Siekierą zaatakował trzech mężczyzn

SOBIENIE-JEZIORY: KRWAWY FINAŁ AWANTURY NA SKWERZE.

Okoliczni mieszkańcy są wstrząśnięci tym, co wydarzyło się w biały dzień niedaleko placu zabaw dla dzieci. Andrij V. rzucił się z siekierą na trzech nieznajomych mężczyzn siedzących na ławce na skwerze w parku. – Ten wariat zaatakował naszych sąsiadów. Karol i Krzysiek zalali się krwią. Myśleliśmy, że tego nie przeżyją, bo obydwaj trafili do szpitala – wspominają ci, którzy przybiegli na miejsce krwawej jatki.

AGNIESZKA JASKULSKA

Skwer i mały park przy ul. Duży Rynek położone są w centralnej części Sobień-Jezior. Tu toczy się życie towarzyskie, są też sklepy, urzędy, przystanek autobusowy i plac zabaw dla dzieci. W poniedziałek, 1 października po południu mieszkańcy przeżyli szok po tym, jak w biały dzień sfrustrowany 35-letni Andrij V., obywatel Ukrainy, zaatakował siekierą trzy nieznajome osoby.

– Ukrainiec musiał niedawno przyjechać za robotą w naszej okolicy. Tu jest dużo obcokrajowców i niełatwo o zarobek – mówi pan Zdzisław, mieszkaniec gminy Sobienie-Jeziory. Inny mężczyzna dodaje: – Tego 35-latka widzieliśmy już rano, jak spał na ławce na skwerze. Był bardzo pijany. Obok ławki stał jego rower. Ten Ukrainiec to ponoć budowlaniec. Miał w torbie kilka narzędzi, m.in. siekierę i kielnię murarską. Ukrył ją obok placu zabaw – mówi pan Stanisław. I dodaje, że mężczyzna był spokojny, nikogo nie zaczepiał, ale po południu jakby wstąpił w niego diabeł.

Krwawa jatka na skwerze

W poniedziałek po południu Andrij V. podszedł do trzech miejscowych, którzy siedzieli na ławce na skwerze. 52-letni Karol, 43-letni Krzysztof i ich 60-letni kolega raczyli się alkoholem. Nie wiadomo, o co poszło, ale między mężczyznami doszło do sprzeczki, która szybko przerodziła się w krwawą jatkę.

– Miejscowi nie szukali zaczepki. Jednak Ukrainiec nie był przyjaźnie nastawiony i rzucił się na nich z pięściami, był agresywny – wspominają okoliczni mieszkańcy. – Krzysiek i Karol bili się
z 35-latkiem. W pewnym momencie Ukrainiec zostawił ich i sobie poszedł – dodaje pan Zdzisław.

– Jednak po chwili wrócił z siekierą w ręku i rzucił się na naszych sąsiadów. Ukrainiec uderzył Karola w tył głowy i ten zalał się krwią. Krzysztofowi chciał odrąbać głowę, ale w konsekwencji odciął mu chyba kawałek ucha – tłumaczy pan Zdzisław. Trzeci mężczyzna zdążył uciec przed desperatem.

Przerażeni świadkowie zdarzenia powiadomili policję. Andrij V. rzucił siekierę i próbował uciec. Na miejscu zaroiło się od funkcjonariuszy i karetek pogotowia. – Policjanci obezwładnili i zatrzymali sprawcę ataku, którym okazał się 35-letni Andrij V., obywatel Ukrainy – mówi nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

– Dwóch mężczyzn odniosło obrażenia. 52-latek doznał urazu głowy, natomiast 43-latek urazu ucha. Poszkodowani trafili do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej i opatrzono rany – tłumaczy nadkom. Niezdropa. Policjanci i technicy kryminalistyki zabezpieczyli miejsce zdarzenia, krwawe ślady, a także siekierę.

Okoliczni mieszkańcy są wstrząśnięci tym, co się stało w biały dzień na skwerze, obok którego znajduje się plac zabaw dla dzieci. – Dobrze, że policja złapała napastnika, bo nie wiadomo, co takiemu może strzelić do głowy – komentuje pani Ania, która mieszka w okolicy.

Andrij V. trafił do policyjnej celi. Był pijany i nie chciał dmuchać w „balonik”. Pobrano mu krew do badań, aby sprawdzić, czy był pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.

Nie miał zbyt wiele do powiedzenia

W środę, 3 października Andrij V. został przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej w Garwolinie, która prowadzi sprawę. Nie miał jednak wiele do powiedzenia i nie przyznał się do winy. Mężczyzna usłyszał kilka zarzutów, m.in.: usiłowania podwójnego zabójstwa, próby rozboju, uszkodzenia ciała i gróźb karalnych.

– Za usiłowanie zabójstwa grozi do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie – podkreśla garwoliński prokurator rejonowy Leszek Wójcik. I dodaje, że sposób działania obywatela Ukrainy, narzędzie, którym zadawał ciosy, a także umiejscowienie obrażeń świadczą o tym, że sprawca prawdopodobnie działał świadomie, z zamysłem i wiedział, że obrażenia mogą być śmiertelne.

– Śledztwo jest w toku. Obecnie przesłuchujemy świadków zdarzenia, a także sprawdzamy kryminalną przeszłość obywatela Ukrainy – mówi prokurator Wójcik.

Prokurator nie miał wątpliwości, że Andrij V. nie powinien być na wolności, dlatego złożył do sądu wniosek o tymczasowy areszt. Sąd przychylił się do wniosku. Teraz Andrij V. na swój proces poczeka za kratami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.