy w Otwocku

Wspomnienie o jednym z najwybitniejszych mieszkańców Otwocka.

O ostatnich latach gen. Juliana Filipowicza, który pod koniec życia ukrywał się w Otwocku, opowiada miłośnik i badacz historii ppłk. w st. sp. Kazimierz Józef Skrzesiński.

PIERWSZĄ CZĘŚĆ HISTORII GENERAŁA POZNASZ TUTAJ

Szczegóły pobytu gen. Filipowicza znam z relacji Macieja Świerczyńskiego, wielkiego znawcy i przyjaciela Otwocka, który mieszkał przy ul. Kościuszki 15, gdzie mieściła się apteka. Kiedy w październiku 2005 roku miałem przyjemność z nim rozmawiać, był już starszym panem, ale wciąż chodzącą encyklopedią Otwocka. Podzielił się ze mną niezwykłą historią jednego z najwybitniejszych mieszkańców miasta.

Rekonwalescencja wśród sosen

Jesienią 1942 roku gen. Filipowicza przywieziono do Otwocka na rekonwalescencję. Zamieszkał w pensjonacie, który był zakonspirowanym lokalem Armii Krajowej prowadzonym przez dr Zofię Dobrowolską. Był to duży, drewniany dom znajdujący się w głębi okazałej działki. W prowadzeniu pensjonatu pomagała młodsza siostra pani Zofii, której imienia nie udało się mi ustalić, oraz wdowa pani Buczkowska z dwoma synami. Posesja mieściła się przy ul. Mickiewicza (obecnie ul. Kopernika 5). Udałem się w to miejsce z panem Maciejem, ale po pensjonacie nie zostało ani śladu. Poprosiłem go o wykonanie szkicu ulic i znajdujących się tam kiedyś budynków (patrz mapa).

Generał Filipowicz zameldował się w pensjonacie pod panieńskim nazwiskiem swojej matki – Derpowski. Pan Maciej przyjaźnił się z Leszkiem, synem pani Buczkowskiej, i dość często przebywał w pensjonacie. Jak wspominał, widział starszego pana z laską – to był właśnie generał. Początkowo Filipowicz większość czasu spędzał w swoim pokoju lub przebywał w budynku, bo był jeszcze bardzo osłabiony. Z czasem zaczął spacerować po obszernym ogrodzie okalającym pensjonat, a później spacerował po okolicy. Chodził do sklepu z artykułami piśmienniczymi, gdzie kupował papier, ołówki i papierosy.

Sklep prowadziło małżeństwo Stanisława i Leopold Babiccy. Następnie chodził do apteki sukcesorów Franciszka Podolskiego, która znajdowała się w pobliżu. Tam zatrudniony był też wówczas dwudziestoparoletni pan Maciej. Przychodząc do apteki, generał udawał się na zaplecze i korzystał z telefonu (był to jeden z nielicznych aparatów i okoliczni mieszkańcy korzystali z niego). Rozmawiał długo i przy zamkniętych drzwiach. Przypuszczam, że prowadził rozmowy z gen. Grotem-Roweckim, a po jego aresztowaniu (30 czerwca 1943 roku) z gen. Borem-Komorowskim, który został dowódcą AK. Śmiem twierdzić, że gdyby nie pobyt i tortury w więzieniu na Montelupich, z którego cudem uszedł z życiem, to gen. Filipowicz zostałby komendantem głównym AK, ponieważ gen. Bór-Komorowski był jego podwładnym w Krakowie.

Po wyjściu z apteki gen. Filipowicz udawał się do kościoła pod wezwaniem św. Wincentego à Paulo. Tam przebywał dłuższy czas, a później wracał do pensjonatu.

Zerwany kontakt

Julian Filipowicz w trakcie służby w 11 Pułku Ułanów Legionowych w Ciechanowie. Fotografia wykonana w 1923 roku po odznaczeniu Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari osobiście przez marszałka Józefa Piłsudskiego za wyjątkowe męstwo na polu walki 1 marca 1916 roku

W połowie listopada 1943 roku niemiecka żandarmeria zrobiła obławę. Aresztowano wszystkich ze sklepu papierniczego, gdzie chodził generał, i z apteki. Młodzi mieszkańcy domu w aptece wraz z panem Maciejem zdążyli wskoczyć do piwnicy przez właz w podłodze, który był zakryty dywanem. Dzięki temu uratowali się przed Pawiakiem, gdzie Niemcy w tzw. budzie wywieźli tych, których złapali. Wszyscy byli intensywnie przesłuchiwani i wypytywani o starszego pana z laską (czyli gen. Filipowicza), ale o dziwo nie zostali skatowani. Być może dlatego, że umiejętnie się tłumaczyli, twierdząc, że mają dużo klientów i wszystkich nie są w stanie zapamiętać. Klienci zabrani przypadkiem ze sklepu papierniczego i z apteki też nie byli w stanie nic zeznać.

