Kilofem w płot

ROZEBRALI OGRODZENIE BEZ ZGODY WŁAŚCICIELA.

Monika Mądra była w szoku, gdy po odwiezieniu dzieci do szkoły wróciła do domu przy ul. Mickiewicza 29 i zobaczyła, że kawałek jej płotu został rozebrany przez wykonawcę ścieżki rowerowej.

PRZEMEK SKOCZEK

Potężna inwestycja, jaką jest budowa ścieżki rowerowej łączącej centrum Otwocka ze Świdrem i plażą miejską, trwa już od czerwca. Wydaje się, że w tym czasie można było wszystko zaplanować
i sprawdzić, jednak niespodzianki zawsze się zdarzają. Przekonała się o tym nasza Czytelniczka.

– W miniony wtorek rano pojawili się u nas ludzie z urzędu miasta i wykonawca robót. Okazało się, że narożnik naszego podwórka wychodzi poza granice działki i zajmuje teren miejski, przeszkadzając w budowie ścieżki. Poinformowano nas, że trzeba będzie rozebrać kawałek ogrodzenia i cofnąć je zgodnie z wytycznymi geodety – relacjonuje Monika Mądra.

Mieszkanka Świdra zapewniła, że nie będzie robić problemów, ale chce to najpierw omówić z mężem. Tym bardziej że przesunięcie płotu miało odbyć się na ich koszt. Wymienili się numerami telefonów z wykonawcą prac, który obiecał dokonać wyceny tej przebudowy, a do tematu mieli wrócić.

– Dokładnie na drugi dzień, w środę, 19 września, pojechałam zawieźć dzieci do szkoły. Wracam, a tu podmurówka rozwalona, dwa przęsła płotu wyjęte, na podwórku robotnicy! Byłam w szoku! Zrobiłam im awanturę, nawet się poryczałam z tych nerwów, bo to było po prostu wtargnięcie, absolutny brak poszanowania dla własności prywatnej – opowiada pani Monika. – To nie pierwszy problem z tą budową. Niedawno ścinane drzewo zniszczyło fragment siatki i dotąd nie doczekałam się naprawy – dodaje.

Co na to inwestor, czyli miasto Otwock? Bije się w pierś, przeprasza i obiecuje zadośćuczynienie.

– W pełni rozumiem oburzenie tej pani. To nie powinno się wydarzyć, ale podwykonawca, który pracował na miejscu, nie znał naszych ustaleń z dnia poprzedniego i wyrwał się przed szereg. Robotnicy rozebrali ten fragment płotu bez konsultacji z nikim i stąd całe zamieszanie, za które bardzo przepraszamy – tłumaczy Krzysztof Cyra, naczelnik wydziału inwestycji. – Aby zrekompensować straty, ustaliliśmy, że wykonawca weźmie na siebie koszt odbudowy ogrodzenia. Mam nadzieję, że to wystarczy – dodaje.

Mimo nieprzyjemnego początku sprawa ma szansę zakończyć się dla rodziny pani Moniki pozytywnie, ponieważ uniknie wydatków. Jeśli miasto i wykonawca robót wywiążą się z obietnicy. n

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.