Siódme klasy za trzy lata

JÓZEFÓW: RODZICE PRZECIWKO OBOWIĄZKOWEMU PRZENOSZENIU DZIECI.

Zapowiedź konsultacji i prawdopodobne otwarcie w przyszłym roku piątej klasy to efekty pisma, które do władz miasta wystosowali rodzice uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Józefowie. Rodzice domagają się prawa decydowania o tym, czy ich dzieci mają kontynuować naukę w szkole, w której ją rozpoczęły, czy chcą przenieść je do przekształconej z gimnazjum Szkoły Podstawowej nr 3.

SYLWIA WYSOCKA

Ostatnio pisaliśmy o żądaniach grupy rodziców uczniów z SP nr 2 im. Romualda Traugutta niezadowolonych z konieczności zmiany przez ich dzieci szkoły w klasie siódmej i obowiązku kontynuowania nauki w SP nr 3 (wcześniej Gimnazjum im. Łączniczek AK). Rodzice domagali się m.in. przeprowadzenia analizy finansowej przemodelowania systemu edukacji w mieście (utworzenia klas siódmych i ósmych w „Dwójce”) oraz pozostawienia im decyzji o przeniesieniu dziecka bądź pozostawieniu go w dotychczasowej placówce.

Chcemy decydować

We wtorek, 25 września odbyło się posiedzenie komisji oświaty, na którym pojawili się przedstawiciele rodziców, dyrektorki „Dwójki” Jolanta Czarnecka i „Trójki” Lidia Krupa, kierownik referatu oświaty Dorota Kembrowska oraz nauczyciele ze wspomnianych szkół. Rodzice powtórzyli swoje oczekiwania, podkreślając, że od początku wprowadzenia reformy oświaty w Józefowie nie konsultowano z nimi sposobu jej realizacji.

– Temat zaprezentowano do zaopiniowania tylko radzie rodziców. Rada bez konsultacji z szerokim gronem rodziców musiała bardzo szybko podjąć decyzję, czy zgadza się na zaproponowane rozwiązanie – podkreśla jedna z mam. – To nie były konsultacje z rodzicami, tylko z jakąś ich niewielką częścią. Chcemy naprawienia tego błędu – dodaje.

Nie jest to jednak takie proste. – Gdybyśmy chcieli utworzyć w „Trójce” klasy na każdym poziomie nauczania, czyli zmniejszyć liczbę dzieci w pozostałych placówkach, musielibyśmy zmienić wszystkie obwody w mieście. Spowodowałoby to chaos – mówi Dorota Kembrowska. – Dlatego po analizach, konsultacjach z radą miasta, dyrektorami i radami rodziców przyjęliśmy rozwiązanie, zgodnie z którym dzieci całymi klasami – żeby było to dla nich jak najmniej uciążliwe – są przenoszone do „Trójki”.

Takie rozwiązanie potrwa prawdopodobnie do roku szkolnego 2021/2022, gdy liczba dzieci na tyle wyrówna się w szkołach, że obecni uczniowie klas czwartych w SP nr 2 będą mogli pozostać w swojej szkole bez przechodzenia do „Trójki”. Uczniowie SP nr 1 – ze względu na mniejszą liczbę dzieci w tej placówce – nie będą musieli zmieniać szkoły nawet rok wcześniej (czyli w roku szkolnym 2020/2021). Gdyby takie rozwiązanie zastosować już teraz – czyli szóstoklasistów z „Dwójki” zostawić w tej szkole w klasie siódmej, dzieci byłoby trzy razy tyle, co w „Trójce”, a w praktyce oznaczałoby to, że uczyłyby się nawet do godziny 19.

Nie wszystko przesądzone

Udało się jednak osiągnąć porozumienie. Rodzicom obiecano przeprowadzenie konsultacji np. w formie ankiet, w których będą mogli wypowiedzieć się w sprawie preferencji szkolnych. Dorota Kembrowska przypomniała również, że miasto stara się, żeby od 1 września 2019 roku w SP nr 3 utworzyć piątą klasę – być może o charakterze sportowym. W przyszłym roku poza klasami pierwszymi planowane jest także otwarcie trzech oddziałów zerowych. – Dotychczas przyjęte ustalenia nie są ostateczne. Być może nowa rada miasta inaczej podejdzie do tej kwestii – zastrzegł Paweł Kołodziej.

Dyrektor „Trójki” odniosła się też do „zarzutów”, które rodzice sformułowali, jak się później okazało, działając pod wpływem emocji. Zarzucili oni szkole m.in. zbyt wygórowane ambicje nauczycieli pracujących dotychczas z gimnazjalistami, brak indywidualnego podejścia do uczniów, rozwlekły proces adaptacyjny itp.

– Znaczna część uwag odnosi się do reformy oświaty, której autorem jest Ministerstwo Edukacji – mówiła Krupa. – Nauczyciele przywykli do wielu zmian również do tego, że nasza placówka stała się szkołą podstawową. Ocena rodziców jest krzywdząca i nieuzasadniona – mówiła, podkreślając, że uwagi związane z pojawieniem się w szkole problemów wychowawczych są absurdalne, bo okres dojrzewania jest naturalnym czasem, gdy mogą pojawić się tego typu problemy. Jednak szkoła jest na to przygotowana, zatrudnia specjalistów psychologów czy pedagogów.

Rodzice wydawali się w miarę usatysfakcjonowani zapowiedzią konsultacji i wzięcia pod uwagę ich głosu. Niestety, dyrektor Jolanta Czarnecka nie pozostawia wątpliwości: – Zastanówmy się, co jest lepsze dla dzieci, bo ze zrobionego przeze mnie rozeznania wynika, że po zostawieniu klas siódmych w „Dwójce” (nawet uwzględniając mniej uczniów w klasach pierwszych i zerowych) będziemy mieć zajęcia co najmniej do godz. 18.40. W tym momencie skazujemy się na złą jakość nauczania, bo wszyscy będą przemęczeni – podkreśla.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.