Po wielu staraniach rodzin aresztowanych oraz skorumpowaniu niemieckich funkcjonariuszy wszyscy osadzeni 10 grudnia 1943 roku wyszli na wolność. Od tamtej pory bezpośredni kontakt generała ze światem zewnętrznym został zerwany. Nawet panu Maciejowi zakazano odwiedzać kolegę Leszka Buczkowskiego. Generał nie opuszczał pensjonatu.

29 lipca 1944 roku dr Zofia Dobrowolska została wezwana przez konspirację AK do stolicy. Tego dnia z Warszawy do Otwocka udała się łączniczka komendy głównej AK Barbara Grądzka z rozkazem natychmiastowego stawienia się gen. Filipowicza w stolicy. Zanim łączniczka otrzymała od miejscowej konspiracji adres generała, był już 30 lipca, a w nocy z 29 na 30 lipca w Otwocku pojawili się sowieci. I tak kontakt z Warszawą został zerwany, a gen. Filipowicz nie wziął udziału w powstaniu warszawskim.

Niemcy odeszli, ale pojawił się nowy, nie mniej okrutny wróg. NKWD i Polska Informacja Wojskowa, która właściwie też była zarządzana przez sowietów, oraz polski Urząd Bezpieczeństwa zaczęły intensywnie poszukiwać gen. Filipowicza w Otwocku. Ten doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jaki los go czeka, gdy wpadnie w ręce sowietów. Z nasłuchu Armii Krajowej z Londynu wiedział o Katyniu. Pozostał w konspiracji, a z ukrycia opiekowali się nim zaprzysiężeni lokalni konspiratorzy, którzy wspierali go materialnie. Jednak dla zachowania tajemnicy nie utrzymywali z nim żadnego bezpośredniego kontaktu.

W maju 1945 roku z niemieckiej niewoli powróciła do Otwocka dr Zofia Dobrowolska. Poruszała się z trudem, o kulach – tak wspominał Maciej Świerczyński, który spotkał ją w Otwocku.

Pośmiertna konspiracja

Mapa sytuacyjna Otwocka wykonana w 2005 roku przez Macieja Świerczyńskiego na prośbę ppłk. w st. sp. Kazimierza Józefa Skrzesińskiego

Choroba generała nadal się rozwijała, czemu sprzyjał permanentny stan zagrożenia aresztowaniem. 14 sierpnia 1945 roku o godz. 6 generał brygady kawalerii Julian Pobóg-Filipowicz odszedł na wieczną wartę. Zmarł w wyniku krwotoku wewnętrznego. Zapalenie płuc przerodziło się w gruźlicę, a następnie prawdopodobnie w raka płuc.

Po śmierci generała zaczyna się kolejny rozdział konspiracji. Filipowicz został pochowany skrycie na terenie, który był wykupiony pod rozwijający się cmentarz. W tym miejscu został rozgrodzony mur cmentarny i było tam już kilka grobów. Na tablicy nagrobnej umieszczono napis „Julian Derpowski”. Była to skromna, ziemna mogiła.

Akt zgonu został sporządzony przez wielkiego patriotę, księdza Ludwika Wolskiego, proboszcza parafii pw. św. Wincentego à Paulo. Dopiero siedem dni po śmierci, po wtajemniczeniu w sprawę, dokonał on wpisu do parafialnej księgi zgonów mimo braku formalnego aktu zgonu od lekarza. Dokonując go, ryzykował życie. Gdyby NKWD odkryło ten fakt, na pewno zostałby stracony jako „wróg ludu pracującego”. Świadkami, którzy potwierdzili, że pan Derpowski to tak naprawdę gen. brygady Julian Pobóg-Filipowicz, dowódca słynnej Wołyńskiej Brygady Kawalerii, byli: Celina Gadomska (emerytka, lat 62, mieszkająca w Otwocku przy ul. Warszawskiej 29), Edward Badowski (lat 48, handlowiec), Stefan Wysocki (lat 33, technik dentystyczny zamieszkały w Warszawie), Wacław Kaliński (lat 51, kupiec).

