Ekshumacja generała

OTWOCK: CO SKRYWAŁ GRÓB JULIANA FILIPOWICZA?

We wtorek, 11 września, dwa dni przed uroczystym pogrzebem gen. Juliana Filipowicza, odbyła się ekshumacja jego szczątków. Wszystko po to, żeby przenieść je w bardziej godne, honorowe miejsce wśród grobów towarzyszy broni, żołnierzy września 1939 r.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Ekshumacja odbyła się we wczesnych godzinach porannych na otwockim cmentarzu. Uczestniczyli w niej najbliższa rodzina generała (w tym Joanna Filipowicz), ppłk. w st. sp. Kazimierz Józef Skrzesiński, ks. proboszcz Bogdan Sankowski, dyrektor Muzeum Ziemi Otwockiej Sebastian Rakowski, przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski i pracownicy sanepidu.

Odkryty został grób ziemny, na którym były postawione betonowa rama i płyta z piaskowca. Kopiąc, najpierw natrafiono na krzyż z trumny Juliana Filipowicza. Przesiewając piasek, znaleziono też skrawki ubrania bądź obszycia trumny. Szczątki generała znajdowały się na głębokości ok. 1,60 m. – Z trumny nie zostało nic oprócz gwoździ. Jednak, o dziwo, ze szczątków ubrania zachowało się bardzo dobrze brązowe obuwie. Szkielet ostał się w całości. Został znaleziony tylko jeden guzik, albo od koszuli, albo od mankietu marynarki. Nic więcej nie było. Po szkielecie widać, że generał był wysokim, postawnym mężczyzną, a nie człowiekiem niskiego wzrostu, jak wszyscy mówili – relacjonuje miłośnik i badacz historii ppłk w st. sp. Kazimierz Józef Skrzesiński, który udokumentował losy gen. Filipowicza, także
z czasów jego pobytu w Otwocku.

Szczątki wraz z tym wszystkim, co udało się znaleźć, zostały złożone w trumnie ekshumacyjnej. Następnie przy użyciu specjalistycznego urządzenia do wykrywania metalu sprawdzono, czy grób kryje coś jeszcze, np. odznaczenie. – Spodziewaliśmy się, że albo w trumnie, albo w ziemi znajdziemy kapsułę czasu. Sądziliśmy, że konspiratorzy zostawią jakiś znak pamięci. Mieliśmy nadzieję, że być może ostał się Srebrny Krzyż Virtuti Militari gen. Filipowicza przyznany mu za wyjątkowe męstwo w czasie walki w Legionach Polskich. Jednak nic nie znaleziono – dodaje ppłk Skrzesiński.

Następnie ks. proboszcz Bogdan Sankowski odprawił modlitwę nad szczątkami generała, a podpuł-kownik zaintonował piosenkę ułańską „Jak to na wojence ładnie”, którą gen. Filipowicz jako kawalerzysta bardzo dobrze znał. Potem szczątki zostały przewiezione do prosektorium firmy Exitus przy ul. Batorego.

Przypomnijmy, że gen. brygady kawalerii Julian Pobóg-Filipowicz zmarł 14 sierpnia 1945 roku w wyniku krwotoku wewnętrznego. Zapalenie płuc przerodziło się w gruźlicę, a następnie prawdopodobnie w raka płuc. Został pochowany w konspiracji na otwockim cmentarzu pod zmienionym nazwiskiem Julian Derbowski (nazwisko panieńskie jego matki). Była to skromna, ziemna mogiła.

Dopiero w czasie odwilży październikowej w 1956 roku na grobie generała pojawił, się brzozowy krzyż i tabliczka z danymi – gen. bryg. Julian Pobóg-Filipowicz, dowódca Wołyńskiej Brygady Kawalerii, a mogiła została obłożona darnią. Nagrobek znajdował się w kwaterze VIII. W latach 80. Zygmunt Cielniak, pseudonim Cegliński, porucznik 72 pp AK, ufundował płytę nagrobną wykonaną z kieleckiego piaskowca.

Relacja z pogrzebu generała Juliana Filipowicza

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.