Nawet we wpisie zgonu zachowano zasady konspiracji. Nie podano miejsca zamieszkania zmarłego (aby nie zdekonspirować czynnego nadal lokalu konspiracyjnego). Nie wspomniano też o dr Zofii Dobrowolskiej. Co więcej, jak ustaliłem, zakonspirowano też ujawnionych panów Stefana Wysockiego i Wacława Kalińskiego, nie podając ich miejsca zamieszkania, a podając fałszywe zawody. Faktycznie byli oni właścicielami zakładu pogrzebowego przy ul. Reymonta 33. Ten fakt potwierdził właściciel za-kładu pogrzebowego „Exitus” Sławomir Moch, który interesuje się historią Otwocka i zainspirował mnie do napisania tego artykułu.

Dopiero w czasie odwilży październikowej w 1956 roku na grobie generała pojawiły się brzozowy krzyż i tabliczka z danymi – gen. bryg. Julian Pobóg-Filipowicz, dowódca Wołyńskiej Brygady Kawalerii, a mogiła została obłożona darnią. Grób zaczęli odwiedzać podkomendni z Polski i z zagranicy.

Jak relacjonował Maciej Świerczyński, po 1956 roku (nie pamiętał dokładnie daty) spotkał w Otwocku dr Zofię Dobrowolską, która czuła się bardzo źle, ale zaprosiła go do siebie i pod przysięgą tajemnicy opowiedziała mu historię generała. Zdecydowała się na to, bo jak podkreślała, chciała przekazać to, co usłyszała bezpośrednio od gen. Filipowicza prawie na łożu jego śmierci. Poprosiła pana Macieja, aby, gdy przyjdzie pora, przekazał tę wiedzę osobie godnej zaufania.

Gdy Maciej Świerczyński zobaczył maszynopis mojej książki „Wołyńska Brygada Kawalerii”, podczas spotkania w październiku 2005 roku opowiedział mi to, co usłyszał od dr Zofii Dobrowolskiej. Tym samym potwierdził oraz uzupełnił wiedzę, którą miałem dzięki artykułom płk. rez. dr. Stanisława Zająca z 1997 roku i Zdzisława Nicmana z 2000 roku. Nie wiem jednak, skąd oni mieli te informacje, bo gdy zacząłem ich szukać, odeszli już do wieczności, a ich artykuły znalazłem w Bibliotece Narodowej.

Co do obecnego nagrobku na otwockim cmentarzu, znajduje się on na kwaterze VIII. W latach 80. Zygmunt Cielniak, pseudonim Cegliński, porucznik 72 pp AK, ufundował obecną płytę nagrobną zrobioną z kieleckiego piaskowca. Wszystkie napisy na niej nieodpłatnie wykonał Wacław Kubicki, wychowanek słynnej szkoły Kancera w Zakopanem, właściciel zakładu kamieniarskiego na warszawskich Powązkach.

Generał Julian Pobóg-Filipowicz bez wątpienia jest jednym z najwybitniejszych mieszkańców Otwocka, którzy spoczywaja na miejscowym cmentarzu.

not. Aleks

Odznaczenia:

  • Krzyż Złoty Orderu Wojennego Virtuti Militari IV klasy za udział w kampanii wrześniowej 1939 roku (nr nadania 00146),
  • Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari V klasy za wyjątkowe męstwo na polu walki 1 marca 1916 roku w I Brygadzie Legionów Polskich (nr nadania 5418),
  • Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski IV klasy – o to odznaczenie zabiegał dowódca 2 Dywizji Kawalerii gen. bryg. Bolesław Wieniawa-Długoszowski,
  • Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski V klasy – z wnioskiem o to odznaczenie zwrócił się gen. Stanisław Grzmot-Skotnicki,
  • Krzyż Niepodległości,
  • Krzyż Walecznych (dwukrotnie) – za męstwo na polu walki w wojnie polsko-sowieckiej,
  • Złoty Krzyż Zasługi,
  • Medal pamiątkowy za wojnę 1918-1921,
  • Medal X-lecia Odzyskania Niepodległości,
  • Krzyż Oficerski Orderu Korony Rumuńskiej.

Apel:

Redakcja zwraca się z prośbą do Czytelników, a szczególnie rodzin osób wymienionych w artykule, o przejrzenie domowych archiwów i sprawdzenie, czy nie posiadają jakichkolwiek informacji lub pamiątek po generale Filipowiczu, którymi mogliby się podzielić.